Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.



 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share
 

 Opuszczony dom nad morzem

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Kenji Hayashi
Kenji Hayashi


Miano : Kenji Hayashi
Liczba postów : 48
Join date : 24/02/2015
Age : 26
Skąd : Warszawa

Opuszczony dom nad morzem Empty
PisanieTemat: Opuszczony dom nad morzem   Opuszczony dom nad morzem EmptyWto Kwi 21, 2015 11:44 pm

Opuszczony dom nad morzem 4f4b24c75a0ba Opuszczony dom po środku plaży, gdzie nikogo nie ma, jest tylko dom i morze, oczywiście także dookoła leży mnóstwo piasku.
Powrót do góry Go down
Kenji Hayashi
Kenji Hayashi


Miano : Kenji Hayashi
Liczba postów : 48
Join date : 24/02/2015
Age : 26
Skąd : Warszawa

Opuszczony dom nad morzem Empty
PisanieTemat: Re: Opuszczony dom nad morzem   Opuszczony dom nad morzem EmptySro Kwi 22, 2015 12:14 am

Kiedy tak Kenji i Vicotira szli przed siebie, oczywiście rozmawiali. Nie wiedział jak wyjść z takiej sytuacji, jaka nastąpiła teraz. Zdziwiło go to, że dziewczyna chciała, żeby ten dostał jakiejś palpitacji. Nie wiedział co to dokładnie jest, pierwszy raz spotkał się z takim słowem, więc po prostu olał je ciepłym moczem i ciągle szedł przed siebie. Hayashi widział jak mijali bardzo sporo nagrobków, wreszcie opuszczali cmentarz i chcieli dotrzeć w jakieś ukojone miejsce, gdzie wreszcie On, jak i ona będą chcieli odpocząć i spędzić bardzo miłe chwile razem. Po kilku minutach, wreszcie nie chciał tak siedzieć cichu, więc po prostu odezwał się z odpowiedzią, trochę w spóźnionym tępię, ponieważ musiał się trochę namyślić, co mógłby jej odpowiedzieć:
-Hmm, nie rozumiem tej całej palpitacji, ale mniejsza o to. Nie kłóćmy się przez dalszą drogę, moim zdaniem to bez sensu, uważaj mnie za kogo chcesz.. - burknął cicho i ciągle szedł przed siebie.

Mimo iż nadal byli na terenie wampirów, to wiedział że zło czyha w powietrzu. Wilczur po półgodzinnej przechadzce z kobietą, wreszcie powoli zaczynali opuszczać mroczne tereny i wchodzili na bardziej jaskrawe równiny. Jak na razie szli przez jakąś dziwną niewielką dżunglę, choć to jemu za bardzo nie przeszkadzało, choć mógł zauważyć jak dziewczyna odgania pająki, które utworzyły sobie sieci pomiędzy drzewami. Chyba wreszcie szatyn mógł ją zaakceptować, pojmij to co do niego powiedziała. On chciał być z nią, a ona chciała z nim, można było rzec, że są sobie przeznaczeni i krwiste wiązy ich tak jakby złączyły. Wreszcie wilkołak mógł jeść surowe mięso, a ona mogła pić z tego krew, to było logiczne jak budowa cepa. Kolejne minuty upływały, a wraz z nimi podróż obydwoje osobników z różnych przedstawiających ich gatunków.

Natrafili wreszcie na plażę, co było dość podobną sytuują, tylko że tam akurat była pustynia, tu chociaż mogli na spokojnie wejść do wody i orzeźwić się w niej. Wreszcie Hayashi mógł jej ponownie odpowiedzieć, bo tak jakoś nie miał siły nic mówić, był trochę przemęczony tą przechadzką z kobietą:
-Ja także będę przy tobie zawsze, jeśli mnie będziesz potrzebować. - chciał ją zaraz przytulić, lecz odstawił to na potem. Musiał wreszcie znaleźć dogodne miejsce, żeby wreszcie mogli zatrzymać i zrobić postój. Wojownik oczywiście myślał o rojących się tutaj potworach, a także bandziorach, ale na wszelki wypadek był uzbrojony, tak samo jego towarzyszka, więc nic im nie groziło, przynajmniej teraz. Mimo iż tak szli przez plaże, najwyraźniej trochę jego ciągnęły do wody, wreszcie chciał trochę ochłonąć, przy okazyjnie mógłby także się wykąpać.

Wreszcie, po jakimś sporym upływie czasu, krwistooki mógł zobaczyć w oddali jakiś dziwny dom, który najwyraźniej wyglądał na pusty. Przynajmniej tak jemu się zdawało, ale wolał się upewnić, czy nie czyha tam jakieś niebezpieczeństwo. Wreszcie musiał dbać o kobietę, więc nie chciał żeby ta się zraniła czy coś, ale przecież i tak zapewne mogła by wypić swoją krew, jakby choćby jej trochę ubyło. Kenji i tak zapewne oddałby jej swoją, ponieważ to by na pewno jej pomogło, ale nie teraz. Powstrzymał ręką swoją upragnioną miłość, którą była Victoria i wyjął dłuższą katanę i poszedł przed siebie. Nie chciał wreszcie by coś jej się stało, więc powoli zaczął się samotnie zbliżać do dziwnego słomianego budynku. Wreszcie po chwili, Hayashi zbliżył się na tyle blisko, by osunąć drugą wolną ręką koraliki w bok i wszedł do środka.

