Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.



 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share
 

 Sypialnia Victorii

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Victoria Kuran
Victoria Kuran


Miano : Victoria Kuran
Liczba postów : 47
Join date : 25/02/2015

Sypialnia Victorii Empty
PisanieTemat: Sypialnia Victorii   Sypialnia Victorii EmptyPią Kwi 24, 2015 9:39 pm

Sypialnia jest utrzymana w szkarłatnej kolorystyce. W centrum znajduje się duże łoże z jedwabną pościelą oraz tą cieplejszą. Szafki, większe szafy, kominek, stolik, krzesło, toaletka. Do tego świece, żeby nie zginąć w tych egipskich ciemnościach. Duże okiennice z zasłonami. Dodatkowo fotel i biblioteczka.

Kiedy znaleźli się pod zamkiem ludzie chyba nie mogli uwierzyć kto wrócił na stare śmieci, ale nie miała teraz czasu na wyjaśnienia czy sianie miłości wokół. Zawołała dwóch strażników przed bramą. Nie musiała mówić kim jest, bo nie była zakapturzona. Dziwili się jedynie kim jest mężczyzna z nią. Bez dyskusji jednak kazała im zdjąć go z konia i zanieść do swojej sypialni. Pogłaskała wierzchowca za to, że był jej tak posłuszny i pomocny. Szybkim krokiem ruszyła do zamku mijając kolejne korytarze. Jednej z kręcących się po korytarzu służek rozkazała sprowadzić medyka, przynieść ciepłą wodę, jakiś ręcznik i zwykłe dwa zioła jak babka pospolita i bazylia. Tyle wystarczy do gojenia ran. A oczyści się zwykłym, czystym alkoholem. Medyk był jej potrzebny, żeby określić inne niż powierzchowne, widoczne gołym okiem rany. Miała duże doświadczenie w zielarstwie jednak nie w określaniu pewnych obrażeń. Jeszcze dorzuciła prośbę o moździerz i naczynie do niego. Kierowała się w stronę komnaty, w której już czekał na nią nieprzytomny mężczyzna. Straże położyły go na łóżku. Teraz już mogła się nim zająć razem ze służącymi. Po niedługim czasie dotarł również do nich medyk. Dokładnie go przebadał i stwierdził, że jego jedna ręką nie reaguje odpowiednio na zadawane bodźce. Najwyraźniej coś z nią było nie tak, dlatego proponował usztywnienie jej bandażem. I nie pozostaje nic innego jak czekać aż się zregeneruje. Kazał jedynie nie nadwyrężać ręki i to wszystko. Już ona o to zadba, żeby nie wojował przez najbliższy czas. Podziękowała medykowi za pomoc, po czym ten opuścił pomieszczenie. Victoria usiadła na krawędzi łóżka i podano jej naczynie z ciepłą wodą i ręcznik. Najpierw zajęła się oczyszczeniem jego klatki piersiowej, ramion, żeby brud się nigdzie nie dostawał. Następnie oczyściła mu rany cięte. Był nieprzytomny, więc nie powinien czuć piekącego bólu. Następnie utarła bazylię wraz z babką moździerzem dopóki nie zrobiła się z tego konsystencja maści. Cienką warstwą posmarowała dokładnie wszystkie rany i tak pozostawiła. Wszystko się wchłonie, później wystarczy tylko zetrzeć ręcznikiem z wodą i jego rany zagoją się jeszcze szybciej. A dokładając do tego jego regenerację to powinno to pójść w mgnieniu oka. Gorzej z ręką. Na to będzie musiał uważać. Owinęła ją dość ciasno bandażem, ale na tyle by krew swobodnie mu przepływała. Jeszcze tylko starannie wytarła mu twarz. Pomogła służkom wszystko posprzątać. Nakazała jeszcze rozpalić w kominku, który stał nieruszany kilkaset lat. W zamku było zimno, a Kenji teraz musiał mieć tu ciepło.
Nie uśmiechał jej się ten powrót na znajome tereny jednak innego wyjścia nie miała. Tu wszyscy jej pomogli i można było się szybko zająć jego uszczerbkiem na zdrowiu. Usiadła na fotelu i chwyciła jedną z przypadkowych ksiąg i zaczęła czytać czekając aż mężczyzna się obudzi.


Victoria Kuran
biały wam­pir, który pożyczo­nym blas­kiem wy­sysa ze świata wszys­tkie barwy.
VictoriaRelacjePocztaSkrytkaKuran
Powrót do góry Go down
Kenji Hayashi
Kenji Hayashi


Miano : Kenji Hayashi
Liczba postów : 48
Join date : 24/02/2015
Age : 26
Skąd : Warszawa

Sypialnia Victorii Empty
PisanieTemat: Re: Sypialnia Victorii   Sypialnia Victorii EmptySob Kwi 25, 2015 2:25 am

Nie wiedział, że tak to wszystko się skończy. Kenji w głębi duszy wiedział, że już tuż nad jego ciałem, klęczy jego ukochana osoba, która będzie chciała się nim zająć. Nie wiedział co dokładnie ona planuję, lecz na pewno był przekonany, że będzie chciała mu pomóc. Ale wreszcie obawy Hayashiego się spełniły, naprawdę mogli być zbyt często w niebezpieczeństwie, ale mężczyzna musiał chronić swoją miłość, nie chciał żeby ta pierwsza straciła ostatnie tchnienie swego życia. Niestety tym razem był bardzo oszołomiony i chciał jak najszybciej wybudzić się z tego transu podświadomości. Wilkołak tak jakby słyszał jakieś szepty, czy tez może głos. Na pewno jeden kojarzył mu się z jego Victorią, której tak bardzo nie chciał stracić, zawsze poświęci się dla jej serca, nawet mógłby jej oddać swoje, jeśli byłaby taka możliwość.

Czas mijał dla niego bardzo powoli, znów usłyszał czyjeś kroki, nawet parę nóg. Nie wiedział czy ktoś zaatakował go, kiedy ten był nieprzytomny. Miał nadzieję, że także wampirzycy nic się nie stało, ponieważ mogła być przez kogoś teraz otoczona. Wreszcie wojownik mógł poczuć, jak gdzieś go ktoś przenosi, nie leżał już na piasku, nawet nie mógł usłyszeć szumu morza. Wilczur tylko wyczuwał, jak z czegoś zwis, czyli najprawdopodobniej ktoś go chciał gdzieś zabrać. Nie było zbyt ciekawie, nie chciał przecież zostawić kobiety swojego życia na tym zadupiu, musiał jakoś szybko wzbudzić swoje zmysły i się przebudzić. Teraz to już w ogóle poczuł się całkiem dziwnie, tak jakby ktoś podbijał od czasu do czasu jego ciało, albo to uczucie trwało praktycznie co chwilę. Przeczuwał, że znajduję się na jakimś koniu, albo na wozie.

Stawiał w sumie nie wiedział na co, choć pewnie było to, że gdzieś go ktoś przenosi, a on nawet nie mógł pomóc dziewczynie. Na pewno minęło sporo czasu, odkąd wilkołak stracił przytomność. Znów czuł, że tak jakby zatrzymał się w miejscu i tym razem ktoś na spokojnie go gdzieś przenosił. Mógł się spodziewać, że zaraz trafi do jakiś lochów, czy też na jakąś arenę w której będzie walczył na śmierć i życie. Tak, zazwyczaj takie losy czekały jego rasę, jakby oczywiście natrafił na łowców, których bardzo nie cierpiał. A to, że teraz było po wojnie, ich liczebność zwiększyła się kilkukrotnie i nigdzie w sumie nie było dość bezpiecznie. Po jakimś znów miniętym czasie, poczuł że ktoś przy nim majstruję. Najwyraźniej chyba ktoś chciał mu pomóc, gdyż czuł tak jakby wbijanie igieł w jego rękę. Nawet jak szatyn nie był świadomy co się wokół niego dzieje, to jego ciało i tak czuło co się dzieję.

Krwistooki w czarnej mgle podświadomości czuł delikatnie szczypanie, lecz jakoś się tym nie przejął, wreszcie ktoś podawał mu chyba jakieś lekarstwa na jego ranną klatkę. To było pewnie, najwyraźniej leczyli jego rany, ale kim byli ci oni? Kolejna godzina minęła, aż wreszcie jedno oko mężczyzny zaczęło delikatnie dygotać. Można było rzec, że zaczyna się przebudzać, więc drugie oko tak samo delikatnie drgało, po to by bez wysiłku otworzyć się. Kenji także coś majaczył, tak jakby wydawało mu się, że jeszcze walczy z tamtym całym mordercą i wypowiedział takie słowa jak "N-no chodź tu...ty bydlaku....". Tak, jeszcze nie był aż tak świadom, gdzie dokładnie teraz się znajduję. Hayashi kiedy już zaczął powoli łapać to co się stało, delikatnie uniósł głowę ku górze i zobaczył znajomy sufit.

Tak, już go kiedyś widział, jak i czuł delikatnie bijące ciepło ze strony kominka. Nie wierzył własnym oczom, ale jednak nie porwali go handlarze niewolnikami, czy też jacyś bandyci, uratowała go z tej plaży jego ukochana Victoria. Po dowiedzeniu się gdzie jest, ponownie oparł głowę o poduszkę i westchnął z ulgą, nie musiał się już przejmować, że coś jej grozi, choć nie był do końca pewien czy mógł. Teraz, gdy wojownik znajdował się w takim stanie, nie mógł jej nawet obronić, chociaż była w swoich wampirzych progach. Tutaj jej na pewno nic nie zagraża, ale nigdy nie było to przesądzone, zawsze miała mieć w królestwie zdrajców, którzy zaparzą tak dobrą herbatę, że trucizna która się w niej będzie znajdować, nie będzie można jej poczuć. Oj tak, to zazwyczaj działało, sztuka pozatruwania była jedno z gorszych i nigdy jej nie lubił.

Kenji wreszcie trochę przekręcił głowę w stronę swojej miłości i rzekł:
-Wybacz mi, nie chciałem żeby tak wyszło... - miał nadzieję, że zaraz do niego podejdzie i będą mogli na spokojnie porozmawiać. Wreszcie na pewno kobiecie zależało na jego życiu, czy też jego miłości. Wilczur wiedział, jaka ona jest, znał ją już zbyt dobrze, ale i tak chciał dla niej jak najlepiej. Kiedy przez chwilę była głucha cisza, musiał powiedzieć to i nie chciał czekać już dłużej:
-Victorio, wiem że z tym zwlekałem, ale mam jedno bardzo ważne pytanie. Czy zostaniesz moją dziewczyną?? - powiedział i rzucił w jej stronę promieniujący uśmiech. Co z tego, że uprawiali seks, skoro nawet jej nie poprosił o bycie z nią?

To powinno być wszystko właśnie na odwrót, a jednak było zupełnie inaczej. No cóż, wilkołak już nic na to nie mógł zaradzić, więc tylko czekał co teraz powie kobieta z którą będzie chciał zostać do końca życia. Szatyn czuł trochę, jak dłoń go bardzo boli, wreszcie miał pozrywane ścięgna, więc nic dziwnego że nie mógł nią ruszać. Ale na szczęście miał temblak i bandaż, więc jego regeneracja będzie znacznie przyśpieszona. To samo oczywiście dotyczyło jego klatki piersiowej, także została opatrzona i wyczyszczona z brudu, który znajdywał się na piasku, gdzie stoczył walkę z asasynem. Teraz tylko był ciekaw, czy chociaż jego miłość uszczęśliwi go bardziej, kładąc się obok niego i tak będą sobie leżeli i gawędzili, tylko teraz tego pragną, choć zobaczy co jednak postąpi Wampirzyca.
Powrót do góry Go down
Victoria Kuran
Victoria Kuran


Miano : Victoria Kuran
Liczba postów : 47
Join date : 25/02/2015

Sypialnia Victorii Empty
PisanieTemat: Re: Sypialnia Victorii   Sypialnia Victorii EmptySob Kwi 25, 2015 2:48 am

Trwało to około paru godzin, ale w końcu się obudził. W pierwszej chwili nie zwróciła na to uwagi, bo zagłębiła się w literaturze. Jednak do jej uszu dotarły jakieś dziwne urywki. Czyżby Kenji myślał, że jeszcze jest w trakcie walki? Uniosła wysoko brew zamykając księgę z charakterystycznym odgłosem. Założyła nogę na nogę przypatrując się mężczyźnie. Skoro już bełkotał to znaczy, że powoli dochodził do siebie i nie jest z nim najgorzej. Kamień spadł jej z serca.
Wstała z fotela i podeszła do niego siadając ponownie na skrawku łóżka. Złapała go za rękę i bacznie obserwowała. Wyglądało na to, że czuje się o niebo lepiej i niedługo nie będzie śladu po tym, że z kimkolwiek walczył. Co do zdrajców... Tak, tak. Wiedziała, że mężczyzna wszędzie widzi spisek i czyhające na nich niebezpieczeństwo, ale nie można popadać w paranoję. Zawsze może się coś stać, a to idiotyczne wiecznie się tym zamartwiać.
Zaczął się gwałtownie podnosić, dlatego ciemnowłosa szybko starała się go położyć z powrotem. - Przestań wykonywać takie gwałtowne ruchy. Masz teraz odpoczywać- mruknęła do niego surowo, choć szybko jej mina złagodniała. Uśmiechnęła się do niego delikatnie ściskając mocniej jego dłoń. - Jak mogłabym się na ciebie gniewać, że mnie chroniłeś. Jestem jedynie zła, że jak zwykle musiało ci się coś stać, no ale to już nie do końca twoja wina. Ważne, że żyjesz i nic ci nie jest- wolną ręką pogłaskała go po czole.
Widząc, że się nad czymś zastanawia i waha spojrzała na niego wymownie i wyczekująco. Kiedy usłyszała co mówi uśmiechnęła się zabawnie. - Na dziewczynę to jestem raczej za stara, ale twoją kobietą z przyjemnością zostanę- ucałowała czule jego usta spoglądając na rany i jego zranioną rękę. - Jak się czujesz? Lepiej ci?- zapytała uważając, aby nie dotknąć przez przypadek jego ran i ręki.
Z zadowoleniem jednak ułożyła się obok niego, by dodać mu trochę otuchy i przytuliła się do jego ramienia. Objąć nie bardzo go mogła, bo nie chciała o uszkodzić.


Victoria Kuran
biały wam­pir, który pożyczo­nym blas­kiem wy­sysa ze świata wszys­tkie barwy.
VictoriaRelacjePocztaSkrytkaKuran
Powrót do góry Go down
Kenji Hayashi
Kenji Hayashi


Miano : Kenji Hayashi
Liczba postów : 48
Join date : 24/02/2015
Age : 26
Skąd : Warszawa

Sypialnia Victorii Empty
PisanieTemat: Re: Sypialnia Victorii   Sypialnia Victorii EmptySob Kwi 25, 2015 3:07 am

Wiedział, że jednak ta chwila nadejdzie. Kobieta podeszła do łoża, usiadła na nim i chwyciła za jego drugą sprawną dłoń. Czul się teraz o niebo lepiej, kiedy ta przebywała blisko niego. Po jakimś czasie, kiedy tak wampirzyca spoglądała na niego, odpowiedziała mu na jego wcześniejsze słowa. No cóż, trochę miała pretensję, że wykonywał jakieś gwałtowne gesty, lecz on nic takiego przecież nie zrobił. Może jednak trochę się zawieruszył, jak jeszcze w pełni nie odzyskał świadomości, choć pewności nie miał. Kenji, nie przejmując się tym, leżał spokojnie i nie chciał teraz za bardzo denerwować Victorii, żeby ta nie miała do niego jakiś pretensji, względem ruszania się. Na szczęście, dziewczyna nie była wcale na niego zła. Nawet była uradowana, że ten stanął w jej obronie, ponieważ ją bardzo kochał. Hayashi wiedział, że nie mogła by za coś takiego się pogniewać.

Zrozumiałby, jakby pozwolił zabójcy ją skrzywdzić, wtedy to tak, mogłaby go nienawidzić za coś takiego. O, kobieta naprawdę martwiła się o niego, cieszyła się że nic mu się nie stało, a kto by się nie cieszył, chyba głupiec. Wojownik wreszcie westchnął i wyczekiwał ostatniej wypowiedzi, jaka powinna paść z ust wampirzycy. Wreszcie, tak jakby poprosił ją o chodzenie, mimo iż wiadomo w jakim wieku obydwoje byli. Przez chwilę tak jakby zaśmiał się pod nosem, lecz wreszcie kiedy usłyszał to co chciał usłyszeć, był zadowolony, że wreszcie się odważył to zrobić. Koniec końców, dostał na dodatek czuły pocałunek, który przedłużył, używając drugiej wolnej dłoni i przyciskając głowę dziewczyny do siebie. Oczywiście, tak jak przedtem, użył swojego języka by wcisnąć go do jej mokrego instrumentu.

Naprawdę, ubóstwiał to uczucie i mógłby się z nią tak pieścić językami bez końca. Wreszcie, kiedy jego dłoń powróciła do jej dłoni, zacisnął ją delikatnie i mógł usłyszeć zapytanie, czy już lepiej się czuję. Wilczur tylko odchrząknął i rzekł w jej stronę, żeby ta nie zaniepokojona nie czekała zbyt długo na odpowiedź:
-Oczywiście że mi lepiej. Z tobą zawsze mi będzie dobrze, a co do ran, to w porządku, już nie boli tak jak wtedy. Coś mi się zdaję, że niedługo znowu będę mógł wrócić do walki, jeśli będzie taka potrzeba. Nie musisz się już przejmować moimi ranami, możesz na mnie się położyć, jeśli tego chcesz, moja truskaweczko. - uśmiechnął się do niej i tym razem on skradł krótki pocałunek.

