Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.



 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share
 

 Oaza Przeżycia

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Edhell
Edhell


Miano : Edhell
Liczba postów : 56
Join date : 07/02/2015

Oaza Przeżycia Empty
PisanieTemat: Oaza Przeżycia   Oaza Przeżycia EmptySob Lut 14, 2015 10:36 am

Wielu sądzi, iż pustynia jest porzucona przez świat, ale to tylko pozory. Niektórzy wciąż ją przemierzają, a to wioząc materiały na sprzedaż, a to w poszukiwaniu cennych przedmiotów. Ciekawi pewnie jesteście jakim cudem mogą przeżyć na tak nieprzyjemnym terenie, niemal samobójczym? Na pustyni są oaze takie jak ta, które ratują z opresji. Oaza Przeżycia znajduje się w centrum pustyni i często ratuje ludzi zgubionych przez piasek. Zmęczeni podróżą znajdą tu zwierzęta, które można upolować, oraz tajne kryjówki pozostawione tu przez innych podróżników. Panuje tutaj odwieczna zasada wzajemnej pomocy. Bierzesz coś? To coś zostaw. Oczywistym jest, że nie zostawiamy tu bogactw. Tutaj bogactwo to żywność i czysta woda. Być może ratujesz komuś życie pozostawiając po sobie kryjówkę z wysuszonymi daktylami, bądź upolowanym uprzednio wężem piaskowym.
Powrót do góry Go down
Kenji Hayashi
Kenji Hayashi


Miano : Kenji Hayashi
Liczba postów : 48
Join date : 24/02/2015
Age : 27
Skąd : Warszawa

Oaza Przeżycia Empty
PisanieTemat: Re: Oaza Przeżycia   Oaza Przeżycia EmptyCzw Kwi 09, 2015 3:09 pm

Hayashi wreszcie po tej jednej godzinie spędzenia czasu na pustynie, szedł szedł i końca nie było widać. Miał nadzieję, że wreszcie dotrze do jakiegoś miejsca. Kiedy zaczął się wszędzie rozglądać, mógł nawet dojrzeć że jedzie jakaś karawana, pewnie z wyposażeniem na sprzedaż. Nie miał zamiaru się nią przejmować, więc ciągle mknął przed siebie. Wojownik ciągle szedł i szedł, chciał wreszcie dotrzeć do tego danego miejsca. Wilkołak tak ciągle przemierzał tą bezkresną pustynie, ale chyba mógł widzieć w oddali coś ala wgłębienie. Miał nadzieję, że to mu uratuję cztery litery i wreszcie uda mu się jakoś przetrwać. Kenji już powoli tracił siły, ale chciał chociaż dotrzeć do tej jakby zasłony, czy też jakiejś dziwnej pustynnej dziury.

Tracił powoli kontakt wzrokowy z tą dziwną dziurką, ponieważ chyba dawno nic nie zjadł, w sumie nie miał nic do jedzenia, a myślał że natrafi na jakąś dziką pustynną zwierzynę. Wreszcie krwistooki nie wytrzymał, tylko szybko zawinął swoją głowę kapturem, po to by piach nie dostał mu się w nieodpowiednie miejsca. NA szczęście wyrobił się, lecz niestety utracił przytomność, a można było rzec, że ów oaza do której zmierzał, a nie wiedział że jest niedaleko, była już tuż tuż. Teraz tylko będzie musiał czekać, aż ktoś go odnajdzie i pomoże. Miał tylko nadzieję, że żadne pustynne potwory go nie zjedzą, co najwyżej taki byłby jego koniec, jeśli nikt go nie uratuję.
Powrót do góry Go down
Victoria Kuran
Victoria Kuran


Miano : Victoria Kuran
Liczba postów : 47
Join date : 25/02/2015

Oaza Przeżycia Empty
PisanieTemat: Re: Oaza Przeżycia   Oaza Przeżycia EmptyCzw Kwi 09, 2015 3:57 pm

Z pustyniami przez ostatnie kilkaset lat miała wiele do czynienia. Co prawda czuła się jak na wygnaniu, ale dało jej to wiele do myślenia. Trzeba będzie zrobić porządki i to gruntowne w królestwie. Ostatnimi czasy nie działo się tam najlepiej. A właściwie to obecnie była sama na polu bitewnym. Regisa gdzieś wcięło, zresztą prawdopodobnie nie żyje. Dzieci jej się gdzieś ulotniły, Seiren zmarł. Chociaż ta ostatnia wiadomość wcale nie była taka zła.
Może dzięki temu będzie mogła szybciej i skuteczniej wprowadzać swoje rządy.
Tak czy inaczej w królestwie nie mogła wytrzymać. Było tam niezwykle nudno, ciemno i ponuro. Nigdy nie lubiła tych murów. Kojarzyły jej się z rzeczami, które nigdy jej nie odpowiadały. Jakby miała wszystko podsumować to wychodziłoby na to, że większość rzeczy, które było jej dane zostało wyznaczone nie z jej woli. Czas wszystko zmienić.
Maszerowała wolnym krokiem przemierzając pustynię. Cisza, spokój. Aż czuło się jedność z duszą i własnymi myślami. Tu prędko jej nie znajdą. Wymijając zgrabnie wystające korzenie przyglądała się pięknemu zjawisku jakim była właśnie oaza. Zdecydowanie urozmaicone odludzie. Jednak po kilkunastominutowym spacerze do nosa dotarł znajomy zapach. Zmarszczyła brwi przyspieszając kroku. Po niedługim czasie w kąciku zabłąkał jej się wymowny uśmiech. Bezszelestnie podeszła do mężczyzny. W końcu to wrodzona umiejętność wampirów. Znajoma postura jednak leżała bezwładnie. - Kogo to widzą moje piękne oczy. Takie spotkanie po latach i to jeszcze na takim pustkowi- skrzyżowała dłonie pod biustem i zerkała na niego. Raz już pomogła. Właściwie mogła drugi. Westchnęła pod nosem. Skorzystała z faktu, że mogła go zaciągnąć do źródła. Tak zresztą zrobiła. Jeżeli stracił tylko przytomność to woda wystarczy. Ułożyła go na wznak, nogi podciągnęła na wysokość klatki piersiowej, żeby krew szybciej docierała, a następnie obmyła mu twarz chłodną wodą i czekała. Drugi raz spotykają się w podobnych okolicznościach, swoją drogą zabawne.