Najwyraźniej budynek był już od dawna opuszczony, bo było w nim trochę pusto. No cóż, wilczur dokładnie zlustrował pomieszczenie i przeszedł do kolejnego pokoiku, gdzie mógł zobaczyć ozdobione muszelkami łóżko, na dodatek było podwójne. Już wiedział do czego użyję tego mebla, oj tak. Z mordą uśmiechniętą jak zboczeniec, zaczął dalej przeszukiwać całe domiszcze. Wreszcie znalazł kuchnię, w którym było trochę zapasów, które były popakowane w słoiki. Przynajmniej mieli co jest. Ostatnim pomieszczeniem był mały pokoik, gdzie na manekinie widniała zbroja akavirskiego samuraja. Nie spodziewał się, że ktoś mieszkał tutaj i zostawił takie cudo. Chyba jego zbroja pójdzie na śmietnik i wymieni ją na nową, czy w ogóle się w nią zmieści. No cóż, starał się teraz o tym nie myśleć, więc wrócił z powrotem na dwór i pomachał dziewczynie na znak, że może przyjść i na spokojnie wejść.

Wreszcie kiedy ta zbliżyła się na tyle blisko, odchylił drzwi, które tak naprawdę były drobinkami koralikami i zaprosił ją szybko do środka. Była noc, więc wreszcie mogli odpocząć, poza tym, wojownik musiał odłożyć swoje bronie gdzieś blisko łoża, żeby w razie czego mógł szybko zareagować. Wreszcie byli sam na sam, nikt im teraz nie mógł przeszkodzić. Szatyn wykorzystał sytuację, rzucając się delikatnie na łóżko, lecz na szczęście nie zarwało się pod jego ciężarem. Był naprawdę trochę zmęczony, lecz nie był zmęczony by podziwiać piękną Victorie. Czekał jej na jej dalsze ruchy, co tym razem będzie chciała zrobić, czy położyć się razem z nim, czy porobić coś innego. Hayashi wiedział, że tym razem to była jej osobista sprawa co zdecyduje jego towarzyszka podróży.
Powrót do góry Go down
Victoria Kuran
Victoria Kuran


Miano : Victoria Kuran
Liczba postów : 47
Join date : 25/02/2015

Opuszczony dom nad morzem Empty
PisanieTemat: Re: Opuszczony dom nad morzem   Opuszczony dom nad morzem EmptySro Kwi 22, 2015 12:42 am

Spacerowała z nim w najlepsze. Nogi jej powoli odpadały, dlatego nie mogła się doczekać, kiedy w końcu znajdą odpowiednie miejsce dla siebie. Już mogła usiąść nawet na ziemi, byleby nie maszerować. Cieszyła się, że powoli opuszczała królestwo. Z każdym kolejnym krokiem ukazywały się im coraz lepsze widoki. Uśmiechnęła się do niego uroczo, kiedy tak dbał o to, żeby nie było konfliktów. Z zadowoleniem ucałowała w międzyczasie jego policzek przelotnie. - To przyspieszenie akcji serca. A uważam cię za najlepszego faceta na świecie - mrugnęła do niego porozumiewawczo. Przecież nie mogła się powstrzymać, żeby nie powiedzieć czegoś miłego, a zarazem czegoś, co było czystą prawdą. Potrafił być uroczy i na pewno ta wypowiedź do takich należała.
Przy wilkołaku czuła się bezpiecznie, ale z czasem i jej zaczęła się udzielać ta obsesja na punkcie złoczyńców. Kenji wszędzie widział czyhające na nich zło i sama powoli zaczęła wpadać w jakieś nerwowe stany, o czym dowodziło rozglądanie się co jakiś czas po podejrzanym terenie. Miała ochotę już tylko znaleźć się w bezpiecznych czterech ścianach i nie czuwać non stop. Bo ich zmysły powoli zaczynały wariować.
Tak... Też sądziła, że są ludźmi dla siebie. Fakt, że należeli do dwóch bardzo skrajnych ras, ale kto o to dbał? Ich życie, ich wybory. Nikt nie mógł im w to ingerować. Westchnęła na jego kolejne słowa. Powinien doskonale już wiedzieć z jej słów, że go potrzebuje. Mówiła to niejednokrotnie, ale może nadal tego nie zrozumiał? Chyba musiała coś zakomunikować mu wprost. Szatyn podobał się jej jako mężczyzna i czuła do niego bardzo dużo. Miał wszystko, co potrzeba. Był przystojny, miał ciekawą osobowość, którą potrafił wnerwiać jak nikt i rozbawiać jak nikt, tak samo jak pocieszać. Wiedział jak się bronić i jak bronić kobietę. Nic dziwnego, że czuła zainteresowanie jego osobą.
Upragniona miłość... Dobrze powiedziane. Tak samo było w przypadku Vic.
Wreszcie znaleźli się nad wodą. Było tu pięknie. A w dodatku nieopodal znajdowało się jakieś opuszczone mieszkanie. Odetchnęła z ogromną ulga i zadowoleniem. Weszła do środka rozglądając się uważnie. Skromnie, ale nieźle. W końcu nie miała jakiś szczególnych wymagań. Chciała się tylko położyć i wyciągnąć nogi, które były już zbolałe od chodzenia.
Zerknęła na wilkołaka, który rozłożył się wygodnie na łóżku. Odwróciła się na moment do niego plecami i zaczerpnęła powietrza. - Kochasz mnie? - wypowiedziała to bardzo szybko i zacisnęła powieki. A nuż odpowiedź będzie pozytywna? Musiała to wiedzieć, bo miała wrażenie, że ta sytuacja nie była jasna. Bynajmniej nie dla ciemnowłosej. Nie do końca. Powinna chyba odwrócić się do niego twarzą skoro już zadała takie pytanie. Teoretycznie... Z trudem, ale w końcu spojrzała na niego przelotnie. Wolała teraz nie utrzymywać z nim kontaktu wzrokowego w takiej chwili. Położyła się obok niego wtulając twarz w jego szyję. Jeżeli odpowie negatywnie to jej wszystkie nadzieje pójdą w las. A chciała bardzo usłyszeć coś innego. Dłoń ułożyła na jego torsie zaczepnie wodząc po nim paznokciem.


Victoria Kuran
biały wam­pir, który pożyczo­nym blas­kiem wy­sysa ze świata wszys­tkie barwy.
VictoriaRelacjePocztaSkrytkaKuran
Powrót do góry Go down
Kenji Hayashi
Kenji Hayashi


Miano : Kenji Hayashi
Liczba postów : 48
Join date : 24/02/2015
Age : 26
Skąd : Warszawa

Opuszczony dom nad morzem Empty
PisanieTemat: Re: Opuszczony dom nad morzem   Opuszczony dom nad morzem EmptySro Kwi 22, 2015 11:53 am

Kiedy tak się przechadzali, on wiedział że na pewno niedługo coś znajdą. Wreszcie jak tak szli, mógł widzieć, że krajobraz całkowicie ulega zmianie, to pewnie przez to, że zabiciem czasu ze sobą rozmawiali, czy coś w tym guście. Kenji po jakimś czasie, wreszcie mógł dosłyszeć swoimi wilczymi uszami słowa wampirzycy i miły gest, którym było ucałowanie w jego policzek. No cóż, przynajmniej wiedział o czym ona mówiła. Nie chciało mu się na to jakoś odpowiadać, bo po prostu też bardzo był zmęczony i kiwnął głową na znak zrozumienia co powiedziała. Hayashi mógł także po kilkunastu minutach zauważyć, jak jego towarzyszka zaczyna się rozglądać. Chyba dobrze na nią wpłynął, teraz też będzie ostrożna, zawsze trzeba było być ostrożnym, dosłownie na każdym kroku wędrówki, czy też nawet przy odpoczynku.

No i wreszcie, woda się pojawiła na terenie, przy którym się znalazł on, jak i Victoria. Miał tym razem nadzieję, że wreszcie dotrwają do końca i znajdą to miejsce ukojenia. Kilka chwil później, szatyn mógł zauważyć budynek, który tak jakby wydawał się pusty. Oczywiście po przeczesaniu budynku, dziewczyna od razu znalazła się w środku i chyba zaczęła podziwiać wszystkie pomieszczenia w budynku. Kiedy ten już usadowił się na łóżku i poczuł ulgę w swoich stopach, wnet mógł zauważyć jak jego kompanionka zapytała się go o coś bardzo ważnego? Czy ją kocha!? To pytanie naprawdę go zdziwiło, nie mógł w to uwierzyć, że ona czuła silne uczucie względem niego. Serce wojownika przyśpieszyło, łapał głębokie i spokojne oddechy, chciał się uspokoić, na dodatek nie wiedział co jej odpowiedzieć.

Wilczur złapał się za klatkę, po to by naprawdę się uspokoić, aż wreszcie Victoria przytuliła się do niego na łóżku, dzięki czemu mogła usłyszeć jak szybko jego serce biję przez niezwykłe pytanie. No cóż, musiał na to jakoś zareagować, więc po prostu przełożył na drugą stronę łóżka dziewczyny i teraz On znajdywał się na niej. Nie chciał jej za bardzo przygnieść, więc tak jakby siedział na niej delikatnie, zbliżył swoje usta do jej i dał jej bardzo długi, jak i namiętny pocałunek. To była jedna z lepszych rzeczy jaką poczynił, gdyż ich wargi były złączone przez piętnaście sekund, jak nie dłużej. Wreszcie uścisk przestał trwać i rzekł w jej stronę:
-Tak, jakby mógł cię nie kochać? Jesteś jedyną kobietą, którą poznałem i to dogłębnie, więc tak. Kocham cie, Victorio. - Ponownie jego usta znalazły się na nich.

Kolejny pocałunek trwał bardzo długo, a on wiódł swoją dłonią po jej pięknym ciele. Dosłownie chciał z niej rozerwać całe ubrania, ponieważ w jego głowie poczuł instynkt jakiegoś napalonego zwierzęcia. Kenji wiedział, że musi uspokoić swoje zmysły i starał się to zrobić wszystko delikatnie. Nie wiedział, czy aby na pewno tak bardzo kobieta tego pragnie. Kiedy zaprzestał zaciskać warg na jej ustach, spojrzał jej głęboko w oczy i wypowiedział do niej znaczące dla niej słowa:
-Czy aby na pewno tego pragniesz, Victorio? - oczywiście, ze pytanie które wypowiedział, chodziło o seks. Hayashi musiał mieć pewność, czy aby była gotowa i czy chciała to z nim zrobić. Wilkołaka już nie obchodziły różnice rasowe, po prostu to było to uczucie, prawdziwa miłość względem wampirzycy. Wszystkie przemyślenia rzucił gdzieś daleko, patrzył dalej na nią i czekał aż wreszcie usłyszy wypowiedź, wtedy będzie wiedział że kobieta jest bardzo gotowa na intymne czułości.
Powrót do góry Go down
Victoria Kuran
Victoria Kuran


Miano : Victoria Kuran
Liczba postów : 47
Join date : 25/02/2015

Opuszczony dom nad morzem Empty
PisanieTemat: Re: Opuszczony dom nad morzem   Opuszczony dom nad morzem EmptySro Kwi 22, 2015 1:16 pm

Leżała spokojnie przytulona do niego, ale chwilkę później znajdowała się pod nim. Trochę obawiała się jego odpowiedzi, dlatego spoglądała gdzieś w bok. Chyba nie można było szczególnie się jej dziwić. Zawsze jak jej na czymś zależało, a właściwie na kimś to się stresowała. Z jednej strony widziała jakieś oznaki, które mogłyby dawać jej nadzieję, ale z drugiej... Może tylko jej się wydawało, bo nigdy tak naprawdę nikogo nie kochała? Fakt, że była z Seirenem, ale wiele razy już wspominała o tym, że to małżeństwo było z góry zaplanowane. Teraz jednak pojawiło się w jej sercu miejsce na coś poważnego.
Wsłuchiwała się w miarowe bicie serca wilkołaka. Mogło jej się wydawać, że puls mu przyspieszył. Od dawna nie odpoczywała, ale chyba aż tak słuch jej nie zawodził. Odpowiedziała z lubością na jego namiętny pocałunek wsuwając mu delikatnie dłoń we włosy, a po skończonej czynności ułożyła ją na policzku wilka. Spoglądała na niego niepewnie, ale kiedy zaczął mówić zaczęła się subtelnie uśmiechać. Czyli były to dobre wieści. Takich od dawna jej brakowało. Ostatnimi czasy miała do czynienia z nieciekawymi informacjami, a tu taka odmiana. Czyżby mogła to uznać za przełom w swojej dotychczasowej egzystencji? Ano najwyraźniej mogła. - No, bo... Musisz wiedzieć, że ja Ciebie też kocham i zawsze będziesz tym jedynym.- jeśli Victoria mówiła coś takiego, to była to czysta prawda. Jeżeli oddała komuś swoje serce to już na zawsze i nie mogła nic na to poradzić. Zresztą kiedyś musiała zaryzykować i dać się ponieść miłości, bo inaczej całe swe życie by tego żałowała. A wiedziała, że Kenji tez się dla niej postara, więc byli po tej samej stronie barykady.
Podczas kolejnego pocałunku lubieżnie przejechała językiem po jego dolnej wardze. Zdziwiło ją nieco jego pytanie, choć z drugiej strony podobało się jej, że zapytał. Utkwiła w nim wesołe spojrzenie.
- Jasne, że tego pragnę. W końcu jesteś mój, a ja twoja, zatem to czysta przyjemność- uśmiechnęła się zawadiacko i dodała: - I nie gadaj tyle- zamknęła mu usta pocałunkiem usiłując odwrócić pozycję tak, by to ona mogła być na nim. O ile szatyn posłuchał i grzecznie się pod niż ułożył to zaczęła całować jego szyję od czasu do czasu dodając do tego język. Dłońmi wodziła po jego nagiej klatce piersiowej zmierzając wargami powoli w stronę brzucha przy okazji obsypując pocałunkami jego obojczyk.
Oczywiście, że była gotowa. Chciała tylko jego, a skoro ją kochał to nie widziała powodu, by nie mieli się zbliżyć do siebie również fizycznie. Byli dorośli, a w dodatku żywili do siebie dużo więcej niż przyjaźń. I była gotowa dać mu wszystko, co miała.


Victoria Kuran
biały wam­pir, który pożyczo­nym blas­kiem wy­sysa ze świata wszys­tkie barwy.
VictoriaRelacjePocztaSkrytkaKuran
Powrót do góry Go down
Kenji Hayashi
Kenji Hayashi


Miano : Kenji Hayashi
Liczba postów : 48
Join date : 24/02/2015
Age : 26
Skąd : Warszawa

Opuszczony dom nad morzem Empty
PisanieTemat: Re: Opuszczony dom nad morzem   Opuszczony dom nad morzem EmptyCzw Kwi 23, 2015 12:05 am

+18 cenzura:
 
Powrót do góry Go down
Victoria Kuran
Victoria Kuran


Miano : Victoria Kuran
Liczba postów : 47
Join date : 25/02/2015

Opuszczony dom nad morzem Empty
PisanieTemat: Re: Opuszczony dom nad morzem   Opuszczony dom nad morzem EmptyCzw Kwi 23, 2015 12:54 am

Scena +18:
 


Victoria Kuran
biały wam­pir, który pożyczo­nym blas­kiem wy­sysa ze świata wszys­tkie barwy.
VictoriaRelacjePocztaSkrytkaKuran
Powrót do góry Go down
Kenji Hayashi
Kenji Hayashi


Miano : Kenji Hayashi
Liczba postów : 48
Join date : 24/02/2015
Age : 26
Skąd : Warszawa

Opuszczony dom nad morzem Empty
PisanieTemat: Re: Opuszczony dom nad morzem   Opuszczony dom nad morzem EmptyCzw Kwi 23, 2015 4:40 am

+18 cenzura:
 
Powrót do góry Go down
Victoria Kuran
Victoria Kuran


Miano : Victoria Kuran
Liczba postów : 47
Join date : 25/02/2015

Opuszczony dom nad morzem Empty
PisanieTemat: Re: Opuszczony dom nad morzem   Opuszczony dom nad morzem EmptyCzw Kwi 23, 2015 1:19 pm

Scena +18:
 


Victoria Kuran
biały wam­pir, który pożyczo­nym blas­kiem wy­sysa ze świata wszys­tkie barwy.
VictoriaRelacjePocztaSkrytkaKuran
Powrót do góry Go down
Kenji Hayashi
Kenji Hayashi


Miano : Kenji Hayashi
Liczba postów : 48
Join date : 24/02/2015
Age : 26
Skąd : Warszawa

Opuszczony dom nad morzem Empty
PisanieTemat: Re: Opuszczony dom nad morzem   Opuszczony dom nad morzem EmptyCzw Kwi 23, 2015 5:34 pm

+18 cenzura:
 
Powrót do góry Go down
Victoria Kuran
Victoria Kuran


Miano : Victoria Kuran
Liczba postów : 47
Join date : 25/02/2015

Opuszczony dom nad morzem Empty
PisanieTemat: Re: Opuszczony dom nad morzem   Opuszczony dom nad morzem EmptyCzw Kwi 23, 2015 6:31 pm

Scena +18:
 


Victoria Kuran
biały wam­pir, który pożyczo­nym blas­kiem wy­sysa ze świata wszys­tkie barwy.
VictoriaRelacjePocztaSkrytkaKuran
Powrót do góry Go down
Kenji Hayashi
Kenji Hayashi


Miano : Kenji Hayashi
Liczba postów : 48
Join date : 24/02/2015
Age : 26
Skąd : Warszawa

Opuszczony dom nad morzem Empty
PisanieTemat: Re: Opuszczony dom nad morzem   Opuszczony dom nad morzem EmptyCzw Kwi 23, 2015 8:24 pm

+18 cenzura:
 
Powrót do góry Go down
Victoria Kuran
Victoria Kuran


Miano : Victoria Kuran
Liczba postów : 47
Join date : 25/02/2015

Opuszczony dom nad morzem Empty
PisanieTemat: Re: Opuszczony dom nad morzem   Opuszczony dom nad morzem EmptyCzw Kwi 23, 2015 11:10 pm

Scena +18:
 


Victoria Kuran
biały wam­pir, który pożyczo­nym blas­kiem wy­sysa ze świata wszys­tkie barwy.
VictoriaRelacjePocztaSkrytkaKuran
Powrót do góry Go down
Kenji Hayashi
Kenji Hayashi


Miano : Kenji Hayashi
Liczba postów : 48
Join date : 24/02/2015
Age : 26
Skąd : Warszawa

Opuszczony dom nad morzem Empty
PisanieTemat: Re: Opuszczony dom nad morzem   Opuszczony dom nad morzem EmptyPią Kwi 24, 2015 2:44 am

Kiedy wreszcie już było po wszystkim, Kenji mógł wytchnąć z ulgą. Jego mustang powoli zaczął wracać do swoich starych wymiarów, ale ale, nie był taki mały na jakiego się wydawało. To wszystko zawdzięczał swojemu rodowodowi wilkołaków, gdyż te naprawdę posiadały umięśnione kluchy tam na dole, ale zdarzały się wyjątki, jego na szczęście był zwyczajny. Hayashi widział jak Victoria teraz była spokojna, opanowana i wypoczywała. Dobrze, że wreszcie dziewczyna poszła spać i mogła sobie odpocząć, zaś jednak wilczur był strasznie spięty, mimo iż bardzo się teraz odprężył podczas uprawiania miłości. Na chwilę delikatnie zdjął z siebie śpiącą Anielicę, bo tak teraz o niej myślał, ponieważ tworzyła dziwne łuki, podczas ich stosunku, więc tak chciał ją określić. Kiedy wreszcie siedział na łożu, poczuł że ktoś się zbliża do ich chatki.

Nie chciał nie niecierpliwić swojej ukochanej, więc tylko przez chwilę pogłaskał jej policzek swoją dłonią, po czym chwycił swoje dłuższe ostrze i wyszedł przed domek. Wreszcie wojownik znalazł się nad dworze, lecz nikogo nie spostrzegł. Wysilił swoje wszystkie wilcze zmysły, aż wreszcie ze strony dachu usłyszał świst. W jego stronę poleciały dwa ostre jak jego kobieta w łóżku noże. Tak, jeden udało mu się odbić, zaś drugi niestety wbił mu się w ramię. Syknął z bólu, po czym szybko wyjął z pochwy miecz i przygotował się do walki z przeciwnikiem. Z dwojga złego, wydawało się, że ten cały bandzior najwidoczniej tutaj mieszkał. Jego rywal dosłownie wyglądał jak jakiś cholerny ninja, a tacy akurat już byli w tych czasach.

Przez chwila była cisza, lecz nagle ów zamaskowany nieznajomy rzucił w jego stronę:
-Jak śmiesz przebywać w moim mieszkaniu!? Za karę, ukrócę cię o głowę, zmiennokształtny potworze!! - wypowiedział się na ten temat i wyjął zza pleców swoje ostrze, zeskakując na piasek przed wojownikiem. Szatyn zaś nie wycofał się i czekał, aż ten wreszcie wykona swój ruch. Wreszcie zamaskowany zabójca ruszył w jego stronę, chcąc wbić mu kissaki w gardło. Krwistooki na szczęście sparował atak i chciał mu odciąć dłoń z jego mieczem, lecz ten wygiął się jak łodyga bambusu. Nie wiedział, że jego przeciwnik może być aż tak wyćwiczony, może był jakimś cholernym drzewem, jak ci cali druidzi? W sumie do końca to on nie wiedział z kim walczy, ale niedługo się dowie.

W takim razie, wiedział że teraz nie walczy tylko o życie swojej może przyszłej żony, co ważniejsze zbroja należąca do dziwnego ninjy, także o nią walczył. Mężczyzna tym razem zaatakował i chciał tak samo przedtem jak jego rywal, trafić go w szyję. Ten tylko zblokował atak i chciał mu przejechać po palcach, lecz Kenji szybko skulił się, żeby uniknąć utraty paluszków. Zrobił szybki przewrót po piasku i chciał go trafić w jego bok, lecz ten zrobił salto w tył, przy okazyjnie kopiąc wilkołaka nogą w podbródek. Ten wyłożył się na piaszczysty teren i tak przez chwilę leżał. Hayashi nie spodziewał się jednak, że ten cały asasyn jest tak szybki, że od razu znalazł się w powietrzu i wymierzył ostrzem w jego serce. No cóż, mogło by wydawać się, że to był jego koniec, lecz ten tylko i wyłącznie przeturlał się na bok, unikając śmierci.

Wilczur szybko się podniósł i wymierzył atakiem w klatkę wroga, lecz ten ponownie jak jakaś guma, uniknął zadrapania. Ninja chyba nie chciał tak łatwo się poddać, wreszcie chciał wykończyć swojego przeciwnika. Dziwił się tylko dlaczego, jego przeciwnik walczył tak zaciekle. Zapewne na czymś musiało mu zależeć, lecz nie wiedział dokładnie na czym. Szatyn nie chciał się za bardzo zdradzić, lecz widać było po nim, że nie był praktycznie ubrany. Jego wróg nie chciał dać mu żadnych skrupułów, ponownie na niego ruszył, wymierzając atak w głowę. Ten tylko go zablokował, drugą wolną dłonią chwycił go za nadgarstek w której utrzymywał ostrze i mu ją po prostu wyłamał. Teraz ninja nie mógł z nim wygrać, nie umiejąc się posługiwać drugą ręką. Niestety jednak krwistooki nie spodziewał się tego, że jego wróg miał znaczącą przewagę.

Zapomniał, że w jego ramieniu tkwi nadal krótkie ostrze, które zapomniał wyjąć. Ninja wolną ręką chwycił ostrze, wyjął je za jednym zamachem i zrobił parę cięć na jego klatce piersiowej, przez co ten aż upadł na ziemie plecami. Wilkołak był w potrzasku, nie mógł nic na to poradzić, lecz mógł widzieć nadal swojego rywala, którego uśmiech można było dostrzec w nocy i to jeszcze przez jego maskę. Ten tylko stał nad nim ze zwisającą z boku bezwładną ręką i rzekł w jego stronę na zakończenie poematu:
-No cóż, chłopcze. Nie miałeś tyle szczęścia, choć twoja koleżanka może być znacznie potraktowana inaczej. Do tym czasem, ciekawe ile ci zejdzie wykrwawianie się, mięsożerco. Ja tym czasem zaopiekuję się twoją kobietą,buahahahah!! - Widać, było że ten ktoś był naprawdę złą istotą.

Wilczur wreszcie wiedział kim jest ów sprawca jego poranienia całego ciała. Był Dhwampirem, wreszcie rozpoznał jego zapach, lecz nie mógł nic zrobić. Sparaliżowany bólem, widział jak ten się ciągle śmieję się pod nosem i zbliża się coraz bliżej domku. Przecież mężczyzna wiedział, że jak się nie podniesie, coś złego się może stać jego miłości, JEGO KOBIECIE. Wszystkie jego nerwy zaczęły nim strasznie rzucać, krew pulsowała niczym lawa w wulkanie. Zacisnął swoją dłoń na i zrobił kupkę piasku, po czym chwycił uchwyt rękojeści bardzo mocno. Zęby wojownika także były bardzo zaciśnięte, na jego twarzy można było zobaczyć kły, jak i likantropijskie uszy. Zaczął powoli się podnosić, a gdy już był w pozycji przy kucu, ninja odwrócił się w jego stronę i nie mógł w to uwierzyć.

Kenji teraz używał tak jakby swoich wszystkich sił fizycznych, czy też psychicznych, dzięki umysłu. Wróg nie chciał w to wierzyć, musiał zakończyć to co przed chwilą zaczął robić. No cóż, nie spodziewał się, że jednak Hayashi użyję wewnętrznej energii, czyli jego siły. Wilkołak nie zamierzył się z nim dłużej zabawiać, przekierował całą siłę do swojej prawie zaciśniętej ręki, po czym tylko wyczekiwał na zbliżenie swojego rywala. Gdy ten już był na takiej odległości, że mógł go trafić krótkim ostrzem, mężczyzna szybko się wywinął w bok, unikając przy tym ostrza, lecz także umocnił dzięki temu jego atak. Wreszcie porządnie się zamachnął, na dodatek wybił się z nogi, by zabójca niechcący nie odskoczył gdzieś daleko. Ten nie spodziewał się, że wilczur wykona jakiś dziwny ruch, mimo iż trzymał katanę ciągle opuszczoną w dół.

Szatyn tylko miał szyderczy uśmiech na sobie, aż koniec końców, trafił zabójcę tam gdzie było serce, łamiąc praktycznie górne żebra. Ninja się nie spodziewał się takiego spektaklu, przez co poczuł jak jego pulsujący czerwony instrument jest przebijany przez kości, które podtrzymują klatkę. Tym razem jednak to nie był koniec Hayashiego, lecz jego przeciwnika, który upadł twardo na piach. No cóż, on postąpił dosłownie tak samo, z ręką, która miała w większości pozrywane ścięgna. Będzie musiał odpocząć ze swoją kobietą może nawet kilka tygodni w tym miejscu, gdyż nie wyruszy z jedną ręką, wie że może i mógłby walczyć jedną kataną, choć wolał nie ryzykować. Kiedy tak leżał, wbił na wszelki wypadek ostrze w głowę ninjy, żeby ten na pewno się już nie podniósł.

Wreszcie, po dobiciu przeciwnika, wilczur stracił przytomność i cały w ranach na klatce, leżał tak. Wie o tym, że znajdzie go osoba, która pragnie go ponad życie, więc będzie bezpieczny, ale jej bezpieczeństwo będzie teraz grozić. Skoro był jeden Dhwampir zabójca, to tak naprawdę mogło być ich więcej. Miał tylko nadzieję, że jak na razie nikt tutaj się nie zjawi i przeczeka te tygodnie, by zregenerować zerwane ścięgna w dłoni.
Powrót do góry Go down
Victoria Kuran
Victoria Kuran


Miano : Victoria Kuran
Liczba postów : 47
Join date : 25/02/2015

Opuszczony dom nad morzem Empty
PisanieTemat: Re: Opuszczony dom nad morzem   Opuszczony dom nad morzem EmptyPią Kwi 24, 2015 8:36 pm

Wreszcie zasnęła przytulona do mężczyzny. Na początku czuła jego ciało przy sobie, ale z czasem zapadała w coraz głębszy, bardziej intensywny sen. Już nie dochodziły do jej uszu żadne dźwięki i bodźce zewnętrzne. Po raz pierwszy od dawna dobrze jej się spało i mogła prawdziwie odpocząć. Wreszcie była szczęśliwa tak jak powinna być już od dawna. Ironią było, że dopiero tak późno i po wielu przejściach. Zawsze wyobrażała sobie, że jako młoda osoba znajdzie kogoś kogo pokocha i to z nim będzie wszystko dzieliła. Życie ułożyło jej się trochę inaczej, może pewnych rzeczy żałowała, ale sądziła, że gdyby nie to... Nigdy nie poznałaby szatyna. Nie trafiłaby do ich królestwa, może minęła się z nim gdzieś. A tak ich ścieżki wreszcie się połączyły i można było żyć pełną piersią. Spokoju, harmonii i wsparcia jej brakowało, a teraz mogli się tym obdarzyć.
Czasem wydawało jej się przez sen, że coś słyszy, ale doszła do wniosku, że to przez paranoję ukochanego sama reaguje nerwowo na pewne dźwięki. Od kiedy podróżowali wilkołak często obawiał się o ewentualny atak. W związku z tym i ona częściej się rozglądała, była spięta i niespokojna. Potem zrzucała to również na przemęczone instynkty. Kiedy się nie odpoczywa to zawodzą i można dać się wywieść w pole. Proponowała to samo mężczyźnie, ale nie miała pojęcia, że nie posłuchał. Mimo wszystko dziwne szelesty i hałasy dobiegały do niej coraz wyraźniej, a to dało jej powód do zmartwień. Miała ogromną ochotę jeszcze poleżeć i nic nie robić. Przewróciła się na drugi bok, by przytulić się ponownie do Kenjiego, ale spotkała się z pustym miejsce. Otworzyła jedno oko omiatając zaspanym jeszcze wzrokiem pokój. Nigdzie go nie widziała. Zniknął? Tak po prostu bez słowa wyjaśnień? Może to co było między nimi tylko jej się śniło i naiwnie dała się nabrać. Westchnęła z rozbawieniem. To całkiem prawdopodobne. Najwyraźniej dała z siebie zrobić idiotkę. Ale... Chciała to jednak sprawdzić, bo coś jej nie pasowało. Nadal nie rozwiązała wątpliwości związanej z hałasami. Zatem otworzyła drugie oko, przeciągnęła się i wstała z łóżka. Zebrała z ziemi wszystkie części swojej garderoby i pospiesznie je założyła. Zaczęła się kierować w stronę wyjścia z domku.
Na początku niewiele dostrzegała, ale kiedy znalazła się całkowicie na zewnątrz zauważyła leżącego mężczyznę. Podeszła do niego szybkim krokiem. Nie dość, że miał przebitą klatkę piersiową to jeszcze głowę. Co tu się działo i gdzie był wilk? Może w końcu faktycznie ktoś ich dopadł, a ona niesłusznie oceniła mężczyznę. Rozejrzała się ze złym uczuciem w środku. Miała złe przeczucia i sądziła, że w tym przypadku intuicja jej niestety nie zawiedzie. Nie umknęło jej uwadze kolejne ciało. Zaklęła w duchu i podbiegła w tamtym kierunku. No i znalazła swojego mężczyznę. Padła na kolana próbując nie tracić zimnej krwi. Czego ten ktoś akurat od niego chciał. Zadarł z kimś? Nienormalnym byłoby, gdyby ktoś machnął się na jego życie bez powodu. Tak czy inaczej... Teraz niczego się nie dowie. Kenji był nieprzytomny. Odetchnęła głęboko, żeby nieco się uspokoić i mieć trzeźwą ocenę sytuacji. Zaczęła przypatrywać się dokładnie jego ciału. Sporo ran ciętych na klatce piersiowej, ale nie były bardzo głębokie. Nie wiedziała czy coś jeszcze mu dolega. Póki co nie wiedziała czy nie ma obrażeń wewnętrznych. Wiedziała, że tutaj nic nie zdziała. Nie mogła zostać z nim w tej chatce. Nie mieli żadnych opatrunków, medykamentów. Zdawała sobie sprawę, że wilki dość szybko regenerują rany, ale kobieta nie miała pewności jak źle z nim jest. A jeśli okaże się, że gorzej niż to wygląda? W królestwie miała medyków i sama mogła się nim zaopiekować, ustawić straże przed komnatą i na pewno ot tak nikt na nich nie napadnie. Tutaj wystawiali się na duże niebezpieczeństwo. Skoro raz w tak odludnym miejscu ktoś ich znalazł to drugi raz też znajdzie. A może przyjdzie więcej przeciwników? Zraniony lub nieprzytomny nie miałby żadnych szans, a ona nie zdołałaby go obronić przeciwko całej zgrai. Nie chciała być tak nieostrożna. Musiała się nim zaopiekować, a skoro nie miał prawa głosu to ona ustali co zrobi. I zapewne będzie się buntował, ale jeszcze nadarzą się im okazje do spędzania czasu w podobnej scenerii. Tak więc podjęła decyzję o zabraniu wilkołaka do Aerdwanu. Nie wiadomo czy jeszcze dziś tu ktoś nie przyjdzie.
Liadan znajdował się jak zawsze niedaleko. Tym razem również był nieopodal, dlatego wystarczyło donośnie wypowiedzieć jego imię. Teraz wystarczyło zaczekać aż przyjdzie. W tym czasie Victoria odgarnęła mu włosy z czoła i pogłaskała lico. Oby tylko się trzymał i dał radę dojść do siebie. Bardzo się o niego martwiła. Ledwo powstrzymywała strach i emocje, ale musiała teraz być silna. Teraz akurat, kiedy zaczęło im się układać musiało się coś stać. - Tylko mi tu nie umieraj i wytrzymaj jeszcze trochę- wymamrotała, po czym u jej boku pojawił się Liadan. Po geście dłoni ciemnowłosej koń ułożył się na ziemi, by łatwiej było ułożyć wilka na nim. To będzie kosztowało kobietę nie lada wysiłku, ale wampiry nie były takie słabe. Wystarczyło go tylko przeciągnąć metr i unieść, żeby znalazł się na koniu. Ukucnęła, Swoje przedramiona wsunęła pod jego pachy, aby móc go przesunąć. Wstała i przeciągnęła go po ziemi dokładnie metr. Lekko uniosła, na tyle ile pozwalały jej możliwości, po czym Liadan już jej pomógł. Przy wspólnym wysiłku ułożyli mężczyznę na grzbiecie wierzchowca. Sama zaś wsiadła na Liadana, trzymając mocno i blisko Kenjiego, który bezwładnie leżał z głową na jej udzie. Jedynie nogi zwisały mu obu stronach ciała zwierzęcia. - Do zamku, Liadan- poklepała go przyjaźnie po boku. Koń znał stare cztery kąty. Ostrożnie poderwał się z ziemi i poszybowali w górę. Niedługo powinni znaleźć się na jej terenach. Tam już wszyscy się nim zajmą i będzie bezpieczny. Zastanawiało ją jednak, dlaczego i jej ktoś nie próbował zaatakować. Może to jakieś prywatne porachunki? Albo zwykły przypadek? Choć powinna być mu dozgonnie wdzięczna, że nie pozwolił, by jej się coś stało.
[zt oboje]


Victoria Kuran
biały wam­pir, który pożyczo­nym blas­kiem wy­sysa ze świata wszys­tkie barwy.
VictoriaRelacjePocztaSkrytkaKuran
Powrót do góry Go down
Sponsored content




Opuszczony dom nad morzem Empty
PisanieTemat: Re: Opuszczony dom nad morzem   Opuszczony dom nad morzem Empty

Powrót do góry Go down
 

Opuszczony dom nad morzem

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: TERENY NICZYJE :: Jadeitowy Ocean-