No cóż, tak naprawdę mogli się śliną wymieniać bez końca, ale wreszcie byli razem i byli bardzo szczęśliwą parą. Na dodatek, wreszcie znaleźli się ponownie w mrocznym królestwie wampirów, a on nie zapomniał, że Victoria ma przecież dzieci, które nie będą raczej zadowolone z ich związku. Wilczur tylko i wyłącznie westchnął i chciał sobie odpocząć, oczywiście w towarzystwie swojej miłości, którą była wampirzyca.
Powrót do góry Go down
Victoria Kuran
Victoria Kuran


Miano : Victoria Kuran
Liczba postów : 47
Join date : 25/02/2015

Sypialnia Victorii Empty
PisanieTemat: Re: Sypialnia Victorii   Sypialnia Victorii EmptySob Kwi 25, 2015 2:07 pm

Miał szczęście, że miała do niego tyle cierpliwości i serca. Chociaż to też mogło działać w dwie strony. Victoria także bywała strasznie uparta, zdeterminowana i rzadko kiedy dawała za wygraną. Tak czy inaczej ich mieszanka wybuchowa się sprawdzała. Kenji był trochę narwany, niezwykle zabawny natomiast Victoria była spokojna i bardziej stonowana. Ale uzupełniali się nawzajem i to wystarczało. Kochali się i wszystko było idealnie. No prawie... Bo oczywiście musiało im coś grozić. Uśmiechnęła się do niego, po czym odpowiedziała z namiętnością i lubością na jego pocałunek. Przytulała się do niego w najlepsze, po czym wysłuchała jego wypowiedzi.
Słysząc ostatnie słowo wybuchła gromkim śmiechem. - Truskaweczko? No faktycznie pasuje- dusiła się ze śmiechu. Zaraz potem spojrzała na niego z zadowoleniem. - To powiadasz, że uzdrawiam cię swoją obecnością i dotykiem? Coś podobnego- uśmiechnęła się zawadiacko, po czym utkwiła w nim surowe spojrzenie. No chyba sobie żartował, że znowu będzie wystawiał się na niebezpieczeństwo. Czy on kiedyś spoważnieje i przestanie tak szastać swoim życiem na prawo i lewo? Teraz miał zobowiązania i musiał się ogarnąć inaczej go kopnie w tyłek. - Przestań się tak rwać do tych walk. Nie ma na razie potrzeby siania zamętu i wojowania. Skup się na tym, że jesteśmy razem i teraz oboje jesteśmy za siebie odpowiedzialni. Wypadałoby stronić od kłopotów- mruknęła zgodnie z prawdą. Wiedziała, że w życiu zawsze są sytuacje, w których trzeba podjąć się czyjejś obrony, ale od dzisiaj musiał omijać kłopoty szerokim łukiem i chwytać za miecz tylko wtedy, gdy naprawdę tego sytuacja wymaga.
Nie myślała teraz o dzieciach. Liczyło się teraz jej szczęście, a dzieci będą musiały to zaakceptować. Jeśli nie to trudno... Nie musiała się im tłumaczyć ze swojego udanego związku. To ona wybierała drogę jaką chce odbyć. Oczywiście, że chciała się z nimi dogadać, ale nie kosztem swojego szczęścia. Postara im się to wszystko przedstawić w dobrych barwach, a oni może z czasem się przekonają do ich relacji. Bo przecież każdy miał prawo do bycia szczęśliwym. Ona większość życia była pozbawiona tego zadowolenia i prędzej czy później musiała zacząć myśleć o sobie i swojej przyszłości.


Victoria Kuran
biały wam­pir, który pożyczo­nym blas­kiem wy­sysa ze świata wszys­tkie barwy.
VictoriaRelacjePocztaSkrytkaKuran
Powrót do góry Go down
Kenji Hayashi
Kenji Hayashi


Miano : Kenji Hayashi
Liczba postów : 48
Join date : 24/02/2015
Age : 26
Skąd : Warszawa

Sypialnia Victorii Empty
PisanieTemat: Re: Sypialnia Victorii   Sypialnia Victorii EmptySob Kwi 25, 2015 2:25 pm

Widać było, że najwyraźniej Victoria była tym wszystkim teraz bardzo skupiona. Kenji wreszcie rozumiał trochę kobietę, trochę się raczej nim przejęła, kiedy ten został bardzo silnie raniony. W sumie, to on sobie tak załatwił rękę, używając niebezpiecznej techniki, lecz gdyby jej nie użył, sprawy mogłyby się potoczyć inaczej, dla niego jak i dla jego miłości. Hayashi po westchnięciu, mógł zobaczyć jak dziewczyna się śmieję z jego słów. Można było rzec, że była taką krwisto truskawką, ale czy aby na pewno? Nie mogła jakoś dowierzać, że wampirzyca samym byciem tutaj tak jakby leczyła wszystkie jego rany. Oczywiście szatyn mówił to w przenośni, ale ona chyba tego nie podłapała. Widać było, że kobieta przybrała znowu poważną minę, najwyraźniej nie chciała, żeby wojownik się znów wystawiał na niebezpieczeństwo.

On raczej nic nie mógł na to poradzić, walka była jego żywiołem, uwielbiał ją, taka była jego natura, przez to jaki był i przez to w jakiej rasie się znajdował. Krwistooki tylko delikatnie rzucił w stronę Victorii uśmiech, by ta nie brała wszystkiego na poważnie, ponieważ on i tak wiedział swoje, że zawsze będzie chciał stanąć na wysokości zadania, po to by ją obronić, z powodu wielkiej miłości do niej. No cóż, widać było że naprawdę Victoria o niego zamartwiała się i nie chciała, żeby tak często walczył. Dla wilczura to było ciężkie zadanie, choć jeśli ona go o to prosiła, spróbuję dotrzymać słowa, że wyciągnie miecz, tylko w nagłych przypadkach, jakie mogły im się zdarzyć. Hayashi zdrową ręką pogłaskał delikatnie polik dziewczyny, a po chwili rzekł w jej stronę, spoglądając jej głęboko w jej piękne oczy:
-Postaram się, jeśli chodzi o walkę. Nie zapominaj z jakiej rasy się wywodzę. Walka to moje życie, moja pasja, ale dla ciebie postaram się to zmienić. Masz rację, jesteśmy teraz razem i to jest teraz najważniejsze. A co do twoich dzieci, mam nadzieję że najpierw z tobą porozmawiają, bo nie chcę mieć w ich oczach wroga, jeśli rozumiesz co mam na myśli. - rzekł i przez jakąś chwilę głaskał jej polika.

To była prawda co mówił, nie chciał robić problemów w ich rodzinie, ponieważ wiedział jak to może się wszystko skończyć. Będą za niedługo musieli się stąd wynieść i naprawdę znaleźć swoje spokojne miejsce, albo chociaż zbudować jakiś dom i posadzić drzewo. Takie plany widniały w oczach wojownika, ponieważ ten jak najbardziej chciał uszczęśliwić swoją wampirzycę, którą mógł nawet karmić swoją krwią przez dłuższy okres czasu. Kenji chciał jak najszybciej wrócić do stanu bycia aktywnym i wynosić się stąd jak najprędzej, znudziły mu się już mroczne krainy, chciał się cieszyć życiem wraz ze swoją komarzycą, którą bardzo pragnął i kochał. Teraz tylko Szatyn będzie musiał chyba poczekać z kilka dni, jak nie tygodni, po to by jego rany dokładnie się zregenerowały, oczywiście nie zostanie sam, przy jego boku będzie jego całe życie, Victoria.
Powrót do góry Go down
Victoria Kuran
Victoria Kuran


Miano : Victoria Kuran
Liczba postów : 47
Join date : 25/02/2015

Sypialnia Victorii Empty
PisanieTemat: Re: Sypialnia Victorii   Sypialnia Victorii EmptySob Kwi 25, 2015 2:42 pm

Imponowało jej to, że się dla niej poświęcał i teraz tylko utwierdziła się w przekonaniu, że chciała spędzić z nim resztę życia. On chciał tego samego. I nawet jeśli będzie trzeba to ciągle będzie go opatrywała. Jego słowa dały jej trochę do myślenia. Faktycznie taka była natura wilkołaków i gdyby zakazała mu walki to tak jakby odebrała mu życie i pasję. A przecież miłość powinna uskrzydlać, a nie podcinać skrzydła. Trzeba było iść na kompromisy i postarać się zrozumieć każdą ze stron.
Objęła jego ramię dłońmi przytulając się do niego. Myślała nad tym, co powiedział jej mężczyzna.
- No tak, masz rację. Nie powinnam o tym zapominać, więc zróbmy tak, że ty postarasz się po prostu uważać na siebie i nie pchać się w walki, które ciebie nie dotyczą, a ja też trochę się uspokoję i będę szanowała twoją naturę- sądziła, że to będzie dobre porozumienie. Zresztą na pewno na jej miejscu Kenji też postąpiłby tak samo. Żadne nie chciało się martwić o tę drugą osobę. A za takim dogadaniem się można było sobie oszczędzić trochę nerwów. Dopadła ją mała refleksja na temat dzieci. Teraz też poruszył istotną kwestię. Nie można było tego ignorować, bo przecież nastąpi w końcu moment, w którym dojdzie do ich spotkania. Obawiała się zarówno swojej konfrontacji z nimi jak i konfrontacji szatyna z nimi. To mogło zrodzić trochę nieprzyjemności. - Chyba dostatecznie długo przeciągałam tę myśl, ale nieuniknione jest to spotkanie. Może są nawet tutaj w zamku, ale na razie nie mam głowy do martwienia się o wszystko. Teraz trzeba się skupić na tobie, ale masz rację. Spotkam się z nimi i porozmawiam o tym. Jeżeli są dojrzali to to spróbują zrozumieć i uszanować. Jeśli nie... Trudno. Muszą jakoś przetrawić to, że jestem dorosła i chcę zadbać o swoje szczęście. Wystarczająco długo robiłam wszystko pod innych, pod królestwo - i nie da sobie zmarnować życia jakimiś grymasami. Zależało jej na wszystkich, dlatego też spróbuje to pogodzić, ale przecież nie można było spodziewać się cudów po tak długiej nieobecności. Będą mieli zapewne dużo pytań i dużo pretensji. Ale z konsekwencjami swoich czynów zawsze trzeba się było liczyć.
Wiedziała, że na pewno nie zostawi królestwa i będzie nim rządzić. Musiałą tu przywrócić porządek i dawną świetność królestwu. Najwyżej osadzi na tronie kogoś zaufanego i będzie wydawała konkretne, sprecyzowane polecenia. Potrzebowała jedynie osoby fizycznej, która będzie pełniła rolę reprezentacyjną. Resztą sama się zajmie. Nie mogła zostawić ot tak ludzi, ale czuła też, że chce w końcu zmienić swoje życie, a tym samym miejsce zamieszkania. Zbrzydły jej ponure mury Aerdwanu.


Victoria Kuran
biały wam­pir, który pożyczo­nym blas­kiem wy­sysa ze świata wszys­tkie barwy.
VictoriaRelacjePocztaSkrytkaKuran
Powrót do góry Go down
Settan Kuran
Settan Kuran
IMPERATOR AERDWAN


Miano : Settan Seiren Kuran
Liczba postów : 6
Join date : 10/04/2015

Sypialnia Victorii Empty
PisanieTemat: Re: Sypialnia Victorii   Sypialnia Victorii EmptyNie Kwi 26, 2015 8:33 pm

Settan wrócił z rześkiej przejażdżki na swoim Mithrandirze, który niestety trochę się zmęczył w tym dniu. Spokojnie odetchnął poprawiając grzywę na bok robiąc, że nie zasłaniała mu oczy. Wtedy zauważył, że strażnicy zaczęli dziwnie biec i jeden z nich podszedł:
- Witam Ciebie mój Panie Imperatorze Aerdwan - powiedział kłaniając się bardzo nisko z wyrazem szacunku dlatego spokojnie odetchnął wiedząc, że jeśli tego nie zrobi może być bardzo źle. Po jakimś czasie kolejny strażnik miał wiadomość z zamku:
- Mój Panie, przyjechała Twoja matka Victoria Kuran z rannym osobnikiem - dodał po chwili bardzo zdyszany jak mówił i wtedy zaczynał ciężko oddychać. Settan Kuran zmierzył dwójkę wzrokiem chłodnym zastanawiając się czemu akurat jej paliło do powrotu był bardzo ciekawy. Miał bardzo zimne spojrzenie jakby chciał zamordować kogoś z zimną krwią, a wzrok przeszywał każdego z tych strażników dlatego mijali go bardzo szybko. Po chwili zsiadł z konia. Przymrużył oczy znowu poprawiając pasemko na bok burząc grzywkę.
- W końcu trzeba to sprawdzić, czemu akurat ona przybyła, ale no cóż - dodał po chwili dając konia jednemu ze strażników żeby przyprowadził Mithrandira do stajni. Jeden z sługów przyszedł witając go z szacunkiem dając mu raporty na temat Cesarstwa Aerdwanu. Zaczynał podczas drogi rozmawiał z nim na temat zmian jakie mają wejść dla społeczeństwa. Spokojnie odetchnął myśląc i dając wskazówki oraz podpisał piórem swoim dokumenty na korytarzu.
- W takim razie zróbcie jak powiedziałem - dodał po chwili patrząc, że krople krwi są na przejściu holu głównego, które prowadzą prosto na piętro pierwsze czyli do komnat Imperialskich. No tak pewnie leży w łóżku u jego matki co za wstyd normalnie. Co poradzić skąd ma takie zaparcia do takich stworzeń syknął mówiąc sam do siebie. Szedł cały czas widząc służki, które kłaniają się na powitanie nowemu Imperatorowi. Kucnął na moment dotykając opuszkami palców i zauważył że krew jest jeszcze świeża oraz poczuł zbliżając do swojego języka.
- Ahh no tak.. zmiennokształtny - odparł po cichutku, robiąc lekko zdenerwowany, czyżby intruz? Na jakiś czas musi udawać, jaki jest dobrotliwy dla innych dlatego wstał po chwili wchodząc schodami na górę na piętro I. Zauważył na korytarzu drzwi uchylone gdzie krew prowadziła właśnie do byłego pokoju Seirena i Victorii co za nieciekawa sytuacja. A miał taki dobry dzień myśląc sobie, że pójść do biblioteki biorąc swoje wino najdroższe z winnicy. Normalnie dzień zmarnowany, miał oczach w mord. Jednakże musiał poprosić swoją służkę, która przyniosła rzeczy co przeczyszczenia ran temu zmiennemu woląc samemu sprawdzić. O dziwo sam podziękował służce wtedy chłód Settana ukazał się z jego aurą co za metaliczna osłona. Wchodzi do ich pokoju widząc matkę i tego dziwnego osobnika.
- No cóż kogo tutaj mamy, przyjechała o wielka - Dodał wrednie i chłodno zarzucając słowami w stronę jej, jednakże nie pokazał się jedynie cień zarzucał nie miał ochoty na razie pokazywać swojej percepcji. Stał cały czas opierając się o ścianę w cieniu gdzie żaden półmrok nie wpadał nawet było strasznie ciemno. Głos jedynie był jedynym od znakiem, że ktoś tutaj jest. Zaciekawiło go to czy pozna swojego pierworodnego syna czy uzna że jest to Seiren Kuran? Byłoby zabawnie oj będzie. Jedynie czeka na ich reakcję trzymając narzędzia do wyleczenia tego osobnika. Nie potrafił okazywać żadnych pozytywnych uczuć. Wtedy jego aura była bardzo mroczna i wyrazista on miał po ojcu to, ten głos stonowany, a jego oczy zaświeciły się jak księżyc przy nowiu tak krwawy jak ich sama krew, która by się lała. Oczy posiadał wręcz nie przyjemne, był bardzo zaciekawiony skąd wielka Pani przyjechała? A może ona miała coś wspólnego z zabiciem jego ojca? ale przecież też był Regis Kuran wujek i też brat jego ojca, który uciekł gdzie pieprz rośnie z tego Cesarstwa. Niespokojnie odetchnął pilnując całą tą sytuację żeby nikt nie wszedł do tego pomieszczenia.
Powrót do góry Go down
Kenji Hayashi
Kenji Hayashi


Miano : Kenji Hayashi
Liczba postów : 48
Join date : 24/02/2015
Age : 26
Skąd : Warszawa

Sypialnia Victorii Empty
PisanieTemat: Re: Sypialnia Victorii   Sypialnia Victorii EmptyNie Kwi 26, 2015 10:00 pm

Minęło trochę czasu, zanim znowu rzuciła kilka słów w jego stronę, niczym spadające płatki śniegu o poranku. No ależ oczywiście, to było jej priorytetem, żeby przekonać Kenjego, żeby ten przestał jak na razie wdrażać jakieś plany co do walk. Nie mogło być inaczej, lecz nic raczej nic z tym nie mógł zrobić, więc przez chwilę pomyślał, jak ma tutaj się wypowiedzieć w stronę wampirzycy. Hayashi'ego cieszyło to, że chociaż jego natura będzie szanowana, więc już miał pomysł co w jej stronę powiedzieć. Wreszcie jego dłoń powróciła z policzka dziewczyny na pościel, po czym wypowiedział w jej stronę dogodne słowa:
-Ja i uważać, a to dobre. Chyba za długo mnie znasz, żeby wiedzieć, że kłopoty to moja specjalność, hehe. Cieszą mnie twoje słowa, ja także uszanuję to z jakiego rodu się wywodzisz, Victorio. - kiedy to wypowiedział, chwycił jej dłoń i ją ucałował, tak po prostu, bo mógł.

Nadal nie mógł uwierzyć, że ta go tutaj przyprowadziła, ale najwyraźniej nie miała wyboru, poza tym chyba nie chciała, żeby szatyn się wykrwawił. Potrzebował jak najszybciej spotkać się z jakimiś lekarzami, a że jej królestwa było najbliżej i on był nieprzytomny, nie mógł odmówić. Już wiedział, że kobieta może coś takiego powiedzieć, wreszcie jej rodzina będzie zainteresowania, kogo mogła przyprowadzić do zamku. Krwistooki w obliczu jej reszty domowników mógłby co najwyżej obcą i nieznaną im osobą, którą najchętniej by stąd wywalili albo też zabili. Teraz Victoria znowu miała rację, wreszcie była dorosłą ponętną kobietą, która miała swoje zdanie i się go trzymała. Wojownik był ciekaw jak to wszystko się potoczy dalej, ale miał nadzieję, że jednak nie będzie miał problemów.

Wilczur się zastanawiał czemu tak długo, ta służka nie przychodzi ze środkami do dezynfekcji, wreszcie miała tutaj nie dawno bić. Zaniepokojony tym, że już od dłuższego czasu nie przychodzi, odezwał się do swojej ukochanej:
-Słuchaj, coś tu jest nie tak, twoja służka z medykamentami nie wraca... - oczywiście to nie miało podchodzić pod zdradę czy coś. Victoria zawsze mogła sobie coś wymyślić w główce, że jej wilkołakowi zależy bardziej na służącej niż na niej. Jednak on nie miał zamiaru jej tym sprowokować, coś tutaj w istocie było nie tak. Wiedział, stało się tak jak przypuszczał. Zamiast służącej dziewczyny przyszedł ktoś bardzo mroczny. Kenji mógł wyczuć od niego dziwną aurę zła i mordu, taką samą jak kiedyś czuł od Regisa, lecz jego była łagodniejsza.

Hayashi nie spodziewał się, że to może być jej mąż!? Przecież on miał nie żyć, jakim więc cudem się tutaj znalazł. Mimo iż w pokoju było ponuro, mógł rozpoznać kontury Ukochanego Victorii, który stał blisko ściany, przy której znajdowały się drzwi wejściowe. Oj tak, Szatyn powoli przeczuwał kłopoty, choć czy aby na pewno. Niecierpliwił się każdą sekundą, więc uniósł delikatnie głowę ku górze, by spojrzeć wampirowi w oczy, po czym się wypowiedział w jego stronę:
-No no, może trochę z szacunkiem do swojej żony!! - nie obchodziło go już to, może nawet tutaj zginąć. Warknął w jego stronę, po czym tylko wyczekiwał aż facet wreszcie wylezie z tego cienia.

Jeśli walka będzie nieunikniona, to ten i tak, podniesie się i będzie się bronił do końca. Mimo iż krwistooki wiedział, że wyzionie ducha podczas bitki, to i tak się tym nie przejmował, zależało mu teraz na szczęściu Victorii, a to że po kilkuset latach wrócił jej mąż, to już nie jego wina. Teraz tylko czekać, co tamten powie i zrobi, wreszcie wojownik dostrzegł w jego dłoniach, jak ten coś utrzymuje, tylko także nie wiedział co to może być. Czas pokaże, czy dojdzie do ich walki, czy jednak wampir będzie łagodny i uprzejmy, na ten czas.
Powrót do góry Go down
Victoria Kuran
Victoria Kuran


Miano : Victoria Kuran
Liczba postów : 47
Join date : 25/02/2015

Sypialnia Victorii Empty
PisanieTemat: Re: Sypialnia Victorii   Sypialnia Victorii EmptyNie Kwi 26, 2015 10:33 pm

Przyjęła jego słowa skinieniem głowy i jeszcze jakiś czas trwali w uścisku i spokoju. Ogień wesoło trzaskał w kominku. Było ciepło i przyjemnie. Wiedziała, że niedługo powinien przyjść medyk wraz ze służką, ale z niewiadomego powodu coś ich po drodze zatrzymywało. Coś musiało się przedłużyć przy innych pracach w królestwie albo... Albo jednak doszło do czegoś czego się obawiała. Może faktycznie powinna być trochę bardziej przeczulona w stosunku do intryg w zamku. Ale nie chciała zwyczajnie popadać w jakąś głupią paranoję. Zapewne za chwilę wszystko się wyjaśni i medyk przyjdzie.
Mimo wszystko podniosła się i rozejrzała się po pokoju. Nie zorientowała się, kiedy ktoś wszedł do środka. Spojrzała wymownie na Kenjiego. Zerwała się na równe nogi lustrując pomieszczenie badawczym wzrokiem. Nikogo nie było widać, a mimo to ktoś odzywał się z cienia. Kiedy usłyszała głos niemalże zamarła. To raczej niemożliwe, żeby to był Seiren. Jego od dawna nie było. Zaczęła przeszukiwać myśli mając nadzieję, że znajdzie tam odpowiedź. "O wielka"? Z tym ironicznym stwierdzeniem nie mogła się nie zgodzić. Jeśli chodziło o królestwo to owszem była wielka. Zrobiła tutaj o wiele więcej niż jej mąż za życia. Starała się o pokoje, kontrakty, dobrobyt dla podwładnych i tym podobne.
Przeniosła wzrok na szatyna, który też twierdził, że to jej mąż. Ale mimo wszystko jej się tutaj coś nie zgadzało. - Seiren? Nie to niemożliwe. On jest od dawna martwy- stwierdziła spoglądając w miejsce, w którym było widać jedynie parę oczu. Zastanawiała się jeszcze przez jakiś czas. No zaraz, ale chwila... Przecież miała jeszcze dzieci, które mogły być na terenach królestwa. I to możliwe by były w wieku nastoletnim, czy też dorosłym. Nie chciała tutaj rozlewu krwi za wszelką cenę. I miała nadzieję, że nie dotknie ich kolejny dramat. Podeszła bliżej, ale zachowała dystans. Mógł to być albo Cedric, albo Settan. Ale może bardziej prawdopodobnym będzie ten pierworodny? Postanowiła zaryzykować mimo to. - Settan?- rzuciła pytająco w jego stronę. Jeśli tak... To spotkał matkę w nie najlepszej i niezbyt korzystnej sytuacji. Tak czy inaczej wszystko jest do wyjaśnienia. Teraz była już niemal pewna, że to jej syn. Ale dlaczego tak wrodził się akurat w Seirena? Z drugiej strony brzmiał o wiele bardziej stanowczo, chłodno. Ale przecież to mogłoby być spowodowane tym, że żywił urazę do swojej rodzicielki. Wszystko szło w niekorzystną stronę, ale trzeba było zachować te emocje dla siebie i zobaczyć co się wydarzy.


Victoria Kuran
biały wam­pir, który pożyczo­nym blas­kiem wy­sysa ze świata wszys­tkie barwy.
VictoriaRelacjePocztaSkrytkaKuran
Powrót do góry Go down
Settan Kuran
Settan Kuran
IMPERATOR AERDWAN


Miano : Settan Seiren Kuran
Liczba postów : 6
Join date : 10/04/2015

Sypialnia Victorii Empty
PisanieTemat: Re: Sypialnia Victorii   Sypialnia Victorii EmptyNie Kwi 26, 2015 11:09 pm

W pokoju było pół mrocznie, a w niektórych miejscach bardzo ciemno w tym miejscu stał pierworodny syn. Wtedy wypowiedział kolejna słowa:
- Licz się ze słowami, jak mówisz do nowego Imperatora Cesarstwa, nie jestem Seirenem Kuranem, tylko gorzej Settan Kuran - odpowiedział do niego z gniewem i opanowaniem. No cóż to zmienny rzucał się jak niczym pies wściekły co poradzić taki musiałby być. Nie zareagował na jego bez szczelny tekst z krzykiem nawet, to odraza społeczeństwa. Settan może był wrednym chamem i zdradzieckim wampirem ale nie oznacza to, że jest taki zawsze. Dlatego mimo chodu nie uzna tego co moralnie za atak z jego strony. Spoglądał się cały czas w stronę rodzicielki, która zareagowała bardzo energicznie. Czyżby naprawdę coś musiało ją poruszyć ten głos własnego syna. Oczy cały czas świeciły się w blasku ciemności nawet wyczuwał przepyszną krew, szkoda, że nie może napić się, ale nie wiadomo czy jest tak smaczna jak pachnie. Wtedy zadrwił wrednym głosem, który chodził przez całą komnatę Victorii. Po chwili był zaskoczony jak zaczynała go szukać przez te półmroczne ściany, a czy też stał cały czas. Spokojnie odetchnął bardzo ciężko nie zdawał sobie sprawy, że może być zabawnie wobec tej sytuacji. Zacisnął ząbki kiedy przymrużył oczy, a w rękach nadal trzymał medykamenty co za los akurat czemu on musi to robić. Nie mógł ominąć z tej sytuacji ale co poradzić trzeba iść prosto po trupach. Czytając w jej myślach było bardzo zaskakujące, że pomyślała o dzieciach wymieniając jego i Cedrica, który nie wiadomo gdzie on szwenda się. Nie miał sił na swojego brata, który uważa że jest najlepszy chyba jak wkurza każdego. Dobra nie czas na wspominki bo ma zadanie wyleczyć tego zmiennego leżącego na łożu. Po czasie jak odezwała się jego matka wtedy wypowiedział słowa:
- No niestety nie Seiren, on został zamordowany jeśli to Ciebie interesuje Matko - stwierdził bez szczelnie z zimnym temperamentem, co poradzić że został źle traktowany przez rodzica, a szkoda matka mogłaby go zabrać z tej paranoicznej sytuacji.
- Tak to ja Settan Amadeus Kuran, najstarszy syn z rodu Kuranów oraz nowy Imperator Aerdwan - dodał z większą dumą jak wychodził powoli z medykamentami w rękach. Spojrzał się na nią z powagą, obdarzając zimnym spojrzeniem. No cóż matka musi go poskromić swojego syna. Czy jej się to uda? oj zobaczymy, zobaczymy.
- Co ja widzę, biedny zmienny został poharatany jak owieczka ? - spytał się z drwiną, jakby naprawdę zrobił sobie specjalnie. A jeśli nie to kto chciał mu zaszkodzić ? Zawsze jego to zaciekawiło. Wyglądał jakby byli razem, nie wiadomo czy go zaakceptuje traktując jako członka rodziny. Musi on dobrze przekonać wampira, że nie jest tym złym. Odetchnął patrząc znowu na niego i potem na jego matkę. Po jakimś czasie spytał poważnym tonem:
- Co z nim się stało? - Dodał idąc powoli zbliżając się wysoki wampir zbliżając do poszkodowanego. Zaczynał sprawdzać jego rany. Nie jest za ciekawie uważając i patrząc z powagą. No cóż albo zamieni tego zmiennego albo będzie musiał cierpieć przez wypicie jego krwi.
- No dobrze mój drogi, albo ja wypiję krew z ciebie, albo będziesz musiał trochę pocierpieć i napić się moją krwią drogi zmienny - dodał z lekkim spokojem na razie. Nie miał ochoty na razie na jakieś walki czy wkurzenia, bo to nie jest czas na zabawy.
Powrót do góry Go down
Kenji Hayashi
Kenji Hayashi


Miano : Kenji Hayashi
Liczba postów : 48
Join date : 24/02/2015
Age : 26
Skąd : Warszawa

Sypialnia Victorii Empty
PisanieTemat: Re: Sypialnia Victorii   Sypialnia Victorii EmptyNie Kwi 26, 2015 11:45 pm

No cóż, Kenji się mógł spodziewać, że młodzieniec może być wyszczekany, ale żeby aż tak. Hayashi miał dosłownie wulkan w swojej głowie, aż miał ochotę wstać i przydusić go przy ścianie, lecz na pewno źle by się to dla niego skończyło, gdyż znajduję się na jego terenie i wokół ma pełno strażników, którzy od razu by przybiegli na jego zawołanie. Szatyn nie spodziewał się, że Victoria aż tak zareaguję, musiała wstać z posłania, pod którym on był przykryty. To akurat było ciekawe, wojownik dowiedział się, że jej mąż aktualnie był martwy, to dla niego oczywiście było smutne, lecz gdyby nie to, ona by nie mogła zakochać się w nim, tak jak on w niej. Wilczur wszystko bacznie obserwował, nie mógł dowierzać, że wampirzyce aż tak wzięło, nawet wypowiedziała mu nieznane imię, które najprawdopodobniej oznaczało znaczenie któregoś z dzieci.

No i cóż, prawda się stała, nawet ten cały jej syneczek odezwał się w jego stronę grubiańsko, uważał się za Pana. Wilkołak jakoś starał się olać jego bezczelne zachowanie, na dodatek kiedy jeszcze usłyszał jak się odezwał do własnej matki, to już naprawdę niszczyło wszelkie granice. Obydwie dłonie krwistookiego zacisnęły się, wystawił na wierzch swoje wilcze zęby, aż miał dosłownie ochotę teraz wgnieść go w ziemie. Kenji wiedział, że musi panować nad swoimi emocjami, w tym stanie jeszcze dostał by gorsze baty od syna Victorii. Musiał uważać, ale nawet nie miał na co, tym razem w szachu wszystkich trzymał Imperator Aerdwanu. No teraz wszystko było jasne, był jej najstarszym synem, dlatego mówił tak o swoich atutach. Hayashi nie mógł tego zrozumieć, ale czekał aż wreszcie łaskawie ta cała wampirza służąca przyjdzie z lekarstwami.

Jednak tak nie było, ponieważ czas leciał, a ona się nie zjawiała. Teraz już wiedział czemu się nie chciała pokazać, Settan miał medykamenty w obydwu dłoniach, jeszcze na dodatek znowu odezwał się do niego nie miło. Szatyn nie mógł się powstrzymać, chciał wstać i mu przywalić w twarz, lecz nie mógł, czuł się tak słabo, a też nie chciał robić przykrości swojej ukochanej. Nie czas teraz był na walkę, choć jeśli dojdzie do siebie, na pewno będzie chciał skopać mu dupę. Oj tak, pożałuję że mówił do niego w ten sposób, mimo iż był z jego Matką. No wreszcie wilkołak został olany, gdyż zapytał się Victorii co się z nim stało. Oczywiście ta nie wiedziała co zaszło, tylko widziała jego nieprzytomnego zapewne i martwego trupa zabójcy.

Krwistooki parsknął w jego stronę i mu powiedział, gdyż jego kochanie nie mogło wiedzieć co się dokładnie wydarzyło na plaży, która teraz była we krwi:
-Twoja Matka nic nie wie. Po prostu natrafiliśmy na kogoś, kto nie był zachwycony, że urzędowaliśmy w jego domu. To tyle, jeśli chodzi jak to się stało.. - warknął, po czym przekręcił głowę w prawą stronę. Nie chciał na niego patrzeć, ponieważ coraz bardziej wrzała mu krew i miał ochotę się transformować, rozwalając mu czaszkę o ścianę, albo ją innymi słowy także zgnieść w swoich wilczych łapskach. Po tych słowach wreszcie ponownie można było usłyszeć Settana, który to miał idee przemieniać jego w wampira. To było w ogóle nie na miejscu, chyba na głowę upadł jak został urodzony przez Victorie.

Szatyn wiedział, że na pewno się na to nie zgodzi, więc będzie musiał ponownie oddać swoją krew, choć wolałby jednak, żeby jego ukochana kobieta go gryzła, gdyż miała takie intymne wgryzienie. Tak, mógł to potraktować jako taki pocałunek inaczej, tak to określał. Kenji ponownie przewrócił głowę w jego stronę i rzekł:
-Chyba sobie ze mnie kpisz. Na pewno nie stanę się brudnym wampirem jak ty. Gryź mnie i miejmy to z głowy, a poza tym. W ogóle po co chcesz mnie ugryźć!? Masz przecież cholerne medykamenty, więc czemu ich nie wykorzystasz, na co ci picie mojej krwi, co!? - warknął i oddał półkrzyk, tak żeby nikt nie zwrócił uwagę z ich sług, czy też strażników w zamku. Wreszcie to go trochę wkurzyło, ale przy tym obraza poszła także na jego miłość.

To był błąd co powiedział, żałował tego, lecz teraz już odwrotu nie było. Hayashi musiał się liczyć ze swoimi słowami i z tym, że Victoria go na pewno za to ochrzani. No cóż, znał ja zbyt długo, żeby mogło być inaczej. Teraz tylko wystarczyło czekać na reakcję obydwu wampirów, znajdujących się wraz z nim w komnacie wampirzycy, której tak pragną każdego dnia i nie chciał się z nią rozstawać.
Powrót do góry Go down
Victoria Kuran
Victoria Kuran


Miano : Victoria Kuran
Liczba postów : 47
Join date : 25/02/2015

Sypialnia Victorii Empty
PisanieTemat: Re: Sypialnia Victorii   Sypialnia Victorii EmptyPon Kwi 27, 2015 12:10 pm

Czekała na odpowiedź no i w końcu się doczekała. Pokiwała głową z politowaniem, a także niedowierzaniem. Jak on mógł się tak zachowywać? Może i miał władzę oraz pozycję w królestwie, ale to nie oznaczało, że może odzywać się do wszystkich jak chce. A na pewno nie do jej bliskich. Poza tym wilkołak nie powiedział nic złego, a słusznie zwrócił mu uwagę. Wiedziała, że jak odejdzie z zamku to Seiren nie tknie palcem, by wychować dzieci. Jak zawsze liczył na to, że wszystko zostawi na jej głowie i barkach. A skoro wyszło inaczej... To efekt stał przed nimi. Kochała syna, ale nie ulegało wątpliwości, że brakuje mu ogłady z innymi. Nie mógł się panoszyć i puszyć jak paw.
Przeniosła na niego rozeźlone spojrzenie. - A Ty się synu licz ze słowami jeśli odzywasz się do bliskiej mi osoby. Nie oczekuj szacunku od innych skoro sam go nie masz. Widać, że Seiren was wszystkich słabo wychował- miała dodać, że wcale się temu nie dziwi i byłaby zaskoczona, gdyby wyszło inaczej, ale w ostatniej chwili ugryzła się w język. Dzieci na pewno cierpiały po stracie ojca i nie powinna się źle o nim wypowiadać w ich towarzystwie. Ale mimo wszystko miała mu za złe, że nie wziął swojej części odpowiedzialności za nie. Należały do niego tak samo jak do niej i powinien zadbać o ich wychowanie.
Odpowiadała na jego chłodne spojrzenia skupionym wzrokiem. Chciała wychwycić jak najwięcej cech jego osobowości. Wiedziała, że różne są charaktery, ale z całą pewnością jego charakter nie wiązał się z Victorią. Aż dziwiła się, że to jest jej syn. Chociaż Seiren też nie był taki. Najwyraźniej brak jej obecności wpłynął na niego tak, a nie inaczej. Na pewno miał trudne dzieciństwo. Swoją drogą... Nawet wizualnie był podobny do ojca. - Wiem, że został zamordowany.- odpowiedziała, ale w przeciwieństwie do niego nie zachowywała się tak obcesowo. Och... Imperator. Najwyraźniej została pozbawiona stołka, ale ona miała w królestwie jeszcze ludzi po swojej stronie i gdyby wykorzystała przychylność to wróciłaby do władzy. Ale może powinna dać sobie spokój i odejść. - Jeżeli będziesz rządził jak Twój ojciec to nie wróżę temu królestwu nic dobrego- mruknęła zgodnie z prawdą. Jej świętej pamięci mąż nie potrafił władać Aerdwanem, a Settana nie była pewna. Ale skoro chcieli doprowadzić królestwo do ruiny to proszę bardzo.
Westchnęła ciężko spoglądając na Kenjiego. Zacznie się teraz prawdziwy dramat. A nie chciała by mężczyzna został poszkodowany w jakikolwiek sposób. Nie chciała wchodzić pomiędzy ukochanego, a syna. Ale jeżeli będzie zmuszona bronić wilkołaka to nie mogła ocenić co się stanie z Settanem. - Skąd w Tobie ta zawiść Settan...- zwróciła się w jego stronę już z bardziej łagodnym spojrzeniem. Obojętnością i chłodem niczego nie załatwi. Może trochę ciepła z jej strony ukoi rozjuszone emocje i dojdą do porozumienia? Kiedy syn zapytał co mu się stało wtrącił się szatyn. Ona jedynie kiwnęła głową. - Nie widziałam co dokładnie się wydarzyło. Jak widać ma kilka ran ciętych na klatce i zerwane mięśnie ręki. Rany powinny zniknąć już niedługo- odrzekła, ale zaraz Settan powiedział coś, co wprawiło ją w osłupienie. Spojrzała na niego pytająco. - Ale po co? Dojdzie do siebie szybko, a poza tym jeśli ktoś miałby upuszczać z niego krew to nie sądzę by byś był najlepszą osobą. Ja mogę się tym zająć- dodała pospiesznie. Nie mogła dopuścić do tego, co prawdopodobnie chciał zrobić syn. Jeśli wpuści jad to oznaczało jedno. A mógł zrobić to celowo. Nie zamierzała do tego dopuszczać.
- Nie zgadzam się na to- rzekła głośno, wyraźnie i donośnie bez słowa sprzeciwu. - Ja też mam tu coś do powiedzenia- chwyciła syna za ramię. Miała ochotę nim mocno potrząsnąć, żeby się obudził, ale to niczego by nie rozwiązało, a jedynie skomplikowało. - Pod moim dachem nie będzie żadnych zawiści. Ty jesteś moim synem, którego kocham, a Kenji jest mężczyzną mojego życia, więc proponuję, żeby się dogadać. Settan, powiedz co się z Tobą dzieje, dlaczego taki jesteś- nie odrywała wzroku od jego oczu. Martwiła się niego poważnie.


Victoria Kuran
biały wam­pir, który pożyczo­nym blas­kiem wy­sysa ze świata wszys­tkie barwy.
VictoriaRelacjePocztaSkrytkaKuran
Powrót do góry Go down
Settan Kuran
Settan Kuran
IMPERATOR AERDWAN


Miano : Settan Seiren Kuran
Liczba postów : 6
Join date : 10/04/2015

Sypialnia Victorii Empty
PisanieTemat: Re: Sypialnia Victorii   Sypialnia Victorii EmptyPon Kwi 27, 2015 10:40 pm

Settan po jakimś czasie spojrzał się na rzucającego zmiennego, co oczywiście nie podobało młodzieńcowi. Spokojnie odetchnął w myślach zastanawiając się czy pomóc jemu czy pozwolić na kolejne cierpienia. Jednakże widząc swoją mamę co poradzić musi iść na kompromis dlatego niech jej będzie pomogę bo nie ma na razie planów wobec tego zmiennego. Kiedy wyczytał co ma do powiedzenia kpiąco odezwał zaśmiał się no cóż życie dlatego przemilczy jego myśli bo nie ma po co strzępić języka tak naprawdę pomyślał sobie. Spokojnie odetchnął patrząc na dwójkę znowu. Położył medykamenty na komodzie mówiąc do Kenjiego:
- Jeśli będziesz tak ruszać się to jeszcze bardziej twoje rany otworzą i będzie bardzo bolało - dodał po chwili patrząc gniewnie, bo w tym momencie miał rację. Musi uważać na swe rany jeśli chce naprawdę żyć i nie mieć dalszych problemów z poruszaniem się. Odetchnął poprawiając grzywkę swoją jedną ręką. Wtedy spojrzał się na swoją matkę no cóż miał dużo powodów żeby zachowywać.
- Ja liczyć się ze słowami, może opanuj swojego mężczyznę który myśli źle - odpowiedział poważnym głosem, miał więcej powodów żeby tak sądzić. Miał żal do mamy, że zniknęła bez słowa z Królestwa czy to oznaczałoby że przestała obchodzić losy dzieci? Nie wtrącał się do spraw rodziców bo już nie ma po co.
- Ja nie mam szacunku? Miej pretensje do Seirena który mnie bił za coś czego nie zrobiłem.. - dodał po chwili tracąc cierpliwość, nie był chwilowo sobą gdy nerwy go brały cały czas. Nie miał nikogo żeby swoje uczucia wypowiedzieć.
- Nie jestem Seirenem Kuranem który upijał się i chędożył z innymi wampirzycami, no wybacz matko ale tutaj nie przesadzaj proszę Cię - dodał z wrednym głosem oburzyło go to, że porównuje do takiego czegoś jak jego ojciec. Miał zawiść naprawdę że nie mógł żyć jak inni którzy mieli miłość rodzinną i te ciepło.
- A ty gdzie byłaś, jak Ciebie potrzebowałem, no gdzie ?! Myślisz że bywając z ojcem było mi lepiej on nade mną się znęcał i wychował mnie niby na swoje podobieństwo, jednakże nie udało mu się do końca bo go znienawidziłem jak wychowywał mnie życząc żeby umarł ale co poradzić został później zasztyletowany - kontynuował cały czas wątek swoich pretensji do rodzica. Nie mógł przeboleć że poszła sobie mając totalnie ich gdzieś los. Settan nie mógł znieść.
- Ja mam zamiar rządzić o wiele lepiej niż Seiren Kuran, który przełożył swoje rządzenie na prywatność został alkoholikiem normalnie super nie? - spytał się z kpiącym
głosem.
- Ale wracając do Zmiennego, który oczywiście nie przedstawił się on posiada brak kultury osobistej ale no cóż jego wybór - powiedział w końcu spokojniejszym głosem, wychodząc z tonu agresywnego na neutralny. Chłód cały czas miał w sercu. Nienawidzi jak ktoś porównuje Settana do Seirena, nie jego wina że odziedziczył głos i wygląd prawie ze wzrostem dokładniej.
- Wiedziałem, że nie zgodzisz się na to Matko, bo byłoby za proste - zaśmiał się na końcu wypowiedzi powiedział, a wtedy oczy zaświeciły się na szkarłatne. Cóż to poradzić. Wtedy bezceremonialnych scen powiedział mamie:
- Mamo, ja jestem medykiem, potrafię leczyć każdą istotę dlatego nie mam ochoty go gryźć, tylko on ma wypić moją krew, która go wyleczyć i zniweczy ten jad u niego, a szybciej rany zagoją się, a chyba tego chcesz ? - Spytał się oczekująco na jej odpowiedz, wiedząc, że chyba faktycznie zależy na tym zmiennym. Nie zaakceptuje tego iż będzie kolejnym ojcem dla niego bo on nie potrzebuje ni czegoś takiego. Ważne matka wróciła w końcu bo może ocknęła się wiedząc co jest najważniejsze w życiu. Nie miał pojęcia o niczym dlaczego to zrobiła, nie mógł pojąć tego. Będzie musiała się wytłumaczyć te całe zajście ze zniknięciem, bo syn ma prawo o to spytać, a jeśli odmówi to będzie nagle zgrzyt.
- Kochasz? A to dlaczego mnie i rodzeństwo opuściłaś? Dlaczego nas nie zabrałaś ze sobą? Ty mówisz że mnie kochasz, tak naprawdę kochająca matka by nie opuszczała od tak z Cesarstwa tylko walczyła o swoje - dodał z pretensją i kpiącą miną. Miał dużo strasznie wątków nie mógł jedynie z tym pogodzić się. Że minęło te najgorsze od tak wracając sobie do Zamku ze zmiennym.
- Wiesz matko, chcę porozmawiać z Tobą poważnie, bo chcę wiedzieć dlaczego mnie zostawiłeś, mojego brata i siostry które płakały za Tobą gdzie Ty znikłaś, bo sama święta nie jesteś tak naprawdę, to moje zdanie, bo tęskniłem strasznie za Tobą mając nadzieję, że wrócisz dając może cień nadziei i wytłumaczysz mi co z Tobą działo - dodał z poważną miną i tonowym głosem. Podszedł z milczeniem w stronę Kenjiego, usiadł przy nim mówiąc:
- Nie ruszaj się dobrze, miejmy to za sobą - dodał po chwili, zbliżając swoją rękę wbijając jedynie swoje ząbki żeby poleciała jego krew i później zbliżył jedynie dłoń mówiąc:
- Pij zmienny - dodał nie znając wciąż jego imienia, jeśli ma zamiar być jednym z nich niech w końcu przestanie tarmosić się jak zwierze. Zbliżył dotykając drugą ręką kładąc delikatnie opierając, żeby mu wygodnie było pić. Dawał krew cały czas do jego twarzy dając znać żeby pił kiedy wyczuwał, że krew jest pijana musiał powiedzieć:
- Dobrze.. wystarczy, teraz jedynie musimy czekać na skutki uboczne jeśli nie będzie żadnych komplikacji, oznacza to że doszło do zabliźnienia ran ale co ja widzę chyba są efekty powolutku - dodał do niego, widząc jak szybka generacja na jego ręce nie było śladu po ukuciu. Wtedy spojrzał się na matkę, później zmierzył na zmiennego.
- To poznam twoje miano zmienny? - spytał go oddalając się trochę, krzyżując ręce na torsie i oparł się na ścianie.
Powrót do góry Go down
Kenji Hayashi
Kenji Hayashi


Miano : Kenji Hayashi
Liczba postów : 48
Join date : 24/02/2015
Age : 26
Skąd : Warszawa

Sypialnia Victorii Empty
PisanieTemat: Re: Sypialnia Victorii   Sypialnia Victorii EmptyWto Kwi 28, 2015 3:08 am

No cóż, nie spodziewał się takiej wymiany zdań, między rodziną, ale cóż, nic raczej nie mógł na to poradzić. Kenji mógł się tylko i wyłącznie przysłuchiwać ich rozmowie. Oczywiście najpierw zaczęła mówić Victoria, która jak widać, było bardzo oburzona zachowaniem swojego syna, bo jednak nie był jej to mąż. Hayashi tylko bacznie obserwował jak jego kochanie i Settan walczyli dosłownie, używając jedynie swoich oczu. Ponieważ cisza panowała od czasu do czasu, to albo zaraz odezwała się wampirzyca albo imperator. No cóż, wojownik raczej rozumiał czemu słowa o śmierci jej męża musiały ją trochę zdołować, była to czysta prawda i nie dało się tego ukryć. Hah, Szatyn chciał się uśmiać, lecz nie mógł, przez to że miał rany na brzuchu, gdyż dziewczyna niezłą puściła ripostę w stronę Settana.

Teraz ten musiał jakoś jej odpowiedzieć, tak żeby ją odwrócić ogonem, którego nie miała. Oho, krwistooki wiedział co się teraz zacznie, kłótnia kto upiję trochę znowu jego krwi. Oczywiście wolałby żeby Victoria była tą jedyną, lecz jej synalek był strasznie nadąsany i uparty, bo chciał żeby było wszystko po jego myśli. Mężczyzna się tego nie spodziewał, widział swoją ukochaną kobietę w rozpaczy, aż szarpała własne dziecko o rękaw jego mankietu. Nie mógł w to po prostu uwierzyć, martwiła się o niego i to naprawdę bardzo. Kenji niestety nic nie mógł z tym zrobić, musiał czekać na werdykt imperatora, choć wolałby żeby wszystko było po myśli dziewczyny.

Hayashi znowu mógł usłyszeć niemiłe słowa ze strony imperatora, lecz jakoś się nimi nie przejmował i odpowiedział z powagą w oczach, jak i chęcią mordu:
-Ty się już tak nie martw.. Jak się otworzą, to się otworzą, już znosiłem gorsze rzeczy.. - syknął, po czym czekał na jego dalsze wypowiedzi, bo najwyraźniej jeszcze nie miał zamiaru skończyć swojego przemówienia w stronę jak i jego, jak i swojej matki. Wilczur mógł wysłuchać porządnego wykładu ze strony młodzieńca, który to opowiadał jaki Ojciec jego był, jak się zachowywał no i jak traktował pierworodnego. Wilkołak w połowie zrozumiał jego ból, choć on raczej nie miał takich problemów ze swoimi rodzicami, jedynym teraz jego utrapieniem był Wój, który myślał że zjadł wszystkie zmysły.

No i ponownie Szatyn usłyszał, że ma brak kultury, ponieważ nie przedstawił mu się. A co, to oni byli kolegami, że musiał mu wyjawiać swoje imię, żeby chociaż miał szacunek do niego. Nie, on tak naprawdę nic nie musiał, choć jeśli już tak bardzo chciał znać jego godność, to się przedstawi, nic mu nie zaszkodzi:
-Ja posiadam brak kultury. Nie rozśmieszaj mnie dzieciaku. Dla twojej wiadomości, moje imię to Kenji Hayashi z rodu Likantropów. Jedyną jak na razie osobą z brakiem kultury to ty, nie powinieneś się odzywać tak do swojej rodzicielki. - warknął, po czym uniósł delikatnie głowę, żeby dokładnie go zmierzyć swoim wzrokiem. Powoli już mu się nie podobało jego zachowanie względem Victorii, chciał dosłownie wstać i zrobić mu krzywdę, nie zważając na swoje rany.

No cóż, pewnie jego słowa zostaną olane, gdyż ponownie wampirzy młodzieniec zaczął dalszą konwersację ze swoją matką. Dla Krwistookiego zaczęło się to robić nudne, ale cóż, jak widać było jej syn chciał znać dokładnie szczegóły czemu to ich zostawiła, nie zabierając ze sobą. Wojownik chyba powoli zaczynał rozumieć tego całego Settana, gdyby nie to jak się zachowywał ich Ojciec, nie byłby dla swojej rodzicielki taki surowy i chłodny. Kenji poczuł, że jakby może potrzebował trochę z wampirzym lordem, temu mogło by się trochę odmienić, po prostu chciał mu dać satysfakcję z przebywaniem prawdziwego Staruszka, którego tak naprawdę nie miał. No i się zaczęło, Hayashi mógł zauważyć jak wampir zaczął do niego podchodzić i usiadł na posłaniu, gdzie leżał on. Wilczur dokładnie wszystko obserwował, widział jak Settan robi sobie dziurki w dłoni i nachyla się nad jego ustami, żeby ten zaczął pić.

Wilkołak zaś nie zgodził się na tego typu leczenie, więc odepchnął jego całą rękę, mówiąc w jego stronę:
-No to teraz chyba sobie ze mnie kpisz. Nie zamierzam pić twojej ohydnej krwi, zwariowałeś!! - warknął, po czym odwrócił głowę na lewy bok, odmawiając przy tym picia czerwonej substancji z ciała imperatora. Był teraz ciekaw jego reakcji, choć można było zobaczyć po młodym wampirku, że ten usilnie będzie chciał mu nalać płynu do ust. Wilkołak walczył całymi siłami, żeby jednak tego nie pić, a jakby jednak coś się ulało do jego ust, natychmiast to wypluć. Po pewnym czasie, tak zwanym szarpaniu się z Settanem, wreszcie ten wstał i oznajmił, że rany zaczęły się goić, mimo iż ten nie spożył czerwonego płynu.

Kiedy minęła spora chwila, krwistooki mógł usłyszeć ponownie zapytanie o jego imię. Przecież już mu się przedtem przedstawił, więc po co ma znowu mu mówić jak się nazywa? Ten wampir był naprawdę dziwnym przypadkiem, więc Kenji tylko westchnął i wypowiedział się w jego stronę:
-Ty chyba głuchy jesteś. Już się przecież przedstawiłem, moje miano to Kenji Hayashi. - rzekł i był ciekaw jak to się wreszcie skończy. Wreszcie nie spożył jego niedobrej wampirzej krwi, nie miał nawet takiego zamiaru, jeszcze by jego przemieniło w wampira i już w ogóle by został jakąś hybrydą, a tego nie chciał, jak na razie.
Powrót do góry Go down
Victoria Kuran
Victoria Kuran


Miano : Victoria Kuran
Liczba postów : 47
Join date : 25/02/2015

Sypialnia Victorii Empty
PisanieTemat: Re: Sypialnia Victorii   Sypialnia Victorii EmptyWto Kwi 28, 2015 12:13 pm

Kolejne cierpienia... Przecież mógł z tego wyjść za pomocą swojej własnej regeneracji. Nie było konieczne upuszczanie krwi według niej. Poza tym doskonale zdawała sobie sprawę z tego, że wilkołak nie zechce tego zrobić. Był zbyt dumny i może ona zrobiłaby to samo, gdyby wilkołak podtykał jej rękę ze swoją krwią. Nie rozumiała tego zmuszania.
I kolejnej wypowiedzi syna nie zrozumiała. Spojrzała na niego pytająco unosząc delikatnie brew. - O czym Ty mówisz. Przecież te rany nie mają prawa się otworzyć. To nie są głębokie cięcia, a poza tym częściowo zdążyły się już zamknąć. Jeżeli cokolwiek miałoby się już dziać to z jego ręką, choć tu też wystarczy po prostu czekać- wyjaśniła z niedowierzaniem. Przecież nie był śmiertelnie chory by musieli się uciekać do picia krwi. Uważała, że to bezsensu i działanie na wyrost. Kiwnęła głową na słowa swojego mężczyzny. Miał rację. Na pewno miał gorsze wypadki, a mimo wszystko wracał do zdrowia. Tym bardziej nie widziała powodu do picia krwi w tak błahej sprawie w porównaniu do innych. - On ma rację, Settan. To jest niepotrzebne- dodała. Teoretycznie był przegłosowany, ale zapewne brunet się nie podda. Nie chciała się kłócić, ale coraz bardziej była zmuszana do konfrontacji. Zerknęła na syna.
- Kenji jest opanowany jeszcze. Gdyby nie był nie byłoby tu tak wesoło- zwróciła się do niego. Naprawdę i tak dziwiła się, że szatyn był tak wyrozumiały względem chłopaka. A Settan powinien się z tego cieszyć zamiast prosić ją o uspokojenie wilka.
Słuchała go uważnie nie mogąc się nadziwić temu, co rzekomo robił Seiren. Nie wiedziała w co dokładnie wierzyć. Znała długo swojego zmarłego małżonka i zawsze był łagodny jak owca. Nie potrafił zapewne nikogo zabić. Nie miał głowy do państwa, więc jak mógł dopuszczać się przemocy względem ich własnych dzieci? Nie sądziła by ta rozmowa powinna odbywać się właśnie teraz, ale nie miała innego wyboru. Zresztą nie miała nic do ukrycia przed Kenjim. - Bił...? Ale jak to... Przecież on nigdy nikomu krzywdy nie robił.- spuściła z niego wzrok na moment myśląc nad paroma sprawami. Miała małe wyrzuty sumienia, że opuściła dzieciaki. Na pewno doświadczyły wiele krzywd i niedogodności ze strony Seirena skoro w taki sposób przedstawiał sprawę Settan. Ale z drugiej strony... Skąd miała przewidzieć, że jej były mąż posunie się tak daleko? Sądziła, że są bezpiecznie pod jego skrzydłami. Uniosła po raz kolejny brew. Upijał? Bawił z kobietami? To przecież nie było w jego stylu, ale dzieciom z całą pewnością się za wszystko mogło oberwać. - Trudno mi w to wszystko uwierzyć, ale przecież dużo rzeczy mogło się wydarzyć podczas mojej nieobecności. Jeszcze ta wojna...- dodała cicho, po czym dostała pytanie od Settana. No tak... Tak czy owak powinna opowiedzieć mu, dlaczego opuściła Aerdwan. Od początku do końca. Zasługiwał na prawdę. Odetchnęła głęboko i uniosła wzrok na syna. - Wiem, że było wam trudno. Tobie na pewno najbardziej, bo doznawałeś krzywd od ojca. Prawdopodobnie nie zrozumiesz powodów, dla których odeszłam, ale spróbuję to przedstawić z mojego punktu widzenia. Czy Ty byłbyś zadowolony, gdybyś został znaleziony nagle przez swoją prawdziwą rodzinę, a dosłownie dzień później dowiedział się, że twój ojciec na łożu śmierci zobowiązuje Cię do małżeństwa z własnym bratem, którego w dodatku nie do końca kochasz? Byłam bardzo młoda, chciałam cieszyć się życiem. Znaleźć kogoś sama kierując się uczuciami. W młodym wieku musiałam spełniać prośby rodziny. Nawet dobrze nie zdążyłam go poznać. To było może jedno spotkanie. Potem musiałam opiekować się królestwem, bo Twój ojciec nie potrafił dobrze o nie zadbać. Szybko byłam zmuszona dorosnąć, pozbyć się młodzieńczych marzeń, pragnień, rozumiesz? Nie mogłam sobie na nie pozwolić. Może tylko wzdychając do samej siebie. Miałam zwykłe śmiertelne potrzeby. Później bardzo szybko zostałam matką. Kocham was bardzo, ale to nie zmienia faktu, że nie byłam na nie gotowa. Całe moje życie ktoś układał. Potrzebowałam oddechu, zwariowałabym. Chciałam odejść dokładnie na trochę, może tylko na kilkaset lat i odpocząć, zebrać myśli. Tyle, że potem nastąpiła wojna, a przy okazji zgubiłam w tym wszystkim siebie. Ale nigdy nie chciałam was opuścić. Zamierzałam wrócić zanim skończycie kilka tysięcy lat. Sądziłam, że do tego czasu zajmie się wami wasz ojciec, który was kochał i był bezbronny jak owca. Nie wiem czy to zrozumiesz. Może to zbyt trudne na Twój wiek, ale pokładam nadzieję, że jednak trochę przyswoiłeś. Przepraszam, ale musiałam to zrobić- chciała, żeby znał prawdę, ale nie mogła mu powiedzieć o jednej rzeczy. I na pewno o niej nie wspomni. Syn mógłby z łatwością wyczytać jej myśli. Ciekawe czy chociaż trochę zechce ją zrozumieć. Marne nadzieje, ale teraz spadł jej kamień z serca, a syn zrobi z tym co zechce. - Może będzie trudne odbudować naszą relację, ale na pewno chce być przy Tobie blisko i pomogę Ci jeśli będziesz tego potrzebował- dodała zanim miała się całkowicie skupić na swoim mężczyźnie.
Zerknęła z ciekawością na Settana. - Mam nadzieję, że będziesz faktycznie lepszym władcą. To już nie chodzi o alkoholizm, ale o to, że nigdy nie był do tego zdolny- odpowiedziała zgodnie z prawdą.
Był medykiem? No tak... Niewiele wiedziała o swoich dzieciach. - Oczywiście, że chcę, ale to nie jest konieczne- mruknęła posyłając niepewne spojrzenie szatynowi. Oby zdołali go odwieźć od tego szalonego pomysłu. Wreszcie wilk przedstawił się i może na chwilę syn przestanie robić dramat z tą całą kulturą. Wilkołak miał rację co do odzywek Settana, ale nie chciała już się kłócić z młodym Kuranem. To jak walka z wiatrakami, a ona chciała jedynie spokoju. Tyle, że jej syn znów zaczął mieć do niej pretensje. Może nie były takie bezpodstawne, ale mimo wszystko wiedziała, że sporo osób zrobiłoby to samo na jej miejscu. Nie wszyscy, ale... Ci co marzyli o życiu po swojemu i pełną piersią na pewno.
- Aleź Settanie ja rozmawiam z Tobą o tym jak najbardziej poważnie. Nie traktuję Cię odwrotnie.- odrzekła jednak gdy powiedział o reszcie jego rodzeństwa, które za nią tęskniło poczuła się źle. Wiedziała, że takie będą konsekwencje. W życiu nie ma nic za darmo. Zawsze jest coś za coś i to była cena, którą płaciła za chęć wolności. Nie mogła niestety poradzić nic, że z natury była osobą upartą i nie pozwoliła siebie do końca stłamsić. - Nigdy nie twierdziłam, że jestem święta. Chciałam wrócić o wiele szybciej, ale nic nie jest takie proste jakby się chciało. Nie mogłam was zabrać ze sobą. Bo gdzie niby? Na wieczną tułaczkę? I narażać czwórkę niemowlaków na atak ze strony innych? Nie wiesz jak jest? Wszędzie się kręcą zabójcy i inni. Nie mielibyście szans ze mną. Tu mieliście dach nad głową i ojca. I tłumaczę właśnie co się ze mną działo.- ciągnęła dalej, choć uważała, że prawie wszystko wyjaśniła i już nie miała wiele do dodania. - Mimo wszystko jeśli umoralniasz mnie to najpierw zacznij od siebie synu. Bo Ty za to nie zwracasz się odpowiednio do innych. Brak Ci szacunku. Władca powinien być dwa razy lepiej wychowany od swoich poddanych i zachowywać się dwa razy lepiej. I świecić przykładem. Nie wspominając o rodzinie. Nie idź w ślady swojego ojca, bo to Cię zgubi tak samo jak jego- odpowiedziała spoglądając uważnie na Settana. Może nie miała prawa mu po latach kłaść do głowy i uczyć zachowań, ale może przyjmie kiedyś jej wskazówkę? Nie miała nic do stracenia w związku z tym nie zaszkodziło spróbować.
Nie musiała długo czekać na kolejny wybuch. Przeniosła spojrzenie na Kenjiego. Nie chciał za wszelką cenę poddać się terapii jej syna i nie dziwiła się temu w ogóle. Widziała jak się opiera, a Settan nalega. Już powoli nerwy uderzały jej do głowy. - Settan do cholery! Możesz dać mu spokój?! Nie widzisz, że nie chce tego leczenia. Poradzimy sobie bez tego. Wiem, że chcesz mu pomóc, ale jeżeli nie wyraża na to zgody to nie można go zmuszać. Proszę Cię przestań i nie upieraj się tak- odsunęła go pewnym ruchem od łóżka, ale na pewno nie za mocno. Po prostu nie mogła patrzeć jak ukochany leży i nie może odgonić się od ręki syna jak od natrętnej muchy. Odetchnęła ciężko z powrotem siadając na łóżku trzymając wilka za rękę. - Settan naprawdę doceniam Twój trud, ale nie trzeba- zwróciła się do niego spokojnie i półszeptem.


Victoria Kuran
biały wam­pir, który pożyczo­nym blas­kiem wy­sysa ze świata wszys­tkie barwy.
VictoriaRelacjePocztaSkrytkaKuran
Powrót do góry Go down
Settan Kuran
Settan Kuran
IMPERATOR AERDWAN


Miano : Settan Seiren Kuran
Liczba postów : 6
Join date : 10/04/2015

Sypialnia Victorii Empty
PisanieTemat: Re: Sypialnia Victorii   Sypialnia Victorii EmptyWto Kwi 28, 2015 10:19 pm

Settan spokojnie spoglądał się neutralnym wzrokiem jakby był znudzony całą sytuacją która tutaj wyprawia. Groźnym wzrokiem spojrzał na Kenjiego mówiąc:
- Dobrze Ci radzę, nie wtrącaj się w nie swoje sprawy, ja mówię teraz spokojnie potrafię być agresywny, a nie chcę tego tutaj urządzać żadnych cyrków dlatego uspokój się dobrze? - odparł mówiąc bardzo poważnie i jednakże już trochę przyjaźniej niż przedtem. Przemyślał kilka spraw nie słuchając Kenjiego bo jak dla niego mało ma do powiedzenia jest tutaj gościem czy nie wiadomo kim tutaj, a najważniejsza jest jego matka, która chwała za to żyje i miewa się dobrze.
- Hmm dobrze przynajmniej, że nie są głębokie rany.. - dodał po chwili do matki, która tak troszczy się o tego Kenjiego. Zastanawiało go to czemu nie dbała tak o jego ojca moze faktycznie później nie układało się im i musiała uciec jak twierdziła, tylko czemu kosztem nas.
- Tylko że przez picie krwi szybciej by rany mu zagoiły, przechodziłem medycynę i wiem lepiej od Ciebie matko - dodał spokojnym głosem potem dodał słowa:
- Widzę że nie ufasz mi bo inaczej by było, tym bardziej nie mam zamiaru go przemieniać niech żyje kim jest nie potrzeba mi problemów z przemienionymi... - dodał po chwili do mamy trochę poważnym głosem, ale bez żadnych ostrych akcentów.
- No cóż matko, najwidoczniej potrzebujesz dowodów co ze mną ojciec robił..? - spytał oczekująco w jej stronę zdejmując połowę koszuli pokazując ciętą ranę na plecach i spojrzała się na nią, ciekawiło bardzo go jak na to zareaguje. Po chwili nie myślał długo nad tym co się działo dlatego jeszcze wspomniała o tej wojnie, na której prawie uczestniczył:
- A no wojna... na której musiałem pilnować rodzeństwa, żeby nie zamordowali ich... i widziałem śmierć na swoich oczach - dodał po chwili jak zaczęła myśleć i czekał bardzo na odpowiedz jej co ma do powiedzenia dlatego słuchał uważnie:
- Ja nie jestem Seirenem matko, żeby ja bym nie zrozumiał takich rzeczy, bo tutaj grubo się mylisz.. bo ja potrafię zrozumieć lepiej niż umarły mój ojciec.. dlatego proszę Ciebie nie traktuj mnie jak dziecko bo nim nie jestem.... to że jestem Imperatorem młodym z woli Ojca bo powiedział mi, że będę lepszy od niego i wspomniał na moich rękach prosząc o wybaczenie moje i Ciebie, ja w głębi serca wierzyłem w duchu że wrócisz i nie opuścisz nas w potrzebie - dodał lekko poddenerwowany trochę, jednakże z uczuciem jakby coś mu w sercu pękało jakby prawdziwe uczucia by się pokazywały tak naprawdę. Wtedy u Settana pojawiły się łzy wiedząc, że tego nie wytrzyma tego całego zamieszania dlatego przyciągnął swoją mamę mocno wtulając ją do siebie:
- Mamo, tęskniłem strasznie za Tobą bardzo - dodał nie mogąc puścić, jak usłyszał kolejne jej słowa które strasznie jego pocieszyły, tym bardziej nadały nadzieję, że wszystko w końcu będzie dobrze między nimi.
- Dziękuję, że pojawiłaś się w samą porę - odpowiedział znowu myśląc, że zrozumiał jej uczucia, bo faktycznie ród mógł wygasnąć jednakże raczej nie postąpi jak jego Ojciec, a na pewno znajdzie kogoś kogo pokocha żeby mieć rodzinę kiedyś. A jeśli niestety padnie żeby mieć potomków z rodziny siostrą kuranów no cóż trudno.
- Nie zawiodę Ciebie mamo.. nie chcę być gorszym jak Ojciec i nie mam zamiaru takim być dlatego nie istnieje coś takiego, jak złe władanie nad społecznością czy też Cesarstwem - dodał po chwili w ostatnim oddechu przyglądając się temu Zmiennemu i powiedział po chwili gdy powiedział może chociaż przyjaźnie:
- Miło mi Ciebie poznać - dodał patrząc na niego chociażby, może nie chodziło o kulturę, ale warto wiedzieć z kim ma się do czynienia.
- Nie chodziło mi o brak kultury, tylko że ja przedstawiłem się Tobie, to oczekiwałem od Ciebie też jeśli faktycznie nie mamy mieć żadnych wspięć w naszych relacjach - dodał po chwili lekko tuląc swoją mamę do siebie i dał buziaka w policzek.
Powrót do góry Go down
Kenji Hayashi
Kenji Hayashi


Miano : Kenji Hayashi
Liczba postów : 48
Join date : 24/02/2015
Age : 26
Skąd : Warszawa

Sypialnia Victorii Empty
PisanieTemat: Re: Sypialnia Victorii   Sypialnia Victorii EmptySro Kwi 29, 2015 1:06 am

No cóż, najwyraźniej wojownik sobie trochę czasu tutaj spędzi, jak i poleży, ponieważ będzie musiał wysłuchiwać poważnej dyskusji między rodziną. Kenji kiedy tak tego wszystkie słuchał, mógł zauważyć jak Victoria, jego miłość dokładnie wszystko opisuję. Miała przecież całkowitą rację, te rany nie miały prawa się otworzyć, gdyż już były w połowie zasklepione, przez wcześniej podane lekarstwa jednej ze służek. No wreszcie znów musiał zaakceptować słowa dziewczyny, ponieważ ten chciał mu podać krew, lecz ten jej nie chciał. Jego kochanie wiedziało co dla swojego faceta było najlepsze, dlatego jak najbardziej ją popierał. Oj tak, gdyby nie to, że hamował w jak największym stopniu swoje emocje, najpewniej rozszarpałby wampirzego młodzieńca na kawałki.

Gdyby nie jego rany, nigdy by tutaj nie trafił i nie prowadził by tych rozmów z rodzinką wampirów. No to także wilczura trochę zdziwiło, po pewnym czasie usłyszał rozczarowane słowa swojej kobiety, która była zaskoczona tym, że jej mąż bił własne dzieci. Wilkołak nigdy by się nie odważył uderzyć swoich szczeniąt, nie byłby wstanie, no chyba że na pewno by coś przeskrobały, tak jakby na przykład szarpałby łoże albo pufę, więc za to by je ukarał. Znów minęło kilkanaście minut, po czym wreszcie wojownik usłyszał kolejne padające słowa ze strony Victorii. Walnęła naprawdę niesamowicie długi monolog, aż trudno było zapamiętać cokolwiek z tego co powiedziała. Kenji wreszcie widział pozytywy tej rozmowy, chyba najwidoczniej chcieli się pogodzić.

I ponownie Hayashi musiał zaakceptować to co rzekła jego kobieta, którą kochał ponad życie. Wreszcie mimo iż Settan był medykiem, to zdaniem szatyna nie nadawał się na kogoś takiego. Wreszcie chciała jakoś wmówić imperatorowi, że rozmawia z nim na poważnie i raczej chciała, żeby tak było. No cóż, wojownik raczej nie chciał się wtrącać w ich bardzo długą konwersację, która mogła trwać dosłownie wieki, bo to wreszcie były wampiry. O kurde, tego się nie spodziewał po swojej miłości, ona nie zawsze była świętoszką. Ale także w jej słowach była krzty prawdy, nie chciała przecież narażać dzieci na niebezpieczeństwo, gdyż naprawdę. Poza ich zamkiem, groziło by im sporo zbirów, jak i różnorakich potworów, czy tez może ataków z innych ras.

Krwistooki musiał tego słuchać i słuchać, chciał już ich uciszyć, lecz nie mógł, bo musieli jak najlepiej wyjaśnić ten rodzinny spór. Kenji znów musiał jej pogratulować, on nie miał za grosz szacunku do innych osób, a jeszcze się przypieprzył do niego, tylko dlatego, że ten się nie przedstawił. Wreszcie Hayashi dostrzegł, że jego ukochana popatrzyła w jego stronę, ponieważ ten naprawdę nie potrzebował jego brudnej krwi, która mu była dosłownie zbędna. Wiedział, że dzięki swoim zdolnościom rasowym, szybciej dojdzie do siebie niż picie cudzej krwi, to była ohyda jego zdaniem, już jakby miał coś próbować, to tylko kończyny w całości. Szatyn aż dosłownie delikatnie podskoczył z wrażenia, ponieważ trochę przeraził go krzyk kobiety. Nie spodziewał, że że Victoria może mieć agresywny temperament, lecz ale ale, jednak nie znał jej zbyt dobrze.

Wojownik już nie mógł wytrzymać tego, jak ci ze sobą rozmawiają, więc się wtrącił bo mógł, bo znajdywał się akurat w tym samym pomieszczeniu co oni:
-Twoja Matka ma całkowitą rację, Settanie. Jeśli ja sobie nie życzę twojej krwi, to jej nie chcę, proste. A poza tym, spójrz na mnie, moje rany praktycznie się już zregenerowały, więc to tylko kwestia czasu, wystarczy tylko poczekać na moją zerwaną rękę, która musi wydobrzeć, to wszystko. - rzekł, po czym zaczął się masować po swoim lewym ramieniu. Tym razem to Settan zaczął przemawiać w stronę swojej rodzicielki, oj tak mogło się teraz zacząć istne piekło z jego strony, albo i nie?

Krwistooki po pewnym czasie wreszcie mógł dosłyszeć pierwsze słowa, które wypowiedział imperator Aerdwanu. Tylko po prostu zaczął opierdzielać leżącego mężczyzny, żeby ten się nie wtrącał w nie swoje sprawy, ale jak lubił, to przecież nie była jego wina. Szatyn musiał dalej słuchać, jego narzekań i pisków, bo uważał się za takiego wielkiego Władcę i maminsynka w jednym. Oj tak, tylko teraz przytaknął słowami, że rany nie były głębokie, gratulacje panie Królu, trafił pan w dziesiątkę. Mógł słuchać narzekań z jego strony, ponieważ ten uważał się za jakiegoś pierwszej klasy lekarza i ciągle myślał, że wie wszystko lepiej, czy też pozjadał wszystkie rozumy. Wreszcie, po kolejnym upływie czasu, wojownik mógł spostrzec, że plecy wampira są pocięte przez pewno ostrze, które było rarytasem, jeśli chodziło o broń białą wampirów.

No teraz to raczej mógł przesadzać, że ten widział zbyt dużo wojny, lecz miał szczerą rację, mówiąc że zapewne musiał ochraniać młodsze rodzeństwo, które nie potrafiło używać tutejszego rzemiosła i nie mogło się przy tym bronić. Kenji używając większości swoich sił, usadowił się na wprost nich, aż na pewno ci mogli być zaskoczeni przez to w jakim stanie się znajduję. Mężczyzna tylko odchrząknął i rzekł w jego stronę, sprowadzając przy tym na niego poważne spojrzenie:
-Słuchaj syn-Settanie. Wiem, że na pewno ciężko ci było chronić swoje rodzeństwo, lecz śmierć to jest normalna rzecz. Podczas wojny możesz tylko co najwyżej to widzieć, no i od czasu do czasu rację żywnościowe. Przez to, że ja uczestniczyłem w jednej z większych bitew, musisz zrozumieć co mnie czekało i przez co przeszedłem. Teraz gdy jesteś Imperatorem, powinieneś patrzeć śmierci prosto w twarz i ba, śmiać się nawet z tego. Jako Król wampirów nie możesz się tego obawiać, to czeka każdego i raczej tego nie zmienisz. - kiedy skończył monolog w stronę syna Victorii, strzelił sobie porządnie z kości, które miał na karku.

Oj tak, dawno komuś nie powiedział takich słów, które miało być jako lekcja do zapamiętania. Kiedy wilczur skończył przemowę, zaczął ponownie rozmawiać na temat, że nie był taki sam jak Ojciec. Możliwe że to było prawdą, możliwe że mógł ją okłamywać, choć wilkołak nie wiedział w co wierzyć. O cholera, krwistooki miał zdziwioną minę, gdyż Settan zaczął płakać, na jego jak i jego własnej rodzicielki oczach. Nie spodziewał się tego po Imperatorze, któremu naprawdę zależało na swojej Matce. Na szczęście Kenji się ucieszył, kiedy na jego twarzy pojawił się pogodny uśmiech i jego słowa także mówiły o bardzo dobrych rzeczach. Mijał powoli czas, albo nawet szybko, Hayashi znów słyszał, że syna Victorii przyrzekał jej, że nie będzie na pewno się tak zachowywał jak jego staruszek i postara się być najlepszym Imperatorem Aerdwanu.

Nagle wreszcie wampir zwrócił się ku szatynowi, któremu było mu go poznać. No to raczej już wiedział od początku, ale jednak i tak nie chciał do niego mówić. Wreszcie wytłumaczył mu o co w tym wszystkich chodziło, ale już nie chciał się zbytnio wypowiadać. Szatyn dostrzegł jak ci zaczęli się tulić, ponieważ wyglądali naprawdę przeuroczo. Mimo iż minęła z godzina, wilczur wreszcie powiedział do obydwu osób, znajdującyh się przed nim, a nadal był usadowiony w tej samej pozycji:
-No dobra, koniec wampirzych czułości, podaj no te medykamenty Settanie i miejmy to zgłowy. TYLKO BEZ ŻADNEJ TWOJEJ CHOLERNEJ KRWI!! - warknął i czekał na imperatora, który mu poda wreszcie lekarstwa na jego rany, które były uwidocznione na jego klatce piersiowej. Nie pomijając jego zerwanej ręki, to tylko kwestia czasu aż wreszcie się całkiem wydobrzeję i będzie mógł ruszyć w dalszą drogę ze swoją miłością Victorią.
Powrót do góry Go down
Victoria Kuran
Victoria Kuran


Miano : Victoria Kuran
Liczba postów : 47
Join date : 25/02/2015

Sypialnia Victorii Empty
PisanieTemat: Re: Sypialnia Victorii   Sypialnia Victorii EmptySro Kwi 29, 2015 2:54 pm

Nie uszła jej uwadze wypowiedź Settana. Westchnęła ciężko. Musiał go zmuszać, bo inaczej pewnie nie byłby sobą. Jakie cyrki? Jedynie jej syn odprawiał tutaj jakieś sztuki. Zarówno Victoria jak i Kenji mieli jasne zdanie na temat tej "krwistej" terapii. Przeniosła na niego spojrzenie, kiedy usłyszała, że rzekomo wilkołak wtrąca się w nieswoje sprawy. - Kenji za jakiś czas stanie się członkiem naszej rodziny, więc po części można uznać, że to też jego sprawa- wyjaśniła zgodnie z prawdą. Nie widziała sensu owijania w bawełnę. I Settan będzie musiał to zaakceptować. Zapewne z niemałym trudem, ale przecież życie nigdy nie układało się tak jakby się chciało. A na pewno nie do końca.
Tak czy inaczej była zaskoczona, że wilk starał się być wyrozumiałym dla chłopaka. A musiała przyznać, że nie łatwo było tolerować tak agresywnego i źle wyrażającego się młodzieńca. Posiadał zbyt mało szacunku do innych i obawiała się, że ta zuchwałość go kiedyś zgubi.
Kiwnęła jedynie głową na kolejne słowa swojego syna. Faktycznie rany nie należały do najgłębszych, a poza tym jak mówiła wcześniej w większości się zabliźniły. Wysłuchała znów Settana, który szedł w zaparte. Zacisnęła dłoń na pościeli. Ile można było tłumaczyć to samo. No przecież każdy by się tym zmęczył. Dobrze, że jeszcze nie miała tików nerwowych. Spojrzała na młodzieńca z politowaniem. - Synu, żyję znacznie dłużej od Ciebie na tym świecie i wiem jak wyglądają jego obrażenia. Zresztą Kenji też się na tym zna, bo nie pierwszy raz jest ranny. Tak, jesteś medykiem, ale pacjent ma prawo odmówić kuracji- tłumaczyła dalej, choć miała już ograniczoną cierpliwość. Nie chciało jej się już więcej wyjaśniać. Miała wielką nadzieję, że Settan zaniecha prób namawiania.
Dowody? Nie sądziła, że coś na stałe zostało na ciele młodzieńca. Bała się co zobaczy, bo to było jej dziecko. Jak można było małemu chłopcu w ogóle dawać kary cielesne? To co ujrzała wprawiło ją w osłupienie. Po kim jak po kim, ale po Seirenie się tego zupełnie nie spodziewała. Pamiętała go z czasów, kiedy jeszcze nie potrafił skrzywdzić muchy, a teraz wychodziły same brudy na światło dzienne. - I zrobił Ci to wszystko bez powodu?- zagadnęła z niedowierzaniem. Chyba znała odpowiedź, ale chciała usłyszeć to od swojego syna. Gdyby teraz żył to najpierw zaczęłaby go torturować, a na końcu rozkoszowałaby się jego prośbą o szybką śmierć.
Słuchała go dalej, ale wciąż nie mogła uwierzyć w to, co on mówił. Ta rodzina, królestwo zmieniło się w jeden wielki absurd. - Może dzieckiem nie jesteś, ale wciąż jesteś młody i niedoświadczony jeśli chodzi o władanie królestwem. A to czy potrafisz lepiej zarządzać sprawami od swojego ojca to dopiero się okaże.- powiedziała łagodnie, ale chciała wyrazić swoje zdanie na ten temat. Będzie musiała bliżej się przyjrzeć Settanowi, który jeszcze nie miał do czynienia z władzą. - Najpierw musiałbyś być bardziej opanowany, mieć więcej szacunku do ludzi i być bardziej pokorny. Trzeba wykształcić swoją osobowość i dobre wychowanie by móc władać. Od tego zacznij- dodała chcąc faktycznie pomóc synowi. Ona już nie pragnęła szczególnie tronu. Poznała inne oblicze życia i właśnie ono jej się bardziej spodobało.
Skrzywiła się lekko, gdy dotarły do niej kolejne słowa ciemnowłosego. - Wybaczenie... Za to, że sam się doprowadził do takiego upadku? Był normalny, ale potem stał się obłąkany. Zresztą na własne życzenie. Można człowiekowi wiele wybaczyć, ale tego, że was bił nie zamierzam. Po drugie to i tak już niczego nie zmieni. Nie ma go z nami- wyjaśniła. Taka prawda. Co zmarłemu Seirenowi wróci ich wybaczenie? Za życia mogłoby się wiele zmienić jednak po śmierci to nie robiło różnicy.
Zaraz potem uśmiechnęła się do niego delikatnie, kiedy zaczął powoli się na nią otwierać. Wiedział, że wróci. Cieszyła się z tego, że był o tym przekonany. A już całkowicie zbiło ją z tropu to, gdy wszedł w jej objęcia. No cóż mogła zrobić... Przytuliła go do siebie serdecznie będąc bardzo szczęśliwa z takiego obrotu spraw. Pogładziła go po plecach dodając otuchy. Zamierzała trwać w uścisku tak długo dopóki sam Settan nie dojdzie do wniosku, że wystarczy mu czułości. Ona była mu winna tej matczynej miłości i troski przez te wszystkie lata, a więc sama z siebie nie przerwie uścisku. Nawet w jej oku zakręciła się łza, ale nie chciała tutaj robić scen. Powinna się doprowadzić do ładu. - Ja też za Tobą tęskniłam. Za wami wszystkimi- odpowiedziała szczerze. Nie było dnia, w którym by o nich nie myślała i nie żałowała pewnych decyzji, ale koniec końców wszystko zmierzało w dobrą stronę. Pojawiła się w samą porę? Tego nie wiedziała, ale skoro młodzieniec tak twierdził to powinna być zadowolona. Słuchała go uważnie uśmiechając się subtelnie. - Wiem, że nie będziesz gorszy. Ale powinieneś raczej starać się by być lepszym. O wiele lepszym, bo na pewno Cię na to stać.- rzekła z przekonaniem. Może syn odziedziczył choć trochę po niej lub Regisie? Jeśli tak to przy odrobinie pomocy mógł stać się znakomitym władcą.
Zaskoczona była również tym, że nagle Settan zmienił nastawienie do wilkołaka. Zaczęło robić się o wiele sympatyczniej i narastała dobra atmosfera. Kamień z serca. Znowu doświadczyła ogromu miłości ze strony syna, a na buziaka tylko jeszcze bardziej się rozpogodziła.
Nareszcie jej ukochany dozna trochę spokoju, bo syn najwyraźniej przestał już naciskać, nalegać na te niedogodne metody leczenia. Najważniejsze było jednak to, że wreszcie będzie spokój, a Settan z Kenjim najprawdopodobniej się dogadają. Lepszego zakończenia chyba nie mogło być. I nie sądziła, że nastąpi to po tak krótkim czasie.
Zaczęła słuchać wypowiedzi wilkołaka, który najwidoczniej także przejął się losem jej syna. A skoro już dawał mu rady i inne tego typu wypowiedzi to chyba chciał go jakoś popchnąć w dobrą stronę. - No cóż... Kenji ma sporo racji. Będąc władcą trzeba liczyć się ze śmiercią i innymi konsekwencjami, ale zamiast się bać trzeba być dzielnym i iść do przodu. A ja Ci pomogę we wszystkim i masz u mnie wsparcie- nie chciała, żeby młodzieniec o tym zapominał. Został mu tylko jeden rodzic, dlatego musiała przejąć również rolę ojca. Chociaż... Jakby się nad tym głębiej zastanowić to zawsze miała głowę za dwóch u nich w związku. Nawet po przyjściu na świat ich dzieci. I w przeciwieństwie do Settana ona nie miała wsparcia w żadnym ze swoich rodziców. O prawdziwych nigdy nie miała pojęcia. Dopiero o ojcu, który po jej powrocie do królestwa leżał już na łożu śmierci. Natomiast wychowywała się z innym arystokratycznym rodem. Rodziców przyszywanych zawsze traktowała jak swoich jednak nigdy nie zamieszkali z nimi w zamku. Od zawsze była przyzwyczajona do samodzielności. Nawet w związku ze swoim zmarłym małżonkiem. Życie nigdy nie było kolorowe, ale zdążyła się do niego przyzwyczaić. Zresztą to kształtowało jej charakter. Uczyła się skutecznie samodzielności i odporności na stres i inne rzeczy. Mimo wszystko chciała, żeby jej syn miał łatwiejsze życie,  bo przecież matka zawsze chce dobrze dla dzieci.
Kenji znów się zdenerwował choć nie bez powodu. Pogłaskała go po dłoni, żeby się nie irytował. -Settan już nie będzie robił niczego wbrew w Twojej woli.- zwróciła się do ukochanego, po czym przeniosła pytające i wyczekujące spojrzenie na ciemnowłosego. - Mam rację, synu?- zagadnęła z delikatnym uśmiechem. Musieli oboje szanować swoją wolę, a skoro wilkołak nie chciał to nie było o czym rozmawiać.
Miała wiele wspomnień z tym królestwem, zamkiem. Teraz żyły tutaj jej dzieci jednak wiedziała, że to nie jest odpowiednie miejsce dla niej. Nie czuła się tu dobrze już od dawna, ale właśnie takie sytuacje jak ta rodziły niepotrzebne konflikty i napięcie. Uważała, że mimo wszystko powinni z szatynem jak najszybciej opuścić to miejsce i znaleźć swoje. Oczywiście to nie oznaczało, że nie chciała lub nie będzie miała kontaktu z Settanem. Na pewno chciała go odwiedzać często i on również będzie mógł odwiedzać ją, ale dla całej rodziny w Aerdwanie nie było miejsca. A szczególnie teraz, gdy jej mężczyzną był zmiennokształtny, dlatego chciała mieć swoją przystań. Z dala od kłótni jak ta. A wtedy na pewno im wszystkim będzie żyło się znacznie lepiej.


Victoria Kuran
biały wam­pir, który pożyczo­nym blas­kiem wy­sysa ze świata wszys­tkie barwy.
VictoriaRelacjePocztaSkrytkaKuran
Powrót do góry Go down
Settan Kuran
Settan Kuran
IMPERATOR AERDWAN


Miano : Settan Seiren Kuran
Liczba postów : 6
Join date : 10/04/2015

Sypialnia Victorii Empty
PisanieTemat: Re: Sypialnia Victorii   Sypialnia Victorii EmptyCzw Kwi 30, 2015 4:02 pm

Settan spokojnie spoglądał się na nich po jakimś czasie odetchnął myśląc czy wszystko dobrze będzie w tym momencie? Nie wiedział tak naprawdę czy do tego przyzwyczai się gdyż poczuł zapach wilkołaka. Ojciec jego mówił, że byli odwiecznymi wrogami co trochę nowemu imperatorowi nie spodobało się ale co poradzić będzie musiał obserwować cały czas jego byt i zachowanie. Powinien sam ocenić jacy oni są, a rada starszych i nowy zastępca ciągle mu mówili uważaj na nich bo naprawdę to bardzo istotne. Nie zdawał sobie z tych spraw co wszyscy powiadali w organizacji w której stał się liderem to go trochę zmęczyło ale nie bycie tym głównym, tylko marudzenie co im ciągle nie pasowało w tych wilkołakach żeby je wytępić. Nie wiedział co tak naprawdę co powiedzieć, gdyż nie miał doświadczenia żeby spotkać jakiegoś osobnika. No ale co teraz widzi osobnik Były książę Likantropów z krainy Nevadur. Potem gdy zauważył jego pohamowane emocje u Kenjiego jakby chciał go rozszarpać? No cóż gdyby to zrobił byłby w więzieniu i cały czas siedział, a chce przecież spędzić te życie z jego matką. Swoim grymasem pokazał jakby mówił nie warto Kenji.. nie warto. Kiedy poprawił kosmyk swoich włosów, które zasłaniały jego oko. Zrównoważony wampir cały czas kątem oka obserwował ruchy jego dlatego nie mógł za bardzo skupić się na rozmowie. Krwistoooki  był wręcz zaskoczony, że wilkołak nic nie mówi w dodatku nie przerywał ich rozmowy. Imperator był z tego niezmiernie zadowolony i spokojniejszy nie potrafił zbytnio być już nieuprzejmy swojej mamie bo za bardzo ją kocha żeby jej zrobić krzywdę. Tak naprawdę nigdy Kenjiego nie uzna za Ojca bo był tylko ten jeden czyli Seiren Kuran nawet jeśli był wrednym i zgubionym wampirem ale to był rodzic co poradzić. Oczy przymrużył po chwili znów kilka razy lekko ziewnął oczywiście nie robiąc tego widocznie przy rodzicu i gościu gdyż pierwszy tutaj jest dlatego nie ma jak go nazwać. Może kiedyś go zaakceptuje ale to już długo potrwa, a może o kilka tysięcy lat. Kto tam wie tak naprawdę czy tak się stanie. Settan cały czas uczył się jako medyk dlatego nie był profesjonalistą tak naprawdę, ale szczerze próbował wszystko dokonać żeby inni czuli lepiej, którzy dostają co najlepsze. No cóż mógł odszczekać co do brudnej krwi bo tutaj go obraził gdyż ten ród Kuranów nie są brudni wtedy rzekł poważnym i tonowym głosem do Kenjiego:
- Nie obrażaj mnie, tym bardziej naszego rodu Kuranów posiadamy czystą krew dlatego wybacz ale w tym momencie mogłeś też urazić moją mamę bo posiadamy tą samą krew dlatego może zastanów się co mówisz? - spytał go już spokojnie, nie można odczuć kultury czy brakuje czy nie. Miał swoje prawo zdania żeby to wypowiedzieć. Nie mogło to ujść płazem dlatego musiał obronić swe imię i ród Kuranów. W dodatku zaczynał wyczuwać znowu jego marudzenie na temat, co do braku kultury z poprzedniej konwersacji. Zaczynało go to drażnić, że ciągle upomina się cały czas. Jednakże nie zwracał na go większej uwagi bo ważniejsza była jego mama.  Kiedy zauważył że nie mógł utrzymać się na wodzy to wtrącił w dziwnej mierze:
- Na to wygląda masz silny organizm, że Twoje rany goją się najwidoczniej aż za bardzo nie potrzebujesz takiej zaawansowanej pomocy mój drogi, szczerze mówiąc zaraz Ci podam medykamenty bez nerwów -  rzekł, jak zauważył że zaczynał masować swoją rękę normalnie zaczął martwić się czy nie wejdzie jakaś infekcja w tych czasach Aerdwan już była epidemia i umarło dużo kilku mieszkańców przez higienę. To nie jest dobre miejsce dla wilkołaka tym bardziej jeśli posiadają delikatną naturę niż wampiry. Nie chce go wyganiać stąd po prostu wie o ich genezie z księgi, którą posiadają w bibliotece rodzinnej w tym zamku. Zauważył też że strasznie niecierpliwi się z tymi lekarstwami naprawdę powinien zauważyć, że rozmawia ze swoją matką. Wiadomo że chce mieć wszystko z głowy dlatego jak odpowie na wszystkie pytania jej to da na spokojnie te lekarstwa, które powinien pomóc. Po kilku minutach jak opowiedział Settan całą historię co się działo wtedy z wielkim znowu zdziwieniem i też zaskoczeniem jak wtrącił się zmienny to musiał go wysłuchać co ma dopowiedzenia. Kiedy on  skończył co ma do powiedzenia:
- Synie? A no było mi ciężko tak naprawdę, widzę, że w tym momencie potrafisz podzielić moje zdanie bo słyszałem że pochodzisz z Nevadur, który został zniszczony przez prasmoka Morgotha, bardzo współczuję Ci oczywiście mówię to poważnie, a nie z łaski żebyś nie pomyślał moich intencji bo jak znam życie zaraz coś dopowiesz. Hm patrzeć w śmierć to jest prawda, po prostu chce być dzielny i mężny jak mój Ojciec, który za równo uczestniczył w wojnach.. co ja widzę, że miałeś to samo Kenji - kiedy odpowiedział rozmówcy poważnym tonem, ale czy to był ton milszy z tonem przyjaźni? Nikt o tym nie wiadomo po prostu wolałby być powściągliwy i spokojny jeśli nic się teraz nie dzieje to po co nadwyrężać głos gdy krzyk nic nie dokona jedynie zamęt. Jednakże cały czas w dialogach posiadał chłodny ton do wszystkich to niestety już się nie zmieni bo to jedyna rzecz co trzeba u niego zaakceptować, ale uczucia wobec matki i rodzeństwa są prawdziwe że ich bardzo kocha wtedy jest poważny jedynie z szorstkim głosem. Kiedy Settan faktycznie uronił swoje łzy, cóż mógł spojrzeć Kenji na jego prawdziwe uczucia, miał nadzieję, że nic przeciwko nie mu nie wymyśli żadnej pułapki bo nie będzie już później miło. Po chwili jak usłyszał słowa z krzykiem lekkim nerwusa Kenjiego, który doprasza o tej lekarstwa musiał oderwać się od ramion mamy, które były tak ciepłe aż nawet przyjemne tak bardzo jemu tego brakowało dlatego zauważył ten dziwny uśmiech zmiennego pierwszy raz nawet to zauważył. A może Seiren naprawdę przesadzał z tym jaki on jest... przecież oni mieli spięcie pomiędzy sobą, ale dlaczego syn miałby kontynuować dzieło własnego zmarłego rodzica? Może w końcu czas zaprzestać. Wtedy lekko okręcił głową jakby kości w rękach zapiszczały no cóż też musiał rozluźnić się przed medykamentami. Wtedy podszedł do lady gdzie były lekarstwa położone na tacy metalowej jakby wyglądał ze srebra ale to nie było właśnie srebro bo czegoś takiego nie ma w życiu u nich tylko metal chirurgiczny, a to bezpieczne tworzywo gdzie chętnie wszyscy z niego robią cuda, po rzeczy przydatne, po bronie czyż to nie wspaniałe? Ahh no tak przypomniał sobie kupił swojej mamie prezent czyli naszyjnik z tego metalu miał jedynie nadzieję, że jej się spodoba.
- W tej sytuacji głupio mi matko, że nie wiem kiedy są twoje urodziny, dlatego to przyszły prezent dla Ciebie - dodał spokojnie podchodząc i dając pudełko czerwono-bordowe, a w nim jest komplet biżuterii, co jedynie wiedział od ojca że lubi czarny naszyjnik z kamieni i oczko czerwone z rubinów, tak samo pierścionek z oczek był oraz kolczyki. Dlatego pomyślał że będzie jej pasowało. Odetchnął wracając do swej roboty jaką musiał wykonać. Zmierzył Kenjiego po raz setny widząc gdzie ma te rany.
- No dobrze, już daję Ci medykamenty tylko proszę nie ruszaj się, wiem może za szczypać trochę, ale wiem że wytrzymasz, sam nawet to powiedziałeś, czyż nie? -  rzekł mówiąc spokojnie, jedynie zakańczając dialog tajemniczym tonem nachylając tylko trochę jak zaczynał dawać mu lekarstwa i ta ręka poszarpana co nieładnie wyglądała.
- Dobrze teraz Rękę zaczynam Ci leczyć - rzekł biorąc wodę, która oczyszcza ranny i później bierze bandaż z łatką, która ma nie przepuszczać krwi. Zaczyna delikatnie kłaść na oczyszczoną ranę łatkę, która ma przylegać do jego rany i powiedział później:
- Wytrzymaj teraz bo może nie być przyjemnie - dodał spokojniejszym głosem, i spoglądał patrząc na reakcję jego mając nadzieję, że nie zabije za ten ból bo nie chce żeby źle z tym czuł ale to była konieczność. Nie chce żeby jakaś infekcja wdrapała się do jego ran, a on jest młody na swój wiek dlatego powinien jeszcze pożyć dłużej.  Szukać zaczynał wampir bandaża zaczynał obwijać z rolki drewnianej. Zaczynał zbliżać się z materiałem, kiedy to zrobił musiał usiąść żeby było mu wygodnie wtedy zaczynał okręcać jego ramię poszarpane gdy zrobił ostatni ruch można zauważyć dwie końcówki oderwane od siebie wtedy zrobił raz mocne uciśniecie ale przedtem nałożył coś żeby uchronić przed bólem wilkołaka. Po chwili zrobił supeł żeby nie rozwiązało się bo nie chce.
- Dobrze teraz twoja ręka jest bezpieczna w tym bandażu, proszę nie ruszaj tego do miesiąca, jak poczujesz się lepiej to przyjdź do mnie to zdejmę opatrunek dobrze ? musisz uważać jak będziesz poruszać się, żebyś nie uderzył, mówię tylko z troski o Twoje zdrowie mój drogi - rzekł po chwili kończąc ten dialog, który był skierowany w stronę Kenjiego. Wampir naprawdę starał się być bardzo mile nastawiony do niego jak mógł, nie można powiedzieć, że jest cały czas oschły. Później zauważył ranę na klacie co poradzić trzeba tak samo przystosować z bandażami żeby mógł spokojnie w nich poruszać się. W takim razie znowu usiadł robiąc te same czynności jak z raną pociętej ręki. Potem wziął znowu bandaż obwijając powolutku jego tors mówiąc:
- Pozwól co do obwinięcia Ciebie bo jeśli chcesz wrócić do swej formy musisz to mieć bo nie chcę żeby coś Ci się stało, mówię tylko dlatego ze względu na moją mamę - dodał spokojnie, czyżby tylko to robił jedynie dla swej mamy? Nie wykluczone, ale raczej u niego to samo że robił dla siebie bo chce mieć dobre zdanie u innych. No dobrze pomyślał sobie teraz powinno dobrze leżeć.
- Dobrze z tą raną na torsie musisz też przeczekać mniej niż miesiąc, ale proszę nie dotykaj tego często bo nie chcesz żeby krew Ci przeciekała ? Czyż nie ? - Spytał się jego przyjaznym tonem głosu, bardziej poważnym no cóż poradzić. Martwił się o stan pacjenta. W tej chwili mama jego może być bardzo zaskoczona, że odbiega od obłąkania tego byłego Imperatora, który myślał tylko jedynie o sobie. Kilkadziesiąt minut minęło jak zebrał wszystkie lekarstwa do specjalnego pudełka czyli apteczki gdzie trzymał wszystkie potrzebne narzędzia do medycyny. Kątem oka spojrzał się na rodzicielkę kontynuując  rozmowę mówiąc:
- Przepraszam mamo, że musiałem przerwać naszą dyskusję bo nie chciałem żeby Kenji czekał w nieskończoność - wyjaśniając jej swoje postępowanie, no cóż przy tym musiał być ostrożny naprawdę, żeby nie wejść w koło nieporozumień. Odetchnął patrząc na Kenjiego no cóż musi poleżeć w łóżku, aż do tej pory aż nie wydobrzeje. Jednakże jak oddalił się od łoża kierując się powolutku do Victorii. Przypomniało mu się jedyna rzecz:
- Ahh możesz Kenji poruszać się, tylko naprawdę bądź ostrożny jak będziesz chodził bo często nasze podłogi są śliskie - rzekł żeby nie było sytuacji, że wyjdzie i będzie ślizgawka nieziemska bo nie będzie naprawdę za ciekawie. Kiedy wypowiedział swoje słowa do mamy przemyślał co powiedział Kenji o tych ranach, nawet w tych myślach co mówił oparł się o nie że:
- Kenji ma szczęście że ma takie rany, bo gdyby byłby najgłębsze nie wiem czy te medykamenty by pomogło w sensie te podstawowe, bo jest dużo droższych i najdroższych dlatego szczęście cały czas mu sprzyja - rzekł zakładając rękę na rękę robiąc skrzyżowanie na torsie. Kiedy usłyszał że Kenji ma być w rodzinie, skrzywił się nie fajnym grymasie. No cóż Kenji może należeć ale nazwiska nie weźmie, tym
bardziej Ród Kuran są jedynie wampiry czysto krwistej rodziny dlatego wilkołak do tego rodu nie może przystąpić, ale jak mama jego weźmie jego nazwisko to czemu by nie.  Kiedy Krwistooki spojrzał się na mamę swoją musiał ją wysłuchać co ma dopowiedzenia co oczywiście trochę mu nie odpowiadało, ale co poradzić to jego rodzicielka. Może Settan nie uważał że jest najlepszy w medycynie, bo cały czas się uczy od swego mistrza tak? po chwili potwierdził jej słowa ale nie był przyzwyczajony osobie przyznać rację, ale dokonał w tym wypadku musiał się z nią zgodzić:
- Wiem widzę matko, sam to zauważyłem i stwierdziłem, po tych ranach, że nie są najgłębsze dlatego nie musisz mi tego zwracać drugi raz z rzędu, potrafię sam określić co to za rana, ale dziękuję za wypowiedzenie zdania, będę brał to pod uwagę - rzekł do niej odpowiadając spokojnym tonem głosem, ale bardziej donośnym jakby trochę nie pasowało mu coś. Szybko czas trochę mijał od rozmów z nimi co bardzo to jemu nie przeszkadzało, bo było ważne żeby spędzić z nią czas. Nie wiadomo czy konkretnie z rozmówcą, ale może kiedyś pogadają na osobności wtedy może będzie lepsza konwersacja niż teraz ? Kto tam wie.  Kiedy jego matka zaczęła mówić o kontynuacji rozmowy o Seirenie go zniesmaczyło, żeby znowu o nim wspominać ale musiał to zamknąć jego temat dlatego miał nadzieję, że nigdy więcej o tym nie będzie mógł rozmawiać i powiedział wszystko co pamiętał:
- Tak bez powodu, nawet jeśli coś zrobiłem to na pewno nie specjalnie, gdy jak spytałem się jak byłem dzieckiem gdzie moja mama, to on mnie uderzył i powiedział, że mam nie wspominać o Tobie to byłem wstrząśnięty, spytałem co zrobiła złego, to on nie odpowiedział tylko znowu uderzył w kolejny policzek to były jego początki niestety, a nie końcówki - rzekł patrząc na swoją rodzicielkę, kiedy zamierzył się do niej przytulić delikatnie żeby poczuć te przemiłe uczucie, że  w końcu jest z nią na dobre i na złe, tak bardzo przy tym trwał w swoim życiu.  Kiedy czytał w myślach mamy był naprawdę w szoku, że miała lekki mętlik co naprawdę czynił jej brat i były mąż. No cóż trzeba rzucić przeszłość, która sprawiła mu totalną traumę, ale czemu ciągnęło go do osób pięknych? Nic nie wie już tak. Hmm możliwe że cząstkę po mamie odziedziczył, że nie wolno przekreślać miłości z tego powodu że przeżyło się to co było tylko jedynie walczyć w odmętach chaosu w jego myślach. Musi po prostu przemyśleć wszystko i poukładać w głowie.
- Wiem matko, co do szacunku to już do Ciebie mam do rodziny, nawet do Ojca miałem, ale nie doceniał tego, a co do Kenjiego to powoli objawi się to -  rzekł spokojnym głosem, jak oczy lekko zaświeciły się szkarłatem. Kiedy wysłuchał jej całego wyjaśnienia jedyny nie wypowiedział:
- Fakt, jego nie ma ale to nie oznacza że nie mam żadnego wsparcia, gdyż Ty mamo wróciłaś do nas, to że z Kenjim no cóż to Twoje szczęście jeśli chcesz żyć normalnie -  wyjaśnił co do tego że ona układa swe życie jednakże chce podkreślić, że nie chce żeby on wtrącał się w politykę Aerdwanu. Imperator jedynie może wysłuchać rad mamy żeby mogła poduczyć co do władania to na pewno by mu się przydało. Przytulona do mamy był cały czas ale co poradzić nic nie trwa wiecznie, ale na pewno zdarzy się sytuacja na kolejne rozmowy przecież. Może w końcu spotka swojego brata Cedrica nie wiadomo gdzie on pałęta się po tym Aerdwanie oraz jego dwie siostry, pewnie je zabawia jak znam życie swoimi głupimi żartami jak kto on.
- Moim zdaniem mamo powinnyśmy poszukać Cedrica i dwie twoje córeczki, za pewne stęskniły się za Tobą - odpowiedział tuląc się do rodzicielki, żeby poczuć pewniejszy i spytał:
- Nigdy tak bez naszej wiedzy nie uciekaj proszę matko - dodał z niepewnym głosem, bo nie chce znowu żeby jej coś się stało, nie oznaczało że ma nie wierzyć rannemu, który leży na łóżku. Tylko chce wiedzieć, że uprzedzi chociaż jego o kolejnym zniknięciu jeśli takie stanie się. Miał jedyną nadzieję, że wszystko będzie dobrze.
- Co do władzy, już postępy idą gdyż rozmawiałem na temat neutralnych spraw co do Vendicare, co ja słyszałem że zerwali z nami sojusz, dlatego nie byłem z tego za bardzo zadowolony gdyż mieliśmy mieć pakt ale co poradzić, trzeba pomyśleć nad innym -   wtedy rzekł znowu spoglądając na Kenjiego, hmm czyżby miał jakieś plany wobec niego? To jedyne żeby z nim się raczej pogadać o interesach może obrót spraw potoczy myśląc o pakcie nieagresji ze zmiennymi, bo trochę szkoda niszczyć coś co nie zrobili złego. Może powinien Aerdwan odbudować im teren Nevadur oraz ten Zamek, który widział wtedy rzekł ostatecznym głosem do niego:
- Jak wydobrzejesz, chciałbym z Tobą poważnie porozmawiać, ale nie będzie żadnych zbędnych rozmów, chodzi żebyśmy mogli w końcu do gadać się i mam propozycję, pamiętaj to nie łaska, tylko naprawdę pomoc -  dodał spokojnym głosem mówiąc do wilkołaka. Powinien w końcu zauważyć że Settan nie był aż tak źle nastawiony na niego.  
- Dlatego słowa Kenjiego wezmę pod uwagę moja rodzicielko -  dodał do tamtejszej rozmowy urwanej jaka była wcześniej. No cóż musiał dużo przemyśleć nad tym, jeszcze zebranie Organizacji jego czeka i tyle papierów, że szkoda słów. Nawet służba musi umyć kolejny raz podłogę po stróżkach krwi. Zdawał sobie sprawę, że jego mama była w tej chwili zamyślona i zagubiona co było dla niego bardzo nie fajne nie chce żeby poczuła się jak zmarły były jej mąż wtedy wtrącił milsze słowa do niej:
- Wiem mamo, że miałaś nieprzyjemne sprawy w swoim młodym życiu czyli dzieciństwie zero wsparcia u rodziców, gdyż twoja matka zmarła czyli moja babcia, dlatego moim zdaniem nie przejmuj się głowa do góry masz wsparcie u mnie jako syna pierworodnego, rodzeństwa i przyszłego męża Kenjiego - odpowiedział pocieszając mamę przytulając ją do siebie, żeby poczuła naprawdę że posiada wsparcie wobec niego, tej rodziny, która przetrwała lata.  Kiedy dokończył dialog jakoś nie mógł tego strawić słów wypowiedzianych "przyszłego męża Kenjiego" ale co poradzić musi się do tego przyzwyczaić przecież ważne jest szczęście jego mamy. Spokojnym wzrokiem spoglądał wszędzie i zauważył służkę, która stała przy drzwiach dając znać, że może zabrać pudełko z medykamentami. Tak to uczyniła wchodząc do pokoju i zabrała kłaniając się Imperatorowi i jego matce oraz gościowi, z powodu szacunku. No cóż Settan nie był ciężkim raczej przypadkiem aż tak ciekawiło jak Cedric na to zareaguje bo w jego przypadku będzie chyba ciężej bo on każdego nienawidził, ale teraz to nie wiadomo? może się zmienił, miał nadzieję, że tak bo od czasów nie potrafił go zrozumieć  tego myślenia jak można kogoś znienawidzić. Cedric potrafił zrozumieć uczucia najstarszego brata z rodzeństwa, który cały czas nimi zajmował się zamiast załatwiać sprawy to on z nimi spędzał czas jak byłby ich ojcem. Doświadczył czegoś co nie było naprawdę nieuniknione co poradzić. No fakt został jeden rodzic, ale chociaż dobrze to. Jedyną naprawdę nadzieją, na poprawę szacunku i charakteru to była jego mama. Chce też brać z niej przykład jak wzorzec, który tutaj żyje. Odetchnął cichutko, jedynie można poczuć jak powietrze wyszło z  jego nozdrzy. Rozmawiało się miło z rodzicielką i że poznał jej wybranka, no cóż nie ma co innego życzyć tylko:
- Życzę wam szczęścia, moi drodzy, mam nadzieję matko że odnajdziesz szczęście przy nim, jeśli nie to normalnie będę wkurzony jeśli coś złego Ci zrobi, przyrzekam - dodał niemiłym tonem głosu, bo nie pozwoli żeby ktoś zrobił krzywdę jego matce. Po chwili dziwne słyszy dzwięki jakby wychodziły z dziedzińca musiał spojrzeć z okna matki dlatego podszedł i zauważył dwóch wampirów strażników, którzy zaczynali krzyczeć mówiąc dziwne rzeczy na temat że ktoś przyjechał:
- Panie, ktoś przyjechał do Ciebie - odparł jeden ze strażników, kiedy Imperator otworzył okno uchylając i wtedy powiedział:
- Wybaczcie ale mam poważną rozmowę z moją rodzicielką w tej chwili. Zaprowadźcie ich do sali Obrad w moim Zamku, niedługo powinienem być - rzekł w ich stronę nieprzyjemnym głosem, nie lubi jak ktoś przeszkadza podczas rozmów. Dostawał zawsze szału, cóż to po ojcu ma tę cechę że szybko wchodzi w złość, ale bogu dzięki potrafi to opanować dlatego przy mamie musi być spokojniejszy kiedy jest tutaj bo jeszcze nie chcę jej martwić małostkami. No cóż sprawy gonią w szybki obrót, w takim razie mama jego nie musi się martwić co do spraw ekonomii i polityki, bo doskonale syn jest dobrym dyplomatą zawsze posiada drugą rękę, która jest za nim.
Nie ma żadnej obawy co do złych decyzji tym bardziej posiada wyczucie czasu. Gdy przemyślał swoją poprzednią wypowiedz do Kenjiego jedynie stwierdził:
- To podczas podróży, mamo pilnuj jego żeby nie zdjął tych opatrunków, bo naprawdę nie chcę mieć jego na sumieniu i tym bardziej odpowiedzialności nie znaczy, że mówię to złym sensie tylko nie chcę mieć złych koszmarów bo za dużo mi pacjentów których leczyłem, umierało na moich rękach, a to były dzieci i kobiety najczęściej, a posiadam słabość do kobiet tak naprawdę - dodał bez żadnych ceregieli przy nich, mając nadzieję, że rannemu wilkołakowi może zaufać. Jedynie czekał na dalsze sytuacje w rozmowie czy zrozumiał to, że ma opiekować się nią wtedy rzekł spokojnym tonem do Kenjiego:
- Zaopiekuj się bardzo dobrze moją mamą i przenigdy nie opuść jej bo jeśli to zrobisz inaczej porozmawiamy, bo naprawdę zasługuje na miłość i szczęśliwe życie przy boku którego pokocha, a padło na Ciebie mój druhu - rzekł bardzo
nieposkromionym głosem w jego stronę, wtedy spojrzał się na swoją mamę, która trzymała pudełko prezent.
- Możesz otworzyć prezent mamo, bo to dla Ciebie i chciałabym, żebyś naprawdę zatrzymała ten podarunek, zależy mi na tym bardzo, to jest żebyś pamiętała o mnie jak o dobrym synu na którym możesz polegać oraz że Cię kocham matko i pamięta teraz nie liczy się przeszłość tylko przyszłość dlatego nie przejmuj się tamtejszymi sprawami, jeśli masz do mnie pytania to proszę pytaj... zawsze Ci odpowiem - rzekł poważnym wzrokiem, z lekkim uczuciem w jego głosie. Czyżby faktycznie jego serce zmiękło? Nie tak łatwo, jedynie otworzył się przy mamie, ale nie ufa do końca innym dlatego woli zostać ostrożnym i czujnym na tak twierdzą wszyscy, że imperator nie może być łatwowierny i postępować bezmyślnie oraz iść pod prąd. W tym momencie miał nadzieję, że naprawdę będzie dobrze.
Powrót do góry Go down
Kenji Hayashi
Kenji Hayashi


Miano : Kenji Hayashi
Liczba postów : 48
Join date : 24/02/2015
Age : 26
Skąd : Warszawa

Sypialnia Victorii Empty
PisanieTemat: Re: Sypialnia Victorii   Sypialnia Victorii EmptyPią Maj 01, 2015 1:44 am

Kiedy się tak wsłuchiwał w rodzinną rozmowę, która na szczęście już nie była dyskusją, a spokojną konwersacją, jego serce zaczęło spokojnie bić. Kenji przeczuwał, że wreszcie Matka z Synem dojdą do tego samego zdania. Po paru minutach mógł usłyszeć bardzo cudowne słowa ze strony swojej kochanki, chciała żeby należał do rodziny. To było takie słodkie z jej strony, nie mógł uwierzyć, że naprawdę planowała taką rzecz. Hayashi był pod nie małym wrażeniem, ale w sumie, jak ona mogła go zaprosić do rodziny, to on także mógł ją zaprosić do siebie. No cóż, miał rację że trochę się wmieszał w tą rozmowę, wreszcie Settan trochę podważał jego słowa, a on tego bardzo nie chciał. Po kolejnym upływie czasu, znów zaczął jej skarb rozmawiać o tym, że jego rany na pewno nie potrzebuję wampirzej krwi, tylko jakiś środków gojących i to wszystko.

Można było nawet po Szatynie zauważyć, że jego dolegliwości już go tak bardzo nie bolały, więc powolutku wszystko wracało do normy. Ba, nawet niedługo będzie mógł wreszcie wstać, znudziło go to nudne łóżko, miał szczęście że Victoria, jego miłość go nie umieściła w trumnie, tak jak to zazwyczaj spały komary. No ta, wreszcie kobieta się strasznie zdziwiła, że własny Ojciec zranił swoje dziecko. To naprawdę było nie wybaczalne już ze strony martwego Seirena. Jakby się dowiedział o tym co robił dawny Lord wampirów i byłby w tym samym czasie z Victorią, wgniótłby go głęboko w ziemie. Niestety już ktoś go wyprzedził, ponieważ został zasztyletowany. Oczywiście wilczur mógł zrobić to samo co zabójca, tylko on by mu dał jeszcze gorsze męki, jakie ten dawał swoim dzieciom. Minęło kolejne piętnaście minut, wilkołakowi zdawało się, że rozmawiają już tak kilka dni, choć tak naprawdę upłynęło zaledwie kilkanaście godzin, ponieważ on przez połowę czasu był nieprzytomny.

Jego miłość teraz zaczęła mówić o panowaniu nad królestwem, które musiało zostać okiełznane przez młodego Lorda. Oj tak, wampirzyca miała absolutną rację, ale mężczyzna wolał się tym razem nie udzielać, czekał tylko na odpowiedni moment, by się wmieszać w tą rozmowę, gdyby coś poszło nie tak. Czas sobie leciał na spokojnie, a ci gadali i gadali, można było teraz ciągle praktycznie słyszeć Victorie, która naprawdę troszczyła się o syna i chciała dla niego jak najlepiej. Kenji rozumiał to, ale teraz dla niego bardzo słodką chwilą było to, że obydwoje wreszcie się przytulili, byli naprawdę rodziną i kochali się ponad to. Krwistooki mógł tylko jedynie obserwować, ponieważ ten nie mógł się do nich przytulić i czuł się w sumie trochę taki samotny, ale szybko o tym zapomniał, gdy jego kochanie wspomniało, że miał rację.

Taka była prawda, nic nie mógł na to poradzić, po prostu był jaki był. Upłynęło kolejne trzydzieści minut, wreszcie kobieta jego życia zwróciła się ku niemu i zaczęła głaskać jego dłoń, tak jakby był jej pieskiem, co było nie prawdą. Na szczęście usłyszał to co chciał usłyszeć, nie będzie robił nic wbrew jego woli. Hayashi tylko rzucił w stronę kobiety delikatny uśmiech i rzekł:
-Mam nadzieję, moja miłości. Mam nadzieję... - Mimo iż dziewczyna delikatnie głaskała prawą dłoń, to i tak mężczyzna poczuł dziwne ukłucie z zerwanym ręku. Wiedział, że to nie przelewki, kiedy użył niebezpiecznej techniki jego dawnego mistrza, który został najęty przez jego już martwego Ojca. Atak miał wiele wad, to prawda, ale mógł zabić każdego praktycznie za pierwszym uderzeniem, to była niestety kara, jak i pomoc.

Wreszcie ze strony wampirzycy padły już w sumie ostatnie słowa, które były pytające i w stronę Settana. Teraz było tylko wyczekiwać, co powie młody nowy Król Aerdwanu. No można było się spodziewać, młodemu wampirowi uderzyła sola do głowy. Już zaczął się denerwować, tylko z powodu, że ten powiedział o jego brudnej krwi. Krwistooki przecież nie będzie jej tolerował we własnym organizmie i rzekł w sumie prawdę, mimo iż uraził przy tym swoją ukochaną kobietkę. Szatyn warknął i rzekł w jego stronę:
-Zrozumiesz to czy nie?? Twoja krew jest dla mnie, jak i dla moich rodaków brudna. Możesz sobie ją uznawać za czystą, ale dla wilkołaków nigdy nie będzie czystsza od własnej. - jego mina była delikatnie zła i poważna, ponieważ nie obchodziło go zbytnio słowa chłopaka.

Przecież ten mógł wreszcie olać obraźliwą frazę dla czerwonego płynu w jego organizmie, ale nie, musiał dodać kilka groszy do tego. No, teraz trafił naprawdę w dziesiątkę, oczywiście że likantropy miały silną wolę organiczną, dlatego też szybciej się na pewno regenerowały. Nie chciał mu jakoś na to odpowiadać, ale jednak minęło trochę czasu, to wilczur mógł usłyszeć słowa, które padły ze strony Settana. Trochę go wkurwił, mówiąc o tym jak prasmok Morghoth praktycznie zniszczył całe jego Królestwo, które teraz było utrzymywane przez znienawidzonego wujaszka. Kenji bardzo mocno zacisnął rękę, że przez swoje paznokcie przebił sobie skórę na środku dłoni. Dosłownie starał się nie krzyknąć, ponieważ trafił w jego czuły punkt, nie mógł mu tego darować:
-Niech cię szlak!! Nie musiałeś mi o tym przypominać, to były jedne z gorszych miesięcy, kiedy użeraliśmy się z tym smokiem, aż wreszcie sobie odpuścił. Praktycznie wszyscy zginęli, choć na szczęście nie wszyscy akurat byli w królestwie. Śmierć to coś potwornego, NIGDY W ŻYCIU NIE MÓW DO MNIE O TYM CO BYŁO W PRZESZŁOŚCI, ROZUMIESZ!? - tak głośno warknął, że można go było słychać na podwórzu zamczyska.

Tym razem młody król przegiął i musiał się liczyć z kolejnymi wypowiedzianymi słowami. Hayashi już miał po prostu wstać z wyrka i przyłożyć wampirkowi w twarz, lecz tego nie zrobił. Z jedną ręką po morderstwie syna Victorii, ciężko mu by było uciec z Aerdwanu, ponieważ byłby ścigany przez krwiopijców. Zanim jednak wreszcie podał te medykamenty, musiał jeszcze sprezentować naszyjnik swojej Mamie, bo nie miał kiedy indziej tego zrobił. Już powoli Szatyn się zaczął niecierpliwić, że wziął zapaloną świeczkę, która stała na niewielkim stołku i zgniótł ją w ręku, trochę się parząc. Mimo iż już miał zastrzyk adrenaliny, nie obchodził go teraz ból. Minęło ponownie sporo czasu, aż wreszcie wampir zajął się jego ręką, która trochę pulsowała przez gniew, który był teraz w wilkołaku.

Nie mógł zapomnieć swoich rodaków, na szczęście nie spojrzał im w twarz, ponieważ potem by miał koszmary związane z zobaczonymi sylwetkami, czy też buziami tych rodaków. Kiedy Settan obwijał mu tą tak rękę, mógł poczuć delikatnie tak jakby szczypanie, nic więcej. Krwistooki chciał mu już przywalić zdrową pięścią, lecz się powstrzymał. Wreszcie bandaż był gotowy i tylko młody król rzekł, żeby ten po miesiącu do niego wrócił. Był naprawdę śmieszny, zaśmiał się pod nosem wojownik i rzekł w jego stronę:
-Sam także umiem o siebie zadbać. Nie będę po miesiącu potrzebował twojej pomocy, pff.. - burknął, po czym odwrócił twarz w przeciwną stronę.

Po prostu jak na razie nie może go tolerować, po tym jak go obraził i jak wspomniał o jego wybitym rodzie. Hayashi mógł zauważyć, jak ten ponownie wrócił do swojej rodzicielki i zaczął z nią rozmawiać. To naprawdę była piękna rzecz, że tak bardzo się kochali i chcieli być wszyscy szczęśliwi. Wreszcie wilczur nie mógł już wytrzymać, więc zdjął kołdrę na bok i zaczął się rozciągać, oczywiście starając się ostrożnie poruszać lewą ręką. Wreszcie ta była zerwana i musiała teraz się dokładnie zagoić, żeby móc potem być ponownie użyta do różnych celów. Kiedy przez chwilę zrobił sobie ćwiczenia rozgrzewające, założył swoją koszulę, spodnie i odwrócił się w stronę okna, plecami do wampirów. Wiedział, że jeszcze przez bardzo długi okres czasu będą gadać, więc ten będzie spoglądał jak pogoda się zmienia.

Upłynęła chyba kolejna godzina, niestety wilkołak nie miał przy sobie zegara słonecznego, więc nie wiedział ile dokładnie czasu minęło. Mógł usłyszeć jak Settan życzy jej i tak jakby mu szczęścia w przyszłości. Hah, to było dobre, on nie potrzebował jego wampirzego błogosławieństwa, wystarczyło mu, że wierzył we własną wolę, jak i siłę. Wreszcie znowu upłynęło trochę minut, a wojownik mógł spostrzec na dole jakiegoś żołnierza, który wołał wampirzego młodzieńca. Ten zaś podszedł z drugiej strony łóżka, otworzył okno i coś tam powiedział, żeby zaprowadził te osoby do jakiejś sali obrad. Jeszcze zanim młody książę wampirów całkiem opuścił to pomieszczenie, podszedł do swojej matki i dał jej radę, żeby ta pilnowała szatyna. Też coś, krwistooki tylko mruknął coś pod nosem, ponieważ znowu się oburzył tymi ironicznymi słowami.

Wreszcie nadeszła na niego kolej, Settan podszedł do Kenjego i zaczął mówić o ochronie jego matki, bo jak nie, to sobie inaczej porozmawiają. Hayashi tylko i wyłącznie zrobił taką minę, mówiącą "To miała być groźba??". Oczywiście nie chciał, żeby wampirek czekał, więc mu zaraz odpowiedział z pogardą w głosie:
Posłuchaj no, dzieciaku. Nigdy, przenigdy bym jej nie skrzywdził, więc licz się ze swoimi słowami, mam prawą rękę zdrową i nie chciałbym jej wykorzystać przeciwko tobie, rozumiemy się? Takim zastraszaniem nic nie wskórasz, a wierz mi, już kilka osób tak robiło, źle na tym wyszli. - jego mina dosłownie mogłaby zabijać, a wiedział co mówił.

Parę osób już mu kiedyś groziło i naprawdę, szybko wąchali kwiatki od spodu, a nie chciał żeby Settana czekało to samo, na dodatek z jego ręki. Wreszcie, kiedy Wilczur powiedział to co chciał wypowiedzieć, ten znów zwrócił się ku swojej matce, której mówił ciągle o tym samym prezencie. Też coś, można było rzec, że w połowie się jej podlizywał, ale kto wie, może jednak było inaczej. Teraz tylko Hayashi chciał jak najszybciej opuścić to miejsce i mieć wreszcie spokój od młodego wampirzego Lorda. Nie chciał już zamieniać z nim ani słowa, ponieważ kolejne zdania mogły by być bardzo śmiertelne dla wampirka. Teraz tylko czekał, aż wreszcie jego Skarbek zareaguję i będą mogli gdzieś ruszyć.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




Sypialnia Victorii Empty
PisanieTemat: Re: Sypialnia Victorii   Sypialnia Victorii Empty

Powrót do góry Go down
 

Sypialnia Victorii

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: AERDWAN :: Zamek Certailon :: Prawe Skrzydło :: Komnaty Imperialne-