Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.



 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share
 

 Opustoszały cmentarz

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Kenji Hayashi
Kenji Hayashi


Miano : Kenji Hayashi
Liczba postów : 48
Join date : 24/02/2015
Age : 26
Skąd : Warszawa

Opustoszały cmentarz Empty
PisanieTemat: Opustoszały cmentarz   Opustoszały cmentarz EmptySob Kwi 18, 2015 1:05 am

Cmentarz na terenie wampirów.
Powrót do góry Go down
Kenji Hayashi
Kenji Hayashi


Miano : Kenji Hayashi
Liczba postów : 48
Join date : 24/02/2015
Age : 26
Skąd : Warszawa

Opustoszały cmentarz Empty
PisanieTemat: Re: Opustoszały cmentarz   Opustoszały cmentarz EmptySob Kwi 18, 2015 1:06 am

Kiedy tak szli, nie spodziewał się, że jednak pomylił swoje schowki. Nie spodziewał się, że będzie musiał zmagać się ponownie z terenem wampirów. Tym razem Kenji wiedział gdzie dokładnie jest ukryta rzecz, tam gdzie po raz pierwszy poznał Arcyksięcia Regisa i jego brata Seirena. Hayashi musiał tylko i wyłączne znaleźć stary dąb, o ile jeszcze stał w tym samym miejscu. W ogóle wypadło mu z obiegu, że nie szedł w tę ciemną noc sam, przecież ciągle za nim szła Victoria, która chyba najniewyraźniej znała te tereny. Szatyn musiał się jakoś opanować, ów kordelas wiedział że nie poskutkuję, jeśli wyskoczą na niego i dziewczynie horda wampirów, które kiedyś zostały wyrzucone z królestwa.

Tak samo było u niego, ci co zostali wydaleni, powrócili wraz z atakiem prasmoków na większość królestw, przez co spaczone wilkołaki chodzą po ziemiach jego przodów i niszczą to co tylko trafi im się w ręce. Po parunastu minutach, musiał się zatrzymać, nie miał już siły iść. Tak, on także przecież się męczył, jako człowiek, mimo iż posiadał geny wilkołaków, to nie znaczyło z niego, że jest jakimś mocarzem.

Krwistooki przycapnął sobie przy drzewie, po czym oparł się o nie. Niestety zgubił ze wzroku widzenia koleżankę, więc nie przejmując się tym, starał się jakoś najpierw odstresować. Kiedy sobie tak siedział w siadzie skrzyżnym, nie wiedział dokąd mogła się udać wampirzyca, albo naprawdę był ślepy, że nie mógł jej dostrzec w tym mroku, a widział wreszcie w ciemności. Po jakimś czasie głuchej ciszy, nie wiedząc co robić, postanowił wstać i przygotować kordelas. Wojownik od razu wyjął go zza pochwy i tylko oczekiwał na najgorsze.

Nie miał zamiaru nie walczyć, wreszcie miał w to genach, walka to było coś co zazwyczaj go ciągnęło do rozlewu krwi. Minęło kilka minut ,a nikogo nie było można zobaczyć, lecz słyszał jak liście się poruszają przez czyjeś kroki, więc wybrał jednak być ostrożnym. Musiał tak czekać, dopóki nie wróci Victoria, bo najwidoczniej pomylili obydwoje ścieżki i rozdzielili się.
Powrót do góry Go down
Victoria Kuran
Victoria Kuran


Miano : Victoria Kuran
Liczba postów : 47
Join date : 25/02/2015

Opustoszały cmentarz Empty
PisanieTemat: Re: Opustoszały cmentarz   Opustoszały cmentarz EmptySob Kwi 18, 2015 12:35 pm

Przemilczała wszystkie wypowiedzi mężczyzny. Nastała głucha cisza. No cóż... Nawet w najbardziej zażytych relacjach zdarzały się takie incydenty i nikt nie mógł na to nic poradzić. Właściwie można było się jeszcze próbować dogadywać, ale w tym momencie miała zbyt podniesione ciśnienie, żeby się z nim jednać. Jeszcze żeby komu innemu niż jej na tym zależało.
Idąc tak przez las, a później inne tereny nie zastanawiała się czy kolega idzie razem z nią. Nie dbała o to czy się rozłączyli, czy nie. Ona na pewno trafi na swoje tereny zresztą tak samo jak Kenji trafi do królestwa wampirów. Szła przed siebie pokonując kolejne odległości. Po długim czasie dotarła własnie tutaj. Pamiętała doskonale, że to miejsce było ważne dla jej braci. Często się tutaj spotykali. Z tego, co pamiętała to ona chyba tutaj własnie poznała ich starsza siostrę. Chociaż z tej całej rodzinki został tylko Regis. A jeszcze wątpiła by pojawił się szybko o ile w ogóle. Od dawna nie miała z nim kontaktu. Dlaczego się nie dziwiła, że praktycznie każdy odchodził.
Przedzierała się przez jakieś chaszcze. Mógłby ktoś w końcu zadbać o ten cmentarz. Wreszcie dostrzegła sporych rozmiarów drzewo, tak więc do niego zmierzała. Wreszcie była na tyle blisko by dostrzec sylwetkę, a potem twarz Kenjiego. - O, tutaj jesteś. To co teraz zamierasz?- zapytała cicho lustrując jego lico spokojnie. W zasadzie nie wiedziała co on chce teraz robić. Fakt, że z jego myśli można było wiedzieć tylko tyle, że chce odnaleźć Regisa. No cóż... Kto tego nie chciał. Sądziła, że ze wszystkich istot świata to właśnie jej najbardziej na tym zależało, bo był niezmiernie bliski jej sercu. Brat, który zawsze stał po jej stronie. Można chcieć czegoś więcej od rodzeństwa?


Victoria Kuran
biały wam­pir, który pożyczo­nym blas­kiem wy­sysa ze świata wszys­tkie barwy.
VictoriaRelacjePocztaSkrytkaKuran
Powrót do góry Go down
Kenji Hayashi
Kenji Hayashi


Miano : Kenji Hayashi
Liczba postów : 48
Join date : 24/02/2015
Age : 26
Skąd : Warszawa

Opustoszały cmentarz Empty
PisanieTemat: Re: Opustoszały cmentarz   Opustoszały cmentarz EmptySob Kwi 18, 2015 1:17 pm

Kiedy wreszcie dowiedział się, kim jest ów sprawca który szurał liśćmi, schował broń do pochwy. Nie była mu jak na razie potrzebna, gdyż zauważył ze to Victoria przedzierała się przez gąszcze w jego stronę. No cóż, kamień mu spadł z serca, kiedy ją zobaczył, miał szczęście że nie natrafił na kogoś innego. Kenji wymierzył w nią dokładnie wzrok i usłyszał zaraz po tym jej wypowiedź. To było oczywiste, przecież zamachowiec coś od niego chciał. Wreszcie nie po to by wrócił, by powspominać, jak to został dźgnięty ostrzem przez zdrajcę królestwa. Hayashi nie mógł się obawiać nieprzyjemności ze strony wampirzycy, więc powiedział jej po co to wrócił:
-Pewnie myślisz, że wróciłem tutaj by odnaleźć twojego brata? To przyokazyjnie, ale teraz chodzi mi konkretnie o jedno z takich wielkich drzew jak to. - pokazał tak jakby palcem za siebie, żeby dziewczyna zrozumiała, choć ona pewnie to wchłaniała jak czystą wiedzę.

-Muszę znaleźć dokładnie podobne drzewo, ponieważ wiem po co gonił mnie zdrajca. Tuż jeszcze przed tą wojną, która nastąpiła, kilkoro lokajów z zamku także mnie zaatakowało, więc już nie miałem wątpliwości, że tego szukali. - ciężko westchnął, nabrał ponownie powietrze i od razu je wypuścił. To była historia na dłuższą metę, lecz on jak i Victoria chyba mieli sporo czasu.
-Zaatakowali mnie tylko dlatego, że chcieli mój wilczy Amulet. Wilkołaki o brudnej krwi, kiedy zdobędą taki medalik, stają się pełnoprawną częścią głównej rodziny i wchodzą w nasze szeregi. O to im właśnie chodziło, a zapomniałem że ów wisiorek zakopałem razem wraz z moją wilczą zbroją, jak i resztą moich rzeczy. - powiedział, ściągając szybko pot z czoła. Wydawało mu się, że ktoś ich ciągle obserwuję, może to były jakieś nie czystej krwi wampiry, albo jacyś wygnańcy? Wojownik dokładnie nie miał pewności, ale chciał jak najszybciej się stąd wynieść.

Nie chciał przecież też narażać kobiety, która była z nim tutaj. Wiedział, że potrafi się obronić, ale przed iloma osobami? dwoma, trzema na pewno, ale nie całej bandzie. On zapewne nie wyszedł by z tego cało, ale nie miał zamiaru przestawać dalej tłumacząc jej o co w tym wszystkim chodzi:
Dlatego też muszę go teraz odzyskać, żeby nie wpadł w niepowołane ręce. Nie pamiętam tylko dokładnie, które to było drzewo, ja pójdę w lewo, a ty w prawo, jeśli oczywiście chcesz mi pomóc. Wreszcie jesteś damą, możesz usiąść, a ja wszystko zrobię sam. - parsknął śmiechem i zaczął poszukiwania. Wiedział także, że od raz przecież nie znajdzie, a zrobiłem się tutaj nieprzyjemnie. Ostatnio jak tu był, ten teren był zadbany i zapewne pielęgnowany przez jakiś służących wampirów, teraz tu było jak w burdelu.

Syf, chlew i co gorsza mógł czasem zauważyć jakieś szkielety wojowników, czy też innych ludzi. Ale nie chciał tylko myśleć o tym, tam gdzie on żył pewnie było praktycznie tak samo. Obawiał się jeszcze najgorszego, jakby przed nim ktoś znalazł jego rzeczy, mógłby mieć we władzy jego królestwo, ponieważ medalion także symbolizował dostępność do tronu. Szatyn nie chciał na to pozwolić i szukał zasypanej kupki sprzed laty, która już dawno nie była przyciskaną glebą, tylko połączona była z ziemią, jakby nigdy nie była rozkopana.
Powrót do góry Go down
Victoria Kuran
Victoria Kuran


Miano : Victoria Kuran
Liczba postów : 47
Join date : 25/02/2015

Opustoszały cmentarz Empty
PisanieTemat: Re: Opustoszały cmentarz   Opustoszały cmentarz EmptySob Kwi 18, 2015 2:23 pm

Stała tak sobie spokojnie lustrując dalej wzrokiem otoczenie. Przymknęła oczy i wciągnęła powietrze. To miejsce chociaż zaniedbane ciągle było tym samym wspaniałym miejscem. Nie mogła powstrzymać delikatnego uśmiechu. Dopiero po jakimś czasie dotarły do niej słowa wilkołaka. Nie mniej jednak skupiła się na sensie wypowiadanych przez niego kwestii.
Skinęła głową na znak, że zrozumiała czego szuka. Na tym akurat cmentarzu było tylko kilka drzew. Wystarczyło przeszukać każde po kolei. Miała nadzieję, że krąg poszukiwań jest zawężony dokładnie gdzieś niedaleko drzewa. - Jeżeli znajdziesz Regisa to mnie niezwłocznie poinformuj. Jeśli możesz.- dodała przy okazji. A w zasadzie to była dla niej rzecz pierwszorzędna. Nie wyobrażała sobie swojego żywota bez bliskiej duszy przy boku. A brat zawsze potrafił utrzymać jej ducha w spokoju.
Zanim cokolwiek odpowiedziała postanowiła w milczeniu słuchać mężczyzny. Zrozumiała całą historię właśnie w taki sposób w jaki przedstawił ją Kenji. Spojrzała na niego łagodnie, po czym odetchnęła. - No dobrze, w takim razie trzeba ci pomóc tego wszystkiego szukać niezwłocznie. Chociaż sądzę, że w kopaniu i węszeniu jesteś lepszy niż wampir.- stwierdziła zgodnie z prawdą. Mimo wszystko jeśli wilk będzie potrzebował jakiejkolwiek pomocy z jej strony to na pewno nie odmówi. Przyjaciół traktowała zawsze poważnie, tak więc ich prośby, kłopoty również. - Swoją drogą może zakopywanie nie było najlepszym pomysłem? Inni już dawno mogli się na niego natknąć. Nie byłby bezpieczniejszy, gdybyś ciągle miał go przy sobie?- zagadnęła z czystej ciekawości. Nie wysnuwała wniosków. Po prostu uważała, że takie cenne rzeczy lepiej mieć przy sobie. Z kolei, gdyby ktoś go dopadł to łatwo mógł go ktoś odebrać.
Spojrzała na niego wymownie. - W porządku. A to, że jestem damą nie oznacza, że nie pomogę przyjacielowi w potrzebie. Traktuję cię poważnie, więc ruszam tyłek z tobą odpowiedziała, po czym ruszyła się w stronę drzewa, które wskazał szatyn. Była ciekawa jak głęboko jest to zakopane. - Nie wiesz mniej więcej jak głęboko to się znajduje? Albo w którym miejscu? Zanim przekopię cały teren wokół drzewa to to potrwa wieki- rzekła w jego stronę donośnym głosem. Tak czy inaczej póki nie dostanie odpowiedzi to już coś zrobi. Chwyciła z ziemi jakiś sztylet, bo szkoda jej było własnych. Zaczęła się nimi posługiwać, aby pomóc sobie w kopaniu. Kucnęła pod drzewem i zaczęła robić dziurę w ziemi.


Victoria Kuran
biały wam­pir, który pożyczo­nym blas­kiem wy­sysa ze świata wszys­tkie barwy.
VictoriaRelacjePocztaSkrytkaKuran
Powrót do góry Go down
Kenji Hayashi
Kenji Hayashi


Miano : Kenji Hayashi
Liczba postów : 48
Join date : 24/02/2015
Age : 26
Skąd : Warszawa

Opustoszały cmentarz Empty
PisanieTemat: Re: Opustoszały cmentarz   Opustoszały cmentarz EmptyNie Kwi 19, 2015 2:22 am

Kiedy wreszcie powiedział wszystko znajomej, od razu zaczął poszukiwania. Oczywiście Kenji mógł zauważyć, jak ta dobiera się do jakiegoś noża, który był przy jednym ze szkieletów. Może i na takiego nie wyglądał, ale był jeszcze ostry i wydawał się niebezpieczny. Przynajmniej będzie mogła się czymś obronić" - pomyślał i starał się wyczuć dokładnie, które to było drzewo. Było niestety ciemno, więc to nie było takie łatwe, a jednak parę lat minęło od tego incydentu i przy okazyjnie spotkaniu, przy którym poznał Regisa i Seirena. Hayashi jakoś nie przepadał za bardzo za tym całym Seirenem, wolał jednak Regisa, który nadawał się i zasługiwał na bycie Arcyksięciem. Musiał także o tym wspomnieć Vicotrii, która tak wyglądała, jakby chciała wykopać drzewo razem z korzeniami.

Podszedł do najbliższego drzewa, które było w zasięgu przykucniętej kobiety i zaczął do niej mówić:
-Chyba wiem co czujesz, Victorio. Tęsknisz za rodziną, ja też za nimi tęsknie, ale nie można jednak patrzeć w przeszłość, musisz iść ciągle naprzód. Mogę cię pocieszyć tym, że zawsze przy mnie znajdziesz ukojenie.. - rzekł, delikatnie unosząc brew i pokazując jej swój delikatny uśmiech. Wojownik wiedział, że ona cierpi i to możliwe że naprawdę, wreszcie z rodziną pewnie się już spory czas nie widziała. Nie chciał, żeby była smutna, nie lubił gdy kobiety były smutne albo złe, bo to zawsze oznaczało zły omen. Po chwili, jak i wypowiedzeniu tych ów słów, mężczyzna wziął się dalej do roboty i chciał ująć dobry argument ze strony wampirzycy. Wreszcie mógł to jakimś dziwnym sposobem wyniuchać, ale za cholerę nie wiedział jak tego dokonać.

No cóż, to było już tak dawno, że raczej straciło swój zapach. Szatyn postanowił jednak przestać o tym myśleć i zaczął wreszcie kopać, by nie tracić niepotrzebnego czasu. Może i minęło koło dziesięciu minut, a tu nagle usłyszał takie słowa ze strony znajomej. Nigdy by się nie spodziewał, że ktoś to tutaj znalazł, a jeszcze na dodatek wampiry nie miały aż tak dobrych zmysłów, jeśli chodziło o węch. Zanim by coś tutaj wywęszyły pod paroma metrami głębokości, trochę czasu na pewno by im to zajęło. Od razu krwistooki odrzucił te słowa na bok i rzekł w jej stronę, robiąc sporą dziurę pod drzewem, które było całkiem gołe:
-Co za nonens. A po co by mieli kopać tutaj dziury? Przecież nie zauważyłem nowo zasadzonych drzew, więc raczej by nie mieli po co tego tutaj szukać. Tak przy okazji, tylko co najwyżej wilkołakom byłby ten medalion potrzebny, wampiry zapewne uznawały by to za ładne świecidełko, to wszystko. - rzekł, a jego mina była nadal skupiona na szukaniu swoich przedmiotów.

Może ona naprawdę miała rację i ktoś to znalazł? Kenji nie chciał przesądzać dnia przed zachodem, chociaż była teraz noc, więc mógł już w sumie to stwierdzić. Po ponownym upływie czasu, usłyszał bardzo sympatyczne słowa ze strony Victorii. Uznawała go za przyjaciela, czyli chyba nic więcej nie będzie ich łączyć, choć on co do tego nie miał takiej pewności. A co Hayashiemu szkodziło, najwyżej zostanie jej przyjacielem i to dobrym, będzie najwyżej się starał by tak zostało, choć od czas do czasu jakieś konflikty zapewne będą. Kiedy wreszcie wilczur skończył z jednym drzewem, mógł chyba teraz konkretnie zorientować się gdzie może być dokładnie zakopany "skarb". Zapomniał wreszcie, że kiedyś jak widział Seirena, to i pierwszy raz zobaczył Victorie, która chyba kiedyś stała w altance. Teraz sobie uświadomił, że drzewo które było niedaleko, w tym miejscu zakopał daną rzecz.

Znów upłynęło kilka minut, a akurat kobieta wypytywała go o miejsce pochówku swoich rzeczy, a ten od razu mógł się zorientować na jakim położeniu się to znajduję. Wilkołak pstryknął palcami i kiedy ta go pytała o to, podszedł bardziej w stronę altanki i zaczął szybko kopać. Jeśli to będzie to miejsce, to jej odpowie. Po upływie dosłownie kilku minut, wojownik wreszcie się skaleczył podczas kopania, a konkretnie o swoją klingę. Zapomniał, że jego krótsze ostrze było nagie i nie posiadało pochwy, w celu szybkiej obrony. Podobnie teraz było z tym kordelasem, którym to odebrał zbirom, miał tylko taki skórzany zaczep, żeby ów ostrze się trzymało na pasie. Od razu był uradowany i krzyknął donośnie w stronę Victorii:
-Nie dłub już tym widelcem i choć tutaj, znalazłem!! - a jego mina pokazywała wielką radość.

Miał także bowiem nadzieję, że przez swój wydany wilczy krzyk, nikt więcej go nie usłyszy, choć co do tego nie miał tak wielkiej pewności. Od razu zaczął delikatnie odsłaniać resztę pozostałych rzeczy, jak i wreszcie dokopał się do zbroi i wszystko wyjął na wierzch. Pewnie dziewczyna zaraz podejdzie i także będzie uradowana z tego, że jednak mu się udało, a ona twierdziła, że już ktoś mógł to znaleźć. A po co by wampirowi była prawie dwumetrowa zbroja, przecież raczej by w nią nie wszedł? Szatyn wreszcie wstał i od razu, na szczęście miał tam wielką torbę, schował części zbroi, zaś bronie od razu przyodział, jedną na plecy, drugą zaś na tyle pasa, ponieważ kordelas zajmował jeden z jego boków ciała. Zaraz po tym, od razu w jego opancerzeniu znalazł ukryty amulet i także był uradowany.

Powiesił go sobie tym razem na szyi i znowu powiedział, gdy był bardzo blisko towarzyszki:
-Widzisz, oto on. - srebrny amulet, którego głowa była akurat zrobiona czarnym posrebrzaniem. Był naprawdę piękny, jak na medalion przystało, więc od razu schował go pod koszulę. Był teraz ciekaw, gdzie może się udać z kobietą. Nie wiedząc, gdzie mogliby iść, z zapytaniem wystąpił w stronę wampirzycy:
-No dobra, odzyskałem to co mi było potrzebne. To co teraz, gdzie chcesz dalej zacząć naszą podróż, Victorio? - uniósł lekko brew i był zaciekawiony odpowiedzią znajomej. Wreszcie mieli razem ruszyć ku przygodzie, to czemu by mieli teraz zaprzestać? Odpowiedz była prosta, więc musiał on wiedzieć, czy aby na pewno ona chcę z nim ruszać dalej, czy jednak pójdzie w poszukiwania swojego brata. Musiał trochę poczekać na odpowiedź, więc skrzyżował dłonie na wysokości klatki piersiowej i czekał z premedytacją na odpowiedź.
Powrót do góry Go down
Victoria Kuran
Victoria Kuran


Miano : Victoria Kuran
Liczba postów : 47
Join date : 25/02/2015

Opustoszały cmentarz Empty
PisanieTemat: Re: Opustoszały cmentarz   Opustoszały cmentarz EmptyNie Kwi 19, 2015 1:32 pm

Oj tam, oj. Wcale nie chciała wykopać drzewa razem z korzeniami tylko pomóc szatynowi. Ale dobra, okej... faktycznie te poszukiwania mogłyby trwać lata świetlne. A przynajmniej spędziliby tu większość dnia. Nie żeby było jej go szkoda, ale wolała wykorzystać to inaczej. No... Ale liczą się dobre chęci, prawda? Nie mógł jej zarzucić odmowy pomocy.
Zaraz potem usłyszała nad swoją głową wypowiedź padającą z ust wilkołaka. Nie mogła powstrzymać delikatnego uśmiechu, choć zrobiła to pod nosem i mężczyzna nie mógł przez ten moment zbyt wiele widzieć. Nie spodziewała się po nim, że potrafi coś prostego ładnie ująć. Czasem i tym ją zaskakiwał. Tak czy inaczej podniosła się otrzepując suknię z ziemi i najzwyczajniej w świecie podeszła do wilka, objęła go w pasie i przytuliła. Na moment przytuliła głowę do jego obojczyka, gładząc go miarowo przez chwilę po plecach. Chyba się nie obrazi na taki prosty, ale wciąż sympatyczny i ciepły gest, prawda? Czułości każdy czasem potrzebuje, choćby w tej najprostszej postaci. - Zawsze znajduję. Cieszę się, że jesteś- uśmiechnęła się do niego szeroko. Tym razem już z pewnością to zauważył. Obojga ich łączyła tęsknota za rodziną, ale wiedziała, że dopóki ma wilkołaka blisko siebie to ta tęsknota nie przyćmi jej serca, ani humoru. A kłótnie utwierdzały ją tylko w tym, że kto się czubi ten się lubi. A jeśli chodziło o coś więcej niż przyjaźń... To zależało tylko i wyłącznie od Kenji'ego. Ona już się wypowiedziała na ten temat. Mogłaby mu oddać swoje serce i całą siebie, pod warunkiem, że on zrobi to samo i jej nie skrzywdzi. Fakt, ze słowa są tylko słowami, ale na początek chciałaby chociaż usłyszeć takie słowne zapewnienie. Była cierpliwa. Jeśli szatyn się kiedyś zdecyduje wystarczy, że jej o tym powie.
Oczywiście, ze wampiry by tego nie znalazły. Własnie dlatego przed chwilą pytała mężczyznę, gdzie ma tego mniej więcej szukać. Może szkarłatni potrafili wyczuć wilka, ale na pewno nie jakąś zdobycz pod ziemią. Ale z kolei jego bracia mogli zrobić to z łatwością. Nie on jeden czasem się tu zapuszczał. A przynajmniej tak jej się wydawało. No cóż... Skoro jednak Kenji twierdził, że na sto procent wszystko tu było bezpieczne to najwyraźniej tak musiało być. Spojrzała na niego.
- No niby fakt. Ale może inny wilkołak tu przez przypadek trafił i to znalazł. Tak czy inaczej warto szukać. Mam nadzieję, że nie mam racji- odpowiedziała szczerze. Dłubała jeszcze w ziemi, ale pod jej drzewem niczego nie było. A wątpiła, by te rzeczy znajdowały się jeszcze głębiej. Westchnęła ciężko, po czym z triumfem uśmiechnęła się do siebie. Jego słowa wybawiły ją od tej syzyfowej pracy. Zaśmiała się serdecznie na jego słowa. Widelcem... W zasadzie dobre porównanie. Rzuciła sztylet na ziemię. I tak był podniszczony, dlatego wolała użyć jego niż swoich własnych, które były bardzo zadbane.
Podeszła wolnym krokiem do wilkołaka. Widziała, że coś trzyma w dłoniach. Przyjrzała się z zaciekawieniem amuletowi. Był bardzo ładny. Przejechała po nim opuszkami palców tak dla zbadania faktury. - Śliczny jest- stwierdziła rezolutnie. No chociażby dla samego wyglądu warto było zakopać go w ziemi i nie pozwolić innym go dotknąć. Ale zdawała sobie sprawę, że jest o wiele bardziej cenny dla szatyna i gdyby ów amulet dostał się w niepowołane ręce mogłoby się to źle skończyć.
Zerknęła na niego wymownie. Sama nie miała pojęcia dokąd mogliby pójść. - W zasadzie to przez ten cały czas idę za tobą. Albo raczej z tobą. A konkretnego celu podróży nie mam. To ty go do tej pory wyznaczałeś. Hm... Masz pomysł?- oczywiście, że chciała z nim ruszać dalej. Pytanie było tylko dokąd.


Victoria Kuran
biały wam­pir, który pożyczo­nym blas­kiem wy­sysa ze świata wszys­tkie barwy.
VictoriaRelacjePocztaSkrytkaKuran
Powrót do góry Go down
Kenji Hayashi
Kenji Hayashi


Miano : Kenji Hayashi
Liczba postów : 48
Join date : 24/02/2015
Age : 26
Skąd : Warszawa

Opustoszały cmentarz Empty
PisanieTemat: Re: Opustoszały cmentarz   Opustoszały cmentarz EmptyNie Kwi 19, 2015 7:58 pm

Kiedy już wreszcie dziewczyna do niego podeszła, nie spodziewał się takiego aktu przyjaźni. Ona go przytuliła, czuł się chyba nawet trochę doceniony, dzięki jej bliskości. Kenji mógł ją naprawdę poczuć, więc pogładził jej delikatną dłoń i tak jakby odwzajemnił uczucie. Wiedział, że czasem potrafi być taki i taki, a z drugiej strony mógł się naprawdę pokazać w sobie gburowatość i złość. Tak, Hayashi był już taki i raczej tak łatwo się nie zmieni, choć może z czasem przyjdzie to samo. Po chwili kiedy tak go utuliła i usłyszał jej słowa, przyjął je z akceptacją. Najwyraźniej Victoria bardzo tęskniła za rodziną, a on nie miał zamiaru wracać do wuja, który okazał się dwulicową kanalią, którą trzeba będzie za niedługo zgładzić. Wojownik miał nadzieję, że chociaż wampirzyca znajdzie ukojenie i znajdą jej brata Regisa, którego akurat on bardzo lubił, widać było po nim, że nadawał się na Arcyksięcia wampirów.

No cóż, po jej słowach naprawdę mógł się trochę przerazić, choć i tak miał spore pewności, że nikt przed nim tego nie znalazł. Tylko delikatnie uśmiechnął się w jej stronę, ponieważ chciał ją uspokoić, żeby nie myślała o tym negatywnie. Po upływie kilkunastu minut, wreszcie odkopał znalezisko, ponieważ wiedział że to na pewno to drzewo, to której było najbliżej altanki. Wreszcie dziewczyna podeszła na tyle blisko, by przejechać po nim palcami, ale akurat nie obawiał się, że ona go ukradnie. Wilczur uśmiechnął się ponownie i rzekł w jej stronę, ale przedtem go wyjął jeszcze z wilczej zbroi:
-Jeśli chcesz to możesz go założyć, raczej będzie bezpieczniejszy pod twoim dekoltem niż przy mnie, nie łatwo ponacinać i ktoś może mi rozciąć sznur, który trzyma amulet, co ty na to? - zapytał z uniesioną delikatnie brwią.

Był ciekaw, czy na pewno jego znajoma założy go, w sumie naprawdę by ładnie w nim wyglądała, choć musiał mieć pewność czy chcę go nosić. Przez chwilę była cisza, lecz znów wilkołak usłyszał zapytanie Victorii. No cóż, w sumie teraz nie wiedział gdzie dwójka podróżników mogła by ruszyć. Kenji musiał się trochę nad tym zastanowić. Wreszcie, kiedy miał odpowiedz, spojrzał jej bardzo głęboko w jej ślepia i powiedział:
-Wiesz...nie mam pomysłu gdzie możemy iść teraz. Mój cel został wypełniony, odzyskałem utracone rzeczy, które zostawiłem tu wieki temu. Nie mam nic przeciwko, jeśli teraz ty będziesz naszą przewodniczką. - rzucił w nią promieniujący uśmiech, a zazwyczaj tego nie robi, no chyba że ktoś naprawdę mu się podoba, czy też nawet zależy mu na tej osobie.

Przy okazji, kiedy Hayashi czekał na jej odpowiedź, przywdział swoje ostrza, jedno na plecy, zaś drugie z lewej strony pasa, ponieważ przy prawym jeszcze posiadał kordelas. Musiał się jeszcze zapytać o jedno wampirzycy, gdyż ta tak samo nie posiadała własnych broni przy sobie:
-Słuchaj, odzyskałem broń, może chcesz ten kordelas. Tobie się bardziej przyda, a nie chcę, żeby ci się coś stało. - powiedział i trochę martwił się o nią, żeby tej się nic nie stało. Chciał jak najbardziej o nią zadbać, jakby była takim małym wilczkiem. Teraz tylko i wyłącznie musiał poczekać na odpowiedź, ponieważ nie chciał za bardzo tutaj stać.
Powrót do góry Go down
Victoria Kuran
Victoria Kuran


Miano : Victoria Kuran
Liczba postów : 47
Join date : 25/02/2015

Opustoszały cmentarz Empty
PisanieTemat: Re: Opustoszały cmentarz   Opustoszały cmentarz EmptyPon Kwi 20, 2015 11:15 am

W sumie zastanawiała się, dlaczego wcześniej nie przytuliła mężczyzny. Przecież nie była osobą wstydliwą, ale może bardziej zachowawczą. Tak czy inaczej była zdania, że warto było.
Tęskniła za rodziną, a może raczej po prostu za Regisem i dziećmi. No, ale to nie oznaczało, że cały czas wylewała łzy w rękaw. Od czasu do czasu przeszła jej taka myśl przez głowę jednak nie wtedy, gdy spędzała czas z Kenjim. Jakoś nie miała czasu, żeby nad tym gorliwie rozmyślać.
Odwzajemniła jego uśmiech słuchając jego wypowiedzi. Na jej ustach zagościł rozbawiony uśmiech. Właściwie dlaczego nie. Skoro miała go pilnować to tak właśnie zrobi. A poza tym cieszyła się, że szatyn jej ufał. Bo przecież za jakiś rodzaj zaufania mogła to uznawać.
- No dobra, to dawaj- przechwyciła amulet zakładając sobie go na szyję. Dopóki wilkołak będzie potrzebował, będzie pilnowała jego zdobyczy.
Skąd wiedziała, że t ona będzie musiała teraz coś wymyślić. Spoglądała raz po raz na wilka zastanawiając się dokąd mogliby pójść. Musiała przyznać swoją drogą, że Kenji bardzo ładnie się uśmiechał. I zdecydowanie lepiej mu w tym było niż w grobowej minie. Sama wiedziała rzecz jasna, że wszystkim naokoło nie powinno się tego pokazywać. Jedynie dobrze wybranym osobom.
- No dobrze. Może skoro już jesteśmy na moich terenach to zaproszę cię do siebie? Czy raczej wolisz omijać nasze królestwo z daleka- uśmiechnęła się wesoło. - Chociaż nie było ci u nas chyba aż tak źle, co?- zagadnęła z ciekawością. - Tak czy siak jeśli wolisz nie gościć się u nas, zawsze mogę odwiedzić ciebie. Wiem, że to dość daleko, ale zawsze są wierzchowce. Tak więc główna decyzja należy do ciebie- mrugnęła do niego porozumiewawczo. W zasadzie nie musieli się już tułać po wspólnych terenach. Mogliby trochę odpocząć. Na pewno wilkowi się to przyda.
To, co usłyszała na końcu wprowadziło ją w niemałe zmieszanie. Aż tak się o nią martwił? Nawet, gdyby nie był jej potrzebny to przyjęłaby go widząc troskę. Uśmiechnęła się do niego subtelnie. - Skoro tak się martwisz to w porządku. Mogę go od ciebie przyjąć. Ale pod warunkiem, że jego brak nie odbije się na twoim bezpieczeństwie- no cóż, nie był sam. Jej też zależało, żeby mężczyźnie się nic nie stało. Małym wilczkiem... Nawet jak na jej wampirzy byt wydawało jej się to urocze. Nigdy nie wiadomo, kiedy przyda się umiejętność czytania w myślach. Ale nie mogła powstrzymać ciepłego uśmiechu.


Victoria Kuran
biały wam­pir, który pożyczo­nym blas­kiem wy­sysa ze świata wszys­tkie barwy.
VictoriaRelacjePocztaSkrytkaKuran
Powrót do góry Go down
Kenji Hayashi
Kenji Hayashi


Miano : Kenji Hayashi
Liczba postów : 48
Join date : 24/02/2015
Age : 26
Skąd : Warszawa

Opustoszały cmentarz Empty
PisanieTemat: Re: Opustoszały cmentarz   Opustoszały cmentarz EmptyWto Kwi 21, 2015 1:00 am

Wreszcie po chwili zastanowienia dziewczyny, Kenji mógł zauważyć jak tylko rzekła dwa wyrazy i odebrała z rąk jego amulet. Był bardzo z tego powodu zadowolony, więc delikatnie uśmiechnął się okazując jej sympatie. Nie mniej jednak, Hayashi jak i Victoria musieli niezwłocznie pójść w inne miejscu, wreszcie mógł ich ktoś tutaj zaatakować, a nie chciałby tego. Wiedział, że to by się dla nich źle skończyło, gdyby to była spora grupa wampirów, a także w głowie miał wizję, że niektóre z jej rasy, na pewno za nim nie przepadają. Taka była w sumie prawda, z rasy wojownika było to samo, też co poniektórzy nienawidzili dosłownie krwiopijców. Nic raczej nie dało się z tym zrobić, ale trzeba było ciągle myśleć do przodu, by nie potknąć się o znajomy korzeń. Wilczur mógł usłyszeć ponownie jej zdania.

Nie mógł uwierzyć, że chciała go zaprosić z powrotem na zamek? Ona nie miała pojęcia co chyba robi, przecież tam mógł się ukrywać szpieg, albo nawet kilku. Nie mniej jednak, dziewczyna tak samo zaproponowała mu, żeby on ją do niej zaprowadził. Ta, chyba co najwyżej na obrzuceniem przez czosnek i straszeniem krucyfiksami. To nie były dobre pomysły, więc wilkołak musiał wtrącić swoje dwie monety:
-Ani to, ani to nie jest dobrym pomysłem. Mimo iż jest już po wojnie, co poniektórzy z twojej rasy mogą mnie nie lubić, tak samo ciebie z mojej rasy. Nie powinniśmy zostawać ani u ciebie i ani u mnie. Ja niestety nie mam pomysłu, gdzie możemy wyruszyć, możemy być wędrowcami, choć nie mam pojęcia od jakiego celu wędrówki zacząć, hmm.. - zamyślony nie wiedział co dalej rzecz.

On przecież twierdził samą prawdę, a nie chciał narażać się na srebrne ostrza ze stron komarów. Tak więc szatyn musiał jednak poczekać na decyzje kobiety, która miała być ostateczna. Wreszcie, kiedy skończył swoją wypowiedź, ta po chwili zaakceptowała wykręcone delikatnie ostrze i tylko rzekła kilka ciepłych słów w jego stronę. Wiedział, że może coś od niej takiego usłyszeć, była delikatnie przewidywalna, choć nie zawsze. Jednak jego myśli ciągle zaprzątały mu głowę, "czy aby na pewno jej się nic nie stanie"?. Ta odpowiedź będzie dla niego trudna, choć może ona jakoś sobie da radę, kiedyś tam jakby zostali niechcący rozdzieleni przez walkę z kimś. Wreszcie z opóźnieniem odpowiedział Victorii, ponieważ nie chciał zbyt długo jej czekać na swoją wypowiedź:
-Nie martw się o mnie, ważne teraz liczy się także twoje bezpieczeństwo. Wreszcie nie chcemy, by ktoś cię skrzywdził, prawda? - rzekł, rzucając jej ponownie ciepły uśmiech, lecz po chwili jego mina zrzedła.

Wreszcie był zbyt poważny jak na swój wiek, ale i także był dumnym likantropianijczykiem. Musiał postępować rozważnie, jak na niego przystało. Kenji nie miał zamiaru także uciekać, jakby ktoś ich zaatakował, za wszelką cenę teraz miał powód do życia, ponownego odnowienia. Jego zadaniem, jak i celem była ochrony ów wampirzycy dopóki nie zostaną rozłączeni, czy też zabici. Teraz misja Hayashiego polegała na pomocy jej znaleźć rodzinę, za którą tak bardzo tęskniła. Nie zapomniał o wcześniejszym otrzymanym prezencie od niej, przysunął ją delikatnie do siebie i także ją ucałował. Pocałunek trwał około sześć-siedem sekund, po czym wreszcie spuścił zacisk na jej krwistych wargach i rzekł w jej stronę:
-Teraz moim zadaniem będzie odnaleźć twoją rodzinę, więc i tak nie możemy tutaj zostać. Jeszcze raz przepraszam za moje poprzednie zachowanie, jestem taki a nie inny, dobrze o tym wiesz. Poświecę się nawet specjalnie dla ciebie, jeśli miałoby dojść do silnego rozlewu krwi. - na chwilę zaprzestał mówić i specjalnie nachylił się nad jej uchem, tak by szyja była dostępna dla jej kłów.

Po chwili powiedział półszeptem w jej stronę, który mogła usłyszeć wystarczająco głośno:
-Napij się tyle ile potrzeba i ruszajmy w drogę, nie mamy czasu do stracenia, Victorio... - zamknął na chwilę oczy i miał zamiar ją przytulić, lecz jednak czekał, aż ta ukłuję go swoimi kiełkami. Wiedział, że to zapewne doda jej bardzo dużo siły i nie będzie chciała od tak poddać się, jakby mieli trafić na jakąś bandę łotrów. Szatyn wierzył, że jego krew będzie na pewno dla niej bardzo pomocna i kiedyś uratuję ją i jego przed śmiercią.
Powrót do góry Go down
Victoria Kuran
Victoria Kuran


Miano : Victoria Kuran
Liczba postów : 47
Join date : 25/02/2015

Opustoszały cmentarz Empty
PisanieTemat: Re: Opustoszały cmentarz   Opustoszały cmentarz EmptyWto Kwi 21, 2015 3:15 pm

Może rzeczywiście zapominała o bożym świecie, kiedy przebywała w towarzystwie mężczyzny. W związku z tym nie przejmowała się ewentualnym atakiem na nich. Zapewne miał rację chcąc jak najszybciej udać się gdzie indziej. Ale skoro nie chciał znajdować się ani w jej królestwie, ani w swoim to musieli szybko wymyślić coś sensownego. Wiedziała, że we dwoje nie zginą. Co dwie głowy to nie jedna, prawda?
Szpiedzy... Nie musiał tak przesadzać. Przecież w każdym królestwie są jakieś typy spod ciemnej gwiazdy i tym podobne. Gdyby mieli myśleć w taki sposób to nie mogliby mieszkać we własnych królestwach. Zawsze ktoś czyhał na czyjeś życie. Uważała, że trochę przesadzał, ale skoro nie miał ochoty to nie zamierzała go do niczego zmuszać. Spojrzała na niego spokojnie i usiłowała coś wymyślić. - Zawsze znajdzie się ktoś kto za nami nie przepada. Mimo wszystko nie powinieneś się tak tym przejmować. Potrafię jeszcze zapewnić bliskim bezpieczeństwo. Mam jeszcze starych, dobrych, lojalnych ludzi, ale nie będę cię zmuszała skoro nie chcesz. Tak czy inaczej przydałoby się nam jakieś miejsce do odpoczynku. Właściwie bardziej tobie niż mnie. Musisz odpocząć- wyjaśniła stanowczo. Wilkołaki mają taką, a nie inną naturę i potrzebowały relaksu, snu. A z tego, co zdążyła zauważyć Kenji od dawna nie miał z czymś podobnym do czynienia. Jeśli chciał zachowywać trzeźwość umysłu i mieć sprawne wszystkie wilcze zmysły to musiał zażyć snu. I jeśli nawet miałaby w ostateczności zaciągnąć go do swojego królestwa wbrew jego woli to to zrobi.
Uśmiechnęła się do niego ciepło, kiedy usłyszała jego wypowiedź. Musiała przyznać, że brakowało jej kogoś, kto martwiłby się o nią. Szatyn był pierwszym od dawna, dlatego tak trudno było jej powstrzymywać różne emocje. A tu jeszcze odwzajemnił sytuację z pustyni. Nie miała nic przeciwko, choć może powinna. Wspięła się na palce, objęła jego szyję, po czym odpowiedziała tym samym na jego przeciągły pocałunek. Coraz bardziej jej się to podobało. Obserwowała go z zadowoleniem. Wiedziała, że jest gotów zrobić dla niej wiele, ona dla niego tak samo. - Dziękuję, że mi pomagasz. Mam nadzieję, że kiedyś ja też będę mogła to dla ciebie zrobić. Cóż... Ja jestem gotowa zrobić dla ciebie to samo.- odpowiedziała zgodnie z prawdą. Wilk był niezmiernie bliski jej sercu, dlatego byłaby gotowa oddać za niego życie. Czy to źle? Za taką osobę było warto. Gdyby nie on już dawno straciłaby swój blask i osobowość.
Na jego propozycję skinęła delikatnie głową. Skoro ją zachęcał to w porządku. Postara się to zrobić w miarę bezboleśnie. Objęła go w pasie i przywarła do jego ciała. Jedną dłoń ułożyła na szyi mężczyzny, po czym lekko wkłuła się w tętnicę. Piła przez jakiś czas. Miała w tym doświadczenie, dlatego wzięła tyle ile było jej potrzeba do zaspokojenia głodu. Po wszystkim ostrożnie wysunęła kły oblizując dolną wargę. - Nie powinno być najgorzej- liczyła na to, że jeszcze nie straciła wprawy w delikatnym gryzieniu. Przez ostatnie setki lat raczej nie dbała o to i kierowała się jedynie chęcią najedzenia się. W tym przypadku było inaczej. Chciała trwać z nim w tych czułościach całe wieki, ale zdawała sobie sprawę, że muszą opuścić to miejsce.
Westchnęła z żalem i odsunęła się od niego powoli jednak nie omieszkała wsunąć swojej dłoni w jego dłoń. Chyba się nie pogniewa, prawda? Utkwiła w nim swoje zaciekawione spojrzenie.


Victoria Kuran
biały wam­pir, który pożyczo­nym blas­kiem wy­sysa ze świata wszys­tkie barwy.
VictoriaRelacjePocztaSkrytkaKuran
Powrót do góry Go down
Kenji Hayashi
Kenji Hayashi


Miano : Kenji Hayashi
Liczba postów : 48
Join date : 24/02/2015
Age : 26
Skąd : Warszawa

Opustoszały cmentarz Empty
PisanieTemat: Re: Opustoszały cmentarz   Opustoszały cmentarz EmptyWto Kwi 21, 2015 5:47 pm

Po jakimś czasie, wreszcie rozmowa ucichła. Pogoda była jeszcze w miarę, ale tak wyglądało jakby miało zaraz się rozpadać, albo po prostu była to mroczna kraina? No cóż, Kenji tak naprawdę zawsze miał jakieś uczucia, nie był zawsze poważny, no i to wszystko w większości z niego wyszło. On i tak wolał uważać na tutejsze otoczenie i także chciał chronić wampirzyce, mimo iż byli z różnych ras. Wreszcie Hayashi mógł usłyszeć kilka słów ze strony dziewczyny, która chyba jakoś pojmował, lecz za chwilę już wszystko zrozumiał. Musiał to jakoś zaakceptować, że w każdym rodzie istniał czarne owce, które chciały jak najgorzej dla danego królestwa, zapewne nawet prasmoki od czasu do czasu ze sobą walczyły, więc to nie było problemem.

O, Victoria chciała dać komuś bezpieczeństwo, lecz nie wyglądała na taką silną, przynajmniej tak o tym myślał wojownik. Wilczur wreszcie po wysłuchaniu, chciał jej na to odpowiedzieć:
-Zawsze, ja bym powiedział na pewno. Oj powinienem moja droga, powinienem. Na każdy rogu można spotkać przeciwstawność, która może nas zniszczyć, albo i nie. Zapewne u mnie też by się jacyś znaleźli, którzy by mi pomogli. Tak, ruszajmy stąd czym prędzej, przydałby mi się sen, ale śpisz tym razem ze mną, dobrze? - rzekł z uśmiechem i myślał nad tym gdzie mogli we dwójkę się udać. Nie wiedział dokładnie gdzie mogliby pójść, ponieważ trochę miał mętlik w głowie przez piękne wdzięki kobiety. Kiedy tak się zastanawiał gdzie mogliby ruszyć, wnet znowu usłyszał głos swojej znajomej, która stała dosłownie obok.

Poczuł na sobie jej rękę, po czym przedłużyła ów chwilę. Nie spodziewał się tego ze strony kompanionki, ale było mu chociaż dłużej miło, po czym ona pierwsza odczepiła wargi i rzekła w jego stronę:
-Nie ma za co. W sumie Regisa mógłbym traktować jako brata, jeśli oczywiście by nic nie miał do tego. W sumie nic nie musisz dla mnie robić, ale ja za to będę starał się robić dla ciebie jak najwięcej, by cie chronić. - On właśnie usłyszał, że ona zrobi dla niego wszystko. jej słowa chaby naprawdę były prawdziwe. Oczywiście szatyn także wart mógłby się jej poświęcić i może zrobić dla niej wszystko, jakby go poprosiła. Wreszcie nadszedł dla niego ten moment. Poczuł ją ponownie bliżej swojego ciała, po czym wnet wbiła se kiełki w jego szyję, gdzieś dokładnie przy tętnicy.

To nie było takie złe uczucie, ale jak raz szarpnęła, mogło trochę połaskotać, czy też poszczypać. Wreszcie, upłynęła chwilka i wyjęła swoje ząbki, oblizując zachęcająco do czegoś wargi i powiedziała w jego stronę. No cóż, jej zdaniem nie było takie złe, w sumie to pierwszy raz spotkała się chyba z krwią wilkołaka, więc jakaś różnorodność smaków miała pewnie w ustach. No cóż, wreszcie Kenji westchnął i rzekł w jej stronę, nie tracąc ani chwili czasu:
No, dobrze wiedzieć. Więc zatem gdzie chcesz się teraz udać? Musimy znaleźć jakieś dogodne miejsce, a że to są twoje tereny, ty prowadź w jakieś ustronne miejsce. - powiedział i czekał, aż wreszcie ta wskażę mu drogę. Nie chciał przebywać tutaj zbyt długo czasu, zawsze ktoś mógł ich zaatakować z zaskoczenia. Hayashi wiedział, że niedługo się stąd ulotnią i dopiero wtedy będą mogli spędzić już na spokojnie chwilę sam na sam.
Powrót do góry Go down
Victoria Kuran
Victoria Kuran


Miano : Victoria Kuran
Liczba postów : 47
Join date : 25/02/2015

Opustoszały cmentarz Empty
PisanieTemat: Re: Opustoszały cmentarz   Opustoszały cmentarz EmptyWto Kwi 21, 2015 7:18 pm

Victoria za to miewała różnie. To wszystko zależało od sytuacji, w której się znajdowała. Mimo to przy wilkołaku potrafiła zachowywać się zupełnie swobodnie. Może nawet zbyt, ale przecież nie można być całe życie poważnym i markotnym. Każdy zasługiwał na trochę rozluźnienia, a skoro w swoim towarzystwie mogli sobie na to pozwolić to idealnie, prawda?
Spojrzała na niego wymownie. - Zawsze możemy wykombinować coś na neutralnym gruncie z dala od królestw.- wyjaśniła sądząc, że to będzie najlepszy z możliwych pomysłów. Wystarczy tylko od czasu do czasu zajrzeć do zamku, albo osadzić kogoś na tronie, żeby był tylko fizycznie, zaś sama sprawowałaby rządy. I wszystko załatwione. Z rozbawieniem poczochrała go po głowie. - Jasne, że z tobą śpię. Ukołyszę cię do snu odpowiednio. A teraz musimy się zbierać, bo skoro tak martwisz się o moje cztery litery to lepiej nie narażać cię na zawał- puściła do niego figlarne perskie oko. Niewykluczone, że coś więcej mogłoby się wydarzyć, kiedy będą sami. Ale nie czas o tym rozmyślać. Trzeba było się rozglądać za jakimś dobrym miejscem do noclegu.
Nie wiedziała do końca co ma na myśli Kenji mówiąc o traktowaniu Regisa jak brata. Tak czy inaczej zatkało ją, kiedy mówił, że nie musi za wiele dawać od siebie. Tylko, że ona chciała. Nie wyobrażała sobie, że on się stara, a Vic nie. To nie byłoby sprawiedliwe. Przypatrywała mu się ze zdziwieniem. - Chyba nie znasz mnie tak krótko by twierdzić, że nic nie dam od siebie. A tak swoją drogą... Traktować Regisa jak brata? Co masz na myśli- zerkała na niego z zainteresowaniem. Może będzie tak łaskaw wytłumaczyć jej dokładnie o co chodzi. - Wolisz miejsce nad wodą czy w lesie?- zadała chyba dość proste pytanie. Jeśli szatyn jej odpowie to będzie wiedziała, gdzie się udać. Poprosić... Musieli się prosić o to? Wydawało jej się to oczywiste. Czekała na jego odpowiedź, ponieważ chciała już udać się na miejsce spoczynku.


Victoria Kuran
biały wam­pir, który pożyczo­nym blas­kiem wy­sysa ze świata wszys­tkie barwy.
VictoriaRelacjePocztaSkrytkaKuran
Powrót do góry Go down
Kenji Hayashi
Kenji Hayashi


Miano : Kenji Hayashi
Liczba postów : 48
Join date : 24/02/2015
Age : 26
Skąd : Warszawa

Opustoszały cmentarz Empty
PisanieTemat: Re: Opustoszały cmentarz   Opustoszały cmentarz EmptyWto Kwi 21, 2015 8:38 pm

Kiedy tak czekał i wsłuchiwał się w ptaki, których praktycznie tutaj nie było. Zwierzyny naprawdę było mało w tym kraju, tak jak w jego, gdyż zazwyczaj polował się na nią. Wreszcie po jakimś czasie usłyszał on głos dziewczyny. Miała całkiem ciekawy pomysł, więc jednak on też musiał o tym przez chwilę podumać. jedną dłonią za chwyt rękojeści, na wypadek jakby wypadło na nich banda jakiś wampirów, czy też rabusiów, czy też wampirzych rabusiów. Kenji jednak tym razem nie miał zamiaru zaprzątać sobie tym głowie i od razu jego głos mógł być słyszalny przez wampirzyce:
-W sumie czemu by nie. Wpadłaś na bardzo dobry pomysł, gratuluję ciekawego planu. - rzekł i rzucił w jej stronę delikatny uśmiech. Nie wiedząc co jeszcze powie jego koleżanka, zaczął się po prostu dramatycznie rozglądać, tak jakby za sobą usłyszał spokojny szmer i szelest liści.

Na szczęście to był tylko króliczek, który zaczął uciekać i sobie poskakał w daleką stronę. Na szczęście wilczur westchnął z uglą, gdyż nie chciał narażać Victorii i jej majestatyczniejszego ciała. Minęło kilka minut, aż wreszcie głos zabrzmiał mu w uszach, to była jego wampirzyca. Chciała go UKOŁYSAĆ DO SNU!? To było nie do pomyślenia, traktowała go jak dziecko, trochę się wkurzył i miał ochotę rozpłatać jej brzuch, przez co zapewne jej flaki by zaczęły z niej wylatywać, lecz tego nie zrobił. Złapał kilka silny głębokich oddechów, puścił rękojeść krótszej katany i rzekł w jej stronę z udawanym uśmiechem:
-Czy ty sobie ze mnie kpisz? Nie jesteś dzieckiem, więc szanuj mnie z godnością, wampirzyco. Ta, ja i zawał, jestem raczej na to za młody, więc nie ociągajmy się i ruszajmy. - warknął i był ciekaw reakcji dziewczyny. No cóż, trochę jego nerwy wyluzowały i już ochłonął.

Robiło się coraz ciemniej, księżyc powoli się wznosił ku górze. Nie przejmując się biały światłem, szatyn zdziwił się trochę z wypowiedzi jego znajomej. To był prawdziwy coś, ona jednak chciała coś dać od siebie, czego on wcale a wcale nie potrzebował. Wystarczyło, że on chciał się starać dla niej, ale ona jednak myślała inaczej. No cóż, Kenji nie miał wyboru i musiał jej coś porządnie powiedzieć, żeby ta zrozumiała:
-Nie chcę, żebyś coś dawała od siebie. Wystarczy, żebyś była...Hmm, w sumie traktować mógłbym go jako brata, nawet nie wiem czemu, tak po prostu...jakoś... - powiedział, głupkowato drapiąc się po tyle swojej głowy i poprawiając włosy, gdyż jego znajoma je mu strasznie potargała, kiedy go tak jakby głaskała.

Wiedział, że będą na pewno szczęśliwą parą, ale jeszcze jaką dziwną. Nadszedł czas ruszać w drogę i wampirzyca wreszcie zadała dobre pytanie, gdzie maja się udać. Czy do lasu, czy nad wodę. To było akurat łatwy wybór. Hayashi tylko złapał ją za ramię, też potargał specjalnie jej włosy i rzekł w jej stronę:
-Oczywiście, że nad wodę. Będziemy zapewne jej potrzebować. Zatem ruszajmy, ku przygodzie! - pokazała palcem ku górze i był gotowy wyruszać za kobietą, tylko czy ona na pewno było gotowa? Może jeszcze chciała coś zabrać ze swojej posiadłości, wreszcie posiadała tylko nożyk, który i tak był połamany i raczej jej się nie przyda, no i kordelas od niego, który mógł posłużyć jako bardzo dobra obronna broń.
Powrót do góry Go down
Victoria Kuran
Victoria Kuran


Miano : Victoria Kuran
Liczba postów : 47
Join date : 25/02/2015

Opustoszały cmentarz Empty
PisanieTemat: Re: Opustoszały cmentarz   Opustoszały cmentarz EmptyWto Kwi 21, 2015 11:27 pm

Czemu tu się dziwić, w końcu są w królestwie wampirów. W związku z tym mało tu życia jakiegokolwiek. Podziękowała mu skinieniem głowy z delikatnym uśmiechem. Czasem i jej udało się wymyślić coś dobrego. Może mogłaby to robić częściej, ale zwyczajnie nie było takiej potrzeby. Odwzajemniła uśmiech spoglądając w stronę, z której wydobył się szelest. Nie musieli długo czekać aż ich oczom ukazało się małe, puchate zwierzątko. Wodziła za nim wzrokiem z zadowoleniem póki całkowicie nie zniknął z pola widzenia. Biedne stworzenie. Zapewne na tych martwych terenach nie mogło znaleźć zbyt wiele pożywienia, ale przynajmniej było jako tako bezpieczne.
Przewinęła teatralnie oczyma. Nie zrozumiał w ogóle tego, co do niego mówiła. Nie miała na myśli, że traktuje go jak dziecko, wręcz przeciwnie. Zawsze go szanowała, uważała za dojrzałego mężczyznę i tak dalej. To, co powiedziała miało zupełnie inny charakter, ale może to i dobrze, że nie zrozumiał. Jak zwykle musiał coś źle odebrać, przeinaczyć i zrobić z tego dramę. No nic... Trzeba było to przeczekać i trochę go ostudzić. - Nie, nie kpię i nie traktuję cię jak dziecko. Właśnie odwrotnie, ale po prostu nie zrozumiałeś o co mi chodziło. I się tak nie burz, bo palpitacji dostaniesz.- mruknęła z niezadowoleniem, kiedy zaczął na nią warczeć. Skrzyżowała dłonie pod biustem. Zgadzała się z nim, że nie powinna się już ociągać i ruszyć przed siebie.
Spojrzała zaraz potem z uśmiechem na szatyna. - Żebym była? Będę przy tobie zawsze. Wystarczy, że powiesz, że tego chcesz- wzruszyła ramionami jakby to była jedna z najbardziej oczywistych rzeczy na świecie. Zerknęła na niebo. Kolejna noc, a więc spędzali ze sobą kolejny dzień.
Dziwna para.... Tak to prawda, ale przynajmniej w tym całym szczęściu nie będzie im nudno. W końcu na brak wrażeń i zgrzytów nie mogli narzekać. Potem została tak samo potargana, dlatego mina jej zrzedła. Zdmuchnęła niesforne kosmyki z twarzy. Zgodziła się z nim co do ruszenia w dalszą podróż. Długo już nie czekała. Ruszyła na nieznane tereny ostatni raz lustrując rodzime miejsce obojętnym spojrzeniem.
[zt oboje]


Victoria Kuran
biały wam­pir, który pożyczo­nym blas­kiem wy­sysa ze świata wszys­tkie barwy.
VictoriaRelacjePocztaSkrytkaKuran
Powrót do góry Go down
Sponsored content




Opustoszały cmentarz Empty
PisanieTemat: Re: Opustoszały cmentarz   Opustoszały cmentarz Empty

Powrót do góry Go down
 

Opustoszały cmentarz

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: AERDWAN :: Las Desorden :: Opustoszały cmentarz-