Victoria Kuran
biały wam­pir, który pożyczo­nym blas­kiem wy­sysa ze świata wszys­tkie barwy.
VictoriaRelacjePocztaSkrytkaKuran
Powrót do góry Go down
Kenji Hayashi
Kenji Hayashi


Miano : Kenji Hayashi
Liczba postów : 48
Join date : 24/02/2015
Age : 27
Skąd : Warszawa

Oaza Przeżycia Empty
PisanieTemat: Re: Oaza Przeżycia   Oaza Przeżycia EmptyCzw Kwi 09, 2015 4:17 pm

Kiedy tak leżał, myślał że to będzie jego koniec. Podczas swojego utracenia świadomości, mógł poczuć chyba, że ktoś go zaciąga. Miał nadzieję, że to nie była dzika zwierzyna. Wreszcie poczuł dziwnie silny uścisk na nodze, więc tak naprawdę już jego żywot mógł się skończyć. Kenji wreszcie poczuł, że jego ciało się tak jakby zatrzymało, choć on dokładnie nie wiedział co się dzieję wokół niego. Musiał jednak trochę tak jakby odpocząć, żeby wreszcie odzyskać przytomność. Ponownie poczuł, że jakby ktoś coś robi przy jego ciele, pewnie sobie szykowali co będą kroić, a co zostawić na końcu, takie jego cholerne szczęście. Wreszcie Hayashi poczuł na swojej dziwny i przyjemny chłód, tak jakby znajdywał się przy jakimś źródle wody, a przecież nawet nie dotarł do tej Oazy, którą widział przedtem i do której chciał dotrzeć.

Wojownik zaczął powoli się wybudzać, mógł zauważyć ze ktoś siedzi obok niego. Musiał oczywiście przetrzeć oczy, bo chyba nie mógł do-wierzyć kogo zobaczył. To była Victoria, siostra Regisa, którego przedtem spotkał, nie mógł uwierzyć że ona jakoś przetrwała tą wojnę, ale w takim razie co tutaj robiła? To była dla niego zagwozdka, lecz jeszcze przez chwilę chciał odpocząć. Minęło z dziesięć minut, aż wreszcie szatynowi zachciało się wstać. od razu podniósł się, lecz nie przyjął żadnej agresywnej postawy, ale od razu musiał zapytać co tutaj robi:
- Nie wierzę własnym oczom. Co ty tutaj robisz Victorio, w tak niebezpiecznym miejscu?? Tak w ogóle chyba muszę ci podziękować za ratunek, już ponownie, więc bardzo dziękuje. Ale wytłumacz mi co tu robisz, hmm?? - rzekł w jej stronę, krzyżując ręce na wysokości klatki piersiowej, musieli sobie sporo wytłumaczyć i nadrobić pewne zaległości, które zostały przerwane prze tą całą wojnę. Kiedy zaczął się rozglądać, miał rację, to kobieta tutaj go przytargała, może trochę obijał głową o jakieś pustynne kamienie, ale na szczęście nic poważniejszego nic mu nie było. Kenji mógł odetchnąć z ulgą, aż wreszcie jego wzrok ponownie wrócił na dziewczynę ubraną w bardzo mocną czerwień i czekał na jej odpowiedź.
Powrót do góry Go down
Victoria Kuran
Victoria Kuran


Miano : Victoria Kuran
Liczba postów : 47
Join date : 25/02/2015

Oaza Przeżycia Empty
PisanieTemat: Re: Oaza Przeżycia   Oaza Przeżycia EmptyCzw Kwi 09, 2015 7:04 pm

Szczelnie okryła się materiałem, zważając również na twarz oraz dłonie. Na tyle ile sił jej wystarczyło przeciągnęła go po ziemi, bo z podniesieniem mogłoby być o wiele gorzej. Postanowiła poczekać tak długo dopóki nie powróci do żywych. Długo czekać nie musiała. Posłała mu zawadiacki uśmiech. Nie mogła się powstrzymać widząc tę starą, znajomą twarz. Dobrze było widzieć kogoś z dalekiej przeszłości. Te nowe twarze nie napawały ją entuzjazmem.
Obserwowała go przez moment, ale nie było widać, żeby coś specjalnego mu dolegało. Silny z niego człowiek, zapewne za niedługo wróci do pełnej formy. Podniosła się, a przy okazji otrzepała ubranie z piasku. - Niebezpiecznym? To tylko pustkowie. A przez ostatnie kilkaset lat żyłam sama w różnych warunkach. Do wszystkiego można się przyzwyczaić. A na pewnym etapie niebezpieczeństwo może stać się twoim przyjacielem. - odparła z zadowoleniem. No tak... Samotność i igranie ze śmiercią nie było dla niej nowością. Można zatem powiedzieć, że dla niej to chleb powszedni. Bardziej bezpiecznie czuła się na tej pozbawionej życia pustyni niż w zamku pełnym wrogów. Zerknęła na niego. -  Spaceruję. Na terenach swojego królestwa nie czuję się dobrze. Zimne mury, cały zamek jakby opadł z życia, ciemność, mrok. Zatem z dwojga złego wolę takie tereny. A Ty co tutaj robisz? W dodatku mdlejący- zagadnęła z czystej ciekawości. No cóż... Wyglądało to na problemy zdrowotne. A może po prostu przemęczenie. Fakt... Widzieli się po raz pierwszy od dawna i musiała przyznać, że poczuła się jak za starych dobrych czasów. -  Nic się nie zmieniłeś. A przynajmniej wizualnie dalej przypominasz tego samego samca alfa- pokazała mu kły w szerokim, zabawnym uśmiechu. -  Co Ci się stało, że tu leżałeś pół żywy? I co cię tu sprowadza po tylu latach? Zatęskniłeś za starymi dobrymi kątami?- rzuciła również z ciekawości, ale nie widziała w tym nic nader złego.


Victoria Kuran
biały wam­pir, który pożyczo­nym blas­kiem wy­sysa ze świata wszys­tkie barwy.
VictoriaRelacjePocztaSkrytkaKuran
Powrót do góry Go down
Kenji Hayashi
Kenji Hayashi


Miano : Kenji Hayashi
Liczba postów : 48
Join date : 24/02/2015
Age : 27
Skąd : Warszawa

Oaza Przeżycia Empty
PisanieTemat: Re: Oaza Przeżycia   Oaza Przeżycia EmptyCzw Kwi 09, 2015 11:54 pm

Kenji po wysłuchaniu jej w całości, postanowił że jej tyle naopowiada, w sumie fakt, nie widział jej spory czas. Wreszcie kiedy skończyła cały monolog, ten tylko musiał jeszcze przez chwilę rozglądać się, czy aby na pewno nikt nie zmierza w ich stronę. Kiedy skończył badać okolicę, mógł wreszcie podpowiadać na jej pytania, czy też ogólne jej słowa, które padły z jej ust:
-No cóż, wy wampiry macie to do siebie, że żyjecie samotnie. Ja nic w związku z tym nie zrobię. Niebezpieczeństwo i przyjaciel? Zależy jeszcze dla kogo - po tych słowach, przykucnął przy źródle i po prostu musiał się napić, bo naprawdę był spragniony, a od dłuższego czasu nie miał nic w ustach.

Po upiciu trochę wody z oazy, Hayashi wstał i ponownie spojrzał się w jej stronę, jak i zaczął dalszą konwersację z Victorią:
-Jeśli ty spacerujesz, to ja jestem świętym wampirem. Ja co tutaj robię? W sumie to po prostu zwiedzam przeróżne krainy, wreszcie nie jestem już wilczym księciem, mogę poczuć się wolny. Jeśli chodzi o utratę przytomności, dawno nic nie wrzuciłem na ząb, jeśli mnie rozumiesz - kiedy wypowiedział te słowa, pokazał swoje ostre jak brzytwa dwa kły. Mężczyzna przecież też musiał coś jeść, a on naprawdę długo już mógł nie pociągnąć, chciał wszamać jakieś dobre mięso, tylko musiał najpierw to upolować czy też ukraść.

Tutaj akurat musiał przyznać kobiecie rację, nic się w sumie nie zmienił, tylko przez te wszystkie wydarzenia, musiał ponownie obciąć swoje kłaki, bo naprawdę miał tak długie, jak teraz kobieta przed nim:
W sumie, przez taki okres czasu, masz rację. Nic się nie zmieniłem, tylko i wyłącznie obciąłem włosy, miał praktycznie takiej samej długości co ty, a ja raczej wolę krótsze. - zaśmiał się i zaczął głupkowato drapać się po tyle swojej czupryny. Na ostatnie wypowiedziane słowa wampirzycy, musiał to chwilę przemyśleć.

Co prawda, już jej to wcześniej wypomniał, ale mógł to zrobić jeszcze raz, nic nie zaszkodziło mu to powiedzieć:
No cóż, moje pragnienie głodu, jak już wspominałem przedtem. Jestem trochę głodny, a teraz ciężko żeby coś upolować, no chyba że masz ze sobą jakieś dobre mięso. Mnie i tutaj sprowadza? Nigdy nie odwiedzałem pustyń, lasy były bardziej moimi starymi kątami, jeśli o to chodzi. Chciałem poznać jak się żyję, jako nomad pustyni. Zawsze ich podziwiałem, że są tacy wytrwali i mogą tyle osiągnąć, będąc i nawet mieszkając na takich olbrzymich pustkowiach. - powiedział przysłaniając trochę swoją głowę, można było rzec że powoli zbliżała się kolejna z niewielkich burzy pustynnych.

Kenji także był ciekaw co ona tutaj robiła, wiedział że wampiry chyba raczej nie przepadają za promieniami słonecznymi, ale może nie wszystkie? Musiał konkretnie wiedzieć co ją tutaj przygnało:
Więc hmm.. Może wybierzemy się gdzieś razem, ale w miejsce, gdzie nie będzie aż tyle słońca, z racji na ciebie. Nie wiem co się stało i czemu ci współczuję, może przez tą wojnę, teraz te wszystkie wydarzenia, bardzo mogły mnie zmienić. Już nie jestem tym poważnym wilczurem co kiedyś, Victorio... - rzekł, a wiatr delikatnie muskał jego twarz i spoglądał z powagą w oczach w jej stronę. Był ciekaw czy teraz kobieta zacznie z nim przemierzać bezkresne tereny w poszukiwaniu najprawdopodobniej nowego domu, czy też innego postoju.
Powrót do góry Go down
Victoria Kuran
Victoria Kuran


Miano : Victoria Kuran
Liczba postów : 47
Join date : 25/02/2015

Oaza Przeżycia Empty
PisanieTemat: Re: Oaza Przeżycia   Oaza Przeżycia EmptyPią Kwi 10, 2015 12:27 am

A na pewno oboje mieli o czym opowiadać. Tyle czasu się nie widzieli, a teraz tak po prostu stali na środku pustyni i zwyczajnie rozmawiali. Nie mogła powstrzymać delikatnego uśmiechu, który wypełzał na jej usta. Zacmokała na jego odpowiedź. Możliwe, że tak z założenia jest. Chociaż ja nigdy nie prowadziłam samotnego trybu życia. Stety lub niestety zawsze było wokół pełno ludzi. Nawet jak się nie chciało, a o chwilę spokoju było trudno. Dopiero w trakcie wojny prasmoków nadarzyła się taka okazja- wyjaśniła zgodnie z prawdą. O tak. Seiren wszędzie się za nią kręcił i nie miała wielu momentów, w którym mogła pozbierać myśli, zastanowić się nad swoim życiem. Wszystko było z góry ustalone, a ona nie miała prawa głosu. Dlatego teraz tak zachłannie żyła wolnością, której po raz pierwszy zasmakowała. I zastanawiała się jak mogła tak długo żyć na łańcuchu, który po kolei zakładali jej na szyję ludzie z dawnego otoczenia.
-  No tak, zależy. Dla wampira, który stracił wszystko za chęć odrobiny wolności niebezpieczeństwo musiało się stać przyjacielem, a zarazem wrogiem. Coś za coś. W życiu nigdy nic nie ma za darmo. Chyba sam się o tym przekonałeś- nie byli dziećmi, więc zapewne znał życie tak samo jak ona. Za wszystkie przyjemne momenty trzeba było płacić. Czasem nawet słono.
Posłała mu wymowny uśmiech, kiedy zwątpił w jej zwykłe spacerowanie. -A jednak. Życie nas trochę pozmieniało. Tylko teraz pytanie na lepszy czy na gorsze. Choć podobno to pojęcia względne.- mruknęła szybko łapiąc kolejne słowa mężczyzny. Uniosła delikatnie jedną brew. - Myślałam, że zawsze byłeś wolny. Kiedy pierwszy raz się spotkaliśmy nawet ci trochę zazdrościłam, że możesz poczuć wiatr we włosach, tudzież sierści. Że oddychasz pełną piersią i nikomu nie musisz się spowiadać. A tu się okazuje, że dopiero teraz tego zaznajesz- poprawiła chustę na głowie, ponieważ wiatr co jakiś czas lekko ją zesuwał. Zmarszczyła na moment brwi zastanawiając się nad czymś. - Zawsze możemy razem zapolować. Rozprostuję stare kości, pobawię się, a ty przy okazji będziesz miał obiad. Myślę, że to nie najgorsza propozycja - spojrzała na niego wyczekująco.
Zaśmiała się melodyjnie pod nosem. Nie potrafiła sobie wyobrazić Kenji'ego z tak długimi włosami. - Zawsze to jakieś urozmaicenie w życiu. Jestem bardzo ciekawa jak wtedy wyglądałeś. Chociaż wtedy nie mogłabym powiedzieć, że wyglądasz jak Kenji sprzed lat- stwierdziła rezolutnie. Zdecydowanie był osobą, która wprowadzała trochę śmiechu do jej monotonnego na ogół życia.
Słuchała go dalej, potakując przy tym głową porozumiewawczo. Tyle, że tym razem obserwowała cichą pustynię w głębokim zamyśleniu. Słychać było jedynie wiatr oraz ich głosy. - Tak. Jest kogo podziwiać. A na takich terenach mieszkało mi się najlepiej. Nigdzie indziej, nawet w lasach nie odnajdziesz siebie tak doskonale jak tu. Kiedy jest się skazanym na samego siebie to wiele do ciebie dociera.- tak, to czysta prawda. Po raz kolejny zareagowała na jego wypowiedź salwą gromkiego śmiechu. Wbiła w niego przenikliwe spojrzenie. - Wojna cię tak rozrzewniła? Z drugiej strony to nawet miłe jak się tak o mnie bardzo martwisz. Choć raz okazujesz troskę w zamian za troskę- mrugnęła do niego porozumiewawczo, ale jak wiadomo słowa przez nią wypowiadane były pół żartem, pół serio. Jego ostatnie słowa ją zastanowiły. Na moment spoważniała przypatrując mu się. - A ja nie jestem tą samą uległą i ubezwłasnowolnioną Victorią- odpowiedziała zgodnie z prawdą. Choć do końca nie wiedziała, co dokładnie ma na myśli wilk. - Ale kobietą na pewno bardziej tętniącą życiem- dodała, choć nie była pewna czy te słowa zostały wypowiedziane na głos.


Victoria Kuran
biały wam­pir, który pożyczo­nym blas­kiem wy­sysa ze świata wszys­tkie barwy.
VictoriaRelacjePocztaSkrytkaKuran
Powrót do góry Go down
Kenji Hayashi
Kenji Hayashi


Miano : Kenji Hayashi
Liczba postów : 48
Join date : 24/02/2015
Age : 27
Skąd : Warszawa

Oaza Przeżycia Empty
PisanieTemat: Re: Oaza Przeżycia   Oaza Przeżycia EmptyPią Kwi 10, 2015 1:10 am

Musiał to jakoś zaakceptować do wiadomości, że Victoria nigdy nie była sama. Zawsze wokół niej było mnóstwo osób, jak przed chwilą mu to powiedziała. Kenji chyba rozumiał to, że dziewczyna mogła wreszcie być wolne, tylko dzięki wojnie smoków która wybuchła. Kiwnął głową na zrozumienie i od razu jej odpowiedział, wreszcie po co miał kazać jej czekać:
Muszę ci przyznać rację, ja także czasami miałem kogoś na głowie. Gdyby nie ta wojna, nigdy byśmy nie mieli spokoju czy też chwili wytchnienia. W pełni całkowicie się z tobą zgadzam.- oczywiście musiał przyznać jej rację, bo czemu by nie? Hayashi także od czasu do czasu musiał się czymś zajmować, gdyby nie to że jego wuj jeszcze żył i zajmował się jego sprawami, które on zazwyczaj olewał.

Mężczyzna po prostu wolał załatwiać te poważniejsze kwestie, a wujowi zostawiał wszystko łatwiejsze na tacy. Nagle mógł usłyszeć o życiu, w tym też niestety musiał jej przyznać rację. Nie było inaczej, życie nie byłe łatwo, chociaż jakoś on sobie poradzi, tak samo dziewczyna która z nim rozmawiała. Wilkołak tylko odchrząknął i rzekł w jej stronę:
-Yhmm, racja. Też się o tym przekonałem, nie musisz mi przypominać. Niebezpieczeństwo tak naprawdę praktycznie wszędzie czyha i zawsze trzeba być czujnym, lecz ja nie mam z tym problemów. - o tak, musiał się trochę wywyższyć. Taka prawda, likantropy posiadały trochę lepsze zmysły niż wampiry, on przynajmniej tak uważał, ale nie wiedział dokładnie.

Tak, wojownik mógł tak słuchać Victorii i słuchać, nie mógł zrozumieć czemu, ale po prostu miał takie dziwne odczucie. Znowu ponownie mógł ją usłyszeć, nawet słyszał delikatnie poruszającą się wodę w tym całym stawie, bo można byłoby to tak określić. On jak i ona się zmienili, ponownie musiał zaakceptować te słowa, ale nie chciał na to już odpowiadać. Kenji chciał słuchać jej dalej, a wiedział że ta rozmowa im trochę zajmie, więc klapnął sobie obok oazy i włożył swoją dłoń do wody. Kiedy gadała o wolności, trochę się uśmiał, co można było oczywiście usłyszeć wokół tego miejsca. Wreszcie musiał jej na to odpowiedzieć:
Tak, może i tak myślałaś, że byłem wolny, lecz tak nie było. Robiłem tylko ważniejsze sprawy, ponieważ wuj tak sobie zażyczył. Ale i czasami było inaczej, miał ludzi którzy myśleli że są wyżej nade mną, jak im się sprzeciwiałem zawsze lecieli ze skargą do wuja. osobiście chciałem ich zabić, raczej nikt by po nich nie płakał, lecz tego nie zrobiłem. Teraz i tak większość jest martwa przez smoki, które raczej ich zeżarły, przynajmniej mam taką nadzieję. - powiedział zaciskając dłoń w pięść i robiąc silny plusk na wodzie.

Szatyn musiał to z siebie wyrzucić, komuś się musiał wyżalić. No, wreszcie kobieta zwróciła jego uwagę i wspomniała o polowaniu. Dzięki tym słowom, trochę ochłonął lecz ciągle przypominał sobie tamte złe chwilę z pupilami wuja. Wszystkim by z chęcią połamał karki, gdyby tylko mógł, lecz starał się o tym teraz nie myśleć. Ponownie wstał i rzekł w jej stronę:
Wreszcie- powiedziałaś coś rozsądnego, ja tu zamieram dosłownie głodem. Mogę jeszcze trochę pociągnąć, ale ile to niestety nie mam pojęcia - rzekł i trochę mu się zakręciło w głowie, lecz starał się tego po sobie nie zauważyć, żeby niechcący Victoria się nim nie zamartwiała.

Kiedy wspomniała o tym, jakby go sobie wyobraziła, wolałby nie widzieć jej miny, za bardzo i tak nie przepadała za długimi włosami, wolał takie jakie miał teraz. Kenji zrobił tylko głupkowaty uśmiech i zaśmiał się głośno, bo jakoś nie chciał o tym mówić. Mężczyzna znowu mógł usłyszeć kolejną nadchodząca falę jej słów. Po prostu przyznała mu rację i tyle, ponieważ mogli nawet uczyć się tutaj jak można przeżyć czy tez zaadaptować się w tym miejscu. I teraz były sentymenty, troska o kogoś innego. Na to akurat szatyn nie mógł się wahać, więc od razu rzekł kilka słów w jej stronę:
Tak, mnie to nawet zaskoczyło. Nigdy o nikogo się troszczyłem, najważniejsze było tylko i wyłącznie moje życie, lecz zawsze tak naprawdę mogę chronić kogoś jeszcze. - zamknął na chwilę oczy, by skupić wszystkie myśli na chwilkę.

Kiedy z powrotem je otworzył, usłyszał że dziewczyna już nie jest uległa jak kiedyś i dobrze, pewnie większość facetów by chciało z nią być, no cóż. Jak na razie to Hayashi z nią rozmawia, a nie banda mięśniaków, choć on sam także nie był taki chuderlak. Tętniła życiem, to było prawdą i chyba także miała ochotę zwiedzać nowe krainy i mieć jakieś cudowne chwile ze swojego długowiecznego życia. Kenji wreszcie westchnął i ponownie powiedział w jej stronę:
Trochę się nagadaliśmy i po wspominaliśmy, zatem może udamy się wreszcie gdzieś, trochę zgłodniałem. A samej wody ciągle nie będę przecież pić. Zatem gdzie chcesz się teraz udać, Vict... - nie dokończył zdania, ponieważ znowu dostał poważniejszego zasłabnięcia i mocno przywalił twarzą w piach.

Miał nadzieję, że wreszcie dostanie jak najszybciej jakieś pożywienie, bo inaczej nie będzie miał innego wyboru i będzie musiał wpierdzielić na żywca kobietę. Już przez jego myśli, zastanawiało go jak ona może smakować, w sumie to zazwyczaj wampiry zamieniały się w proch, czy też coś innego, ale i tak był ciekaw.
Powrót do góry Go down
Victoria Kuran
Victoria Kuran


Miano : Victoria Kuran
Liczba postów : 47
Join date : 25/02/2015

Oaza Przeżycia Empty
PisanieTemat: Re: Oaza Przeżycia   Oaza Przeżycia EmptyPią Kwi 10, 2015 2:03 am

Właściwie teraz już była sama. Po powrocie do królestwa nie zastała już nikogo. Seirena nie było, Regisa również. Nie wspominając o dzieciach. Tylko służba, choć to nie to samo. Ale nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Spotkała kogoś innego. Kogoś z kim mogła szczerze porozmawiać i pokazać jaka jest naprawdę. Zdjąć choć raz teatralną maskę. - Tak. Trochę paradoksalne. Dopiero wojna uczyniła nas ludźmi wolnymi- uśmiechnęła się ze swego rodzaju sentymentem. U mężczyzny też dało się usłyszeć, dostrzec zmianę. Zmężniał. A poza tym zupełnie inaczej mówił. Może to dlatego, że trochę się przed nią otworzył. A może dlatego, że życie również go w jakiś sposób napiętnowało.
Zastanawiała się nad kilkoma rzeczami dotyczącymi jego życiorysu.
Uniosła brew po raz kolejny myśląc nad jego zuchwałą wypowiedzią. - Jesteś pewien, że ty również czasem powinieneś uważać na niebezpieczeństwo? Każdego może zaskoczyć- nie jednego znakomitego wojownika dopadała niespodziewana, nagła śmierć. Sądziła, że im bardziej są dojrzali tym bardziej powinni rozumieć niebezpieczeństwo i być w każdej chwili na nie przygotowani.
Tak. Słuchali siebie o wiele bardziej uważnie. A nawet dochodziła do tego chęć słuchania. Mężczyzna nie był z tym sam. Ale oczywiście oboje byli na tyle powściągliwi i skryci, że o pewnych sprawach nie chcieli lub nie umieli mówić otwarcie. Przynajmniej tak było w przypadku wampirzycy. Obserwowała jak wodzi dłonią w wodzie. - Wuj... To musiałeś mieć solidny powód, aby wykonywać wszystko, czego sobie zażyczył kosztem własnego życia. Stanowiłeś jedno z najsilniejszych ogniw swojego królestwa, a jednak był ktoś nad tobą. Dlaczego?- może nie powinna wciskać nosa w nie swoje sprawy, ale skoro mężczyzna zaczął temat to nic dziwnego, że wzbudził jej ciekawość. - Jednak umiesz okazać innym litość. To dobra cecha, u każdego szlachetnego wojownika- dodała. Uśmiechnęła się zabawnie, kiedy z zadowoleniem zareagował na jej propozycję. Wspólna zabawa dla starych znajomych. Mogło być ciekawie. Jeszcze coś jej nie dawało spokoju. - Nigdy nie myślałeś o takich... Przyziemnych sprawach? Na przykład o miłości, o tej drugiej osobie, z którą mógłbyś wszystko dzielić? Wydawało mi się, że czasem każdy o tym myśli. - ale zawsze istniało ryzyko, że mogła się mylić. Mimo wszystko nawet w najbardziej zajętym życiu czasem przez myśl przechodziła tęsknota za dzieleniem z kimś swojego losu.
Już chciała się zbierać z wilkiem, ale nadeszło po raz kolejny to, co na początku. - Niech to szlag. Tylko nie to znów- jęknęła rozglądając się dookoła. Oprócz kilku drzew owocowych na pierwszy rzut oka nie widziała. Można było się zastanowić ewentualnie nad ptakiem albo wężem. Dobra... Na razie kilka owoców na ruszt. Z drzew rosnących wokół źródła zebrała sporą ilość owoców. Zostawiła je obok Kenji'ego. Wysiliła się i z trudem przetargała go tak, by leżał na plecach. Nie lada wyzwanie. - No, tylko mi tu nie padnij- wsunęła dłonie do wody, po czym dotknęła jego twarzy. - Dalej, musisz na razie przegryźć to dla wegetarian. I zajść ze mną jakoś do lasu. Ewentualnie mogę cię poczęstować czymś w królestwie, ale nie wiem czy chcesz odwiedzać tereny wampirów- mamrotała, choć nie wiedziała czy to słyszy. Owoce dostarczą trochę cukrów prostych i dadzą mu energii na jakiś czas. Ale wiadomym było, że potrzebuje mięsa dla całkowitej sprawności.


Victoria Kuran
biały wam­pir, który pożyczo­nym blas­kiem wy­sysa ze świata wszys­tkie barwy.
VictoriaRelacjePocztaSkrytkaKuran
Powrót do góry Go down
Kenji Hayashi
Kenji Hayashi


Miano : Kenji Hayashi
Liczba postów : 48
Join date : 24/02/2015
Age : 27
Skąd : Warszawa

Oaza Przeżycia Empty
PisanieTemat: Re: Oaza Przeżycia   Oaza Przeżycia EmptyPią Kwi 10, 2015 3:25 am

No oczywiście kobieta miała rację. Przez to, że ta wojna w ogóle powstała, dalej byli by traktowani jak byli przedtem, a tak to mogli poczuć się wreszcie wolni. Na znak, że mężczyzna wszystko zrozumiał, tylko kiwnął głową, nie musiał przecież nic mówić, ponieważ wiedział jak jest i już raczej nie cofnie tego co się stało. Po jakimś czasie ich rozmowy, wreszcie Victoria powiedziała coś prześmiesznego w sumie dla niego. Kenji jednak raczej nigdy nie wyczuwał niebezpieczeństwo wobec swojej osoby, albo czy też nie wyczuwał. Jeśli chodziło o to, to jeśli nie istniały by prasmoki, dawno jego rasa, jak i dziewczyny górowały by we wszystkich krainach. Oczywiście musiał o tym jej powiedzieć, żeby zrozumiała:
-Dla mojej rasy raczej strach nie istnieję. Dla ciebie pewnie nie powinno też być problemu. Gdyby nie smoki, dawno nasze rasy górowałyby we wszystkich krainach, hmpf. - rzekł, śmiejąc się ponieważ była to sama prawda.

Jakby nie było tych cholernych smoków, życie było by inne, może nabrało by spokoju. Nagle kiedy wreszcie wojownik stał, ponieważ już nie chciało mu się bawić ręką w wodzie, skrzyżował ręce na wysokości klatki piersiowej i po prostu stał i wyczekiwał na słowa wampirzycy. Wreszcie był ciekaw co jeszcze mu ciekawe wpadnie do ucha. No i stało się, zaczęła gadać o jego wuju i jego potrzebach, o tak. On był takim człowiekiem a nie innym, niestety szatyn nie mógł raczej nic z tym zrobić. Kenji tylko i wyłącznie westchnął i rzekł ponownie w jej stronę:
-Dlaczego się pytasz? Ponieważ najprawdopodobniej nie byłem na to gotowy, albo nie chciałem być. On tylko wysyłał mnie, w sumie to sam sobie wybierałem te poważniejsze kwestie, które miałem załatwiać poza królestwem, a na jego głowie i tak było więcej rzeczy. Jeszcze ci jego cholerni poplecznicy, wymordował bym ich, ale to byłby bez sens i pewnie wujek by się zorientował co się stało i kto za tym stoi. - wreszcie wilczur opuścił dłonie i tak je mocno zacisnął w pięści, że uciekła z nich trochę krwi.

Taka była rzeczywistość, nienawidził tych pieprzonych lizusów wuja, wykończył by wszystkich i miałby niezły z tego ubaw. Dziewczyna nagle zaczęła gadać o litości, on i okazywanie jej komuś, no może były wyjątki ale bez przesady. Także musiał jej na to odpowiedzieć, ponieważ możliwe że nie zrozumiała w pełni wcześniej wypowiedzianych przez niego słów:
-Zależy komu ją okażę, są wyjątki. Są tacy też, którym bym połamał kark, jeśli byłaby taka możliwość, czy też zaszła taka sytuacja. Pamiętaj, nadal jestem tym samym poważnym wilczurem co kiedyś, nie zapominaj o tym, Victorio. - powiedział, a jego mina nabrała sporej powagi, ponieważ był jaki był. Nawet po tym co się wydarzyło, mógł się zmienić diametralnie, lecz jego likantropijska duma nigdy go nie opuści, zawsze będzie w jego sercu.

Wreszcie usłyszał dalsze słowa kobiety, która teraz mówiła o miłości, czy też ustatkowaniu się. W sumie to miała całkowitą rację, nigdy o tym nie myślał, nie zaprzątał sobie takimi rzeczami głowy. Wojownik postanowił także wypowiedzieć kilka słów o tym co przed chwilą powiedziała kobieta:
-Ta, nigdy o tym nie myślałem. Może po prostu nie poznałem takiej osoby z którą mógłbym żyć i kochać ją, tak wyszło i nic z tym nie zrobię. W sumie gdy o tym pomyśleć, mógłbym się wreszcie ustatkować, ale ciężko w tych czasach o drugą połówkę. Ty raczej nie miałaś z tym problemów, miałaś kochającego męża, a nawet dzieci. - jego powaga znikła i pojawiła się smutnawa twarzyczka, bo to była prawda. Nie poznał nigdy takiej kobiety z którą mógłby spędzić resztę swojego życia.

Po chwili, kiedy wypowiedział te słowa, może minęły tak z trzy, sześc minut, walnął porządnie twarzą w piasek. Zanim jednak stracił całkiem świadomość, usłyszał to co jeszcze mówiła dziewczyna i oczywiście musiała ponownie się nim zająć. No cóż, on to miał naprawdę farta, po prostu jego organizm chciał jakiegoś jedzenia, a niedługo mogło mu się zemrzeć z tego powodu. Starał się ogarnąć co się wokół dzieję jego osoby, ale najwidoczniej mógł słyszeć tylko jakieś szmery czy też szepty, zapewne dziewczyna gadała sama do siebie, albo starała mu się coś przekazać. Po chwili, wreszcie poczuł że jest ktoś przy nim, tak przynajmniej mu się zdawało i ktoś coś gadał o jedzeniu. Chciał się jak najszybciej ocknąć, lecz to nie było takie łatwe. Zanim jeszcze Hayashi się obudził, miał dziwną wizję, która nie zdarzała mu się prawie w ogóle.

Widział on jednego z lizusów swojego wujaszka, która wygląda tak jakby chciał go zabić, czy też spalić. Miał bowiem nadzieję, że to nie jest prorocza wizja, bo skończyło by się dla niego bardzo źle, choć w sumie on i tak się tego nie obawiał. Powoli kiedy już wizja zaczęła zanikać z przed jego zamkniętych oczu, mógł się powoli przebudzać. Widział jak ktoś podawał mu chyba...owoce. Tak to na pewno widział szatyn przed swoimi ledwo otwartymi ślepiami. Nie mógł nic innego zrobić, więc chwycił bardzo delikatnie i pokierował swoją rękę z daną rośliną w stronę swojej twarzy, żeby to jakoś przetrawić. Przedtem jeszcze poczuł jak ktoś ponownie obmywa jego czoło chłodną wodą, to musiała być wampirzyca, ponieważ nikt inny z nim nie rozmawiał. Po paru minutach wżerania różnych owoców, wreszcie chciał chwycić za kolejny, lecz niestety złapał za coś innego. Była to dokładnie pierś kobiety, którą chyba niechcący ściskał i zaczął się nią bawić, dosłownie ją pieścił.

Nie wiedział czy niechcący nie doprowadzi dziewczyny do orgazmu, ale miał nadzieję że się tak nie stanie i ta zaraz mu podsunie jakieś żarcie, jakie tam zebrała z pobliskich drzew, które tworzyły razem ze stawem oazę. Kiedy Kenji ją tak miział, wreszcie jego ręka osłabła i bezsilnie opadła na piach, zostawiając cycek wampirzycy w spokoju. On miał zaś nadzieję, że wreszcie się obudzi i będzie mógł przeprosić Victorie za to co jej zrobił, ale i tak pewnie dostanie za to opierdziel. Przecież nie zrobił tego celowo, nie był świadomy tego co czyni, czuję że może kobieta to jakoś zrozumie, albo i nie.
Powrót do góry Go down
Victoria Kuran
Victoria Kuran


Miano : Victoria Kuran
Liczba postów : 47
Join date : 25/02/2015

Oaza Przeżycia Empty
PisanieTemat: Re: Oaza Przeżycia   Oaza Przeżycia EmptyPią Kwi 10, 2015 10:47 am

A tak, pamiętała doskonale, że niegdyś stanowili potęgę. Kto wie, co byłoby teraz, gdyby nie tamta wojna. Ale jak już wcześniej pomyślała - wszystko ma swoje dobre, a także złe strony. I najwyraźniej zarówno kobieta jak i mężczyzna czerpali z tych dwóch stron medalu.
Jeżeli chodziło z kolei o niebezpieczeństwo to nie była taka zuchwała. Życie nauczyło ją między innymi trochę pokory. Każdego można było zniszczyć. I fizycznie i psychicznie. Inni mogą być tak samo silni, a nawet potężniejsi. Tak uważała. Oczywiście każdy miał na ten temat swoje zdanie i starała się go nie negować, dlatego słowa Kenji'ego przyjęła ze skinieniem głowy i przyjaznym uśmiechem.
Słuchała opowieści o wuju. No cóż... Victoria niegdyś też uważała, że nie była gotowa lub nie chciała być na wyrwanie się ze szponów ustawionego z góry życia. Wbrew pozorom to nie było takie proste, kiedy stało się gdzieś wyżej. Miało wyższą pozycję. Niestety ze wszystkich podjętych kroków i decyzji trzeba było się tłumaczyć. Miała zobowiązania wobec rodziny, choć bardziej królestwa. Dlatego częsta myśl o ucieczce niestety musiała zostać spychana do krainy fantazji i marzeń. Zaraz potem powróciła do rzeczywistości słuchając mężczyzny.
- Pytam z ciekawości do twojej historii. Nigdy o sobie zbyt dużo nie mówiłeś, a  teraz uchyliłeś rąbka tajemnicy.- widząc, że to wspomnienie było żywe i wywoływało negatywne emocje postanowiła zakończyć temat. Zdołała jedynie wyciągnąć przed siebie rękę i potrzeć jego ramię wierzchem dłoni dla otuchy. Ot, taki przyjacielski gest.
Zaraz potem uśmiechnęła się zabawnie. Uniosła na niego spojrzenie. - Wiem, że potrafisz. Zresztą nigdy w to nie wątpiłam. Po prostu twierdzę, że w pewnych sytuacjach potrafisz godnie postąpić.- wyjaśniła. Nie traciła do niego respektu. Doskonale wiedziała kim jest jeśli mowa o wojowniczej i strategicznej stronie. Na pewno nie negowała jego siły i umiejętności. Bezwzględności również. - I tak, pamiętam o tym- skinęła z głową potwierdzając swoje słowa.
Zaśmiała się z kpiną w głowie. Tak. Jak widać nie miał zbyt wielkiego pojęcia o jej życiu. Zresztą nie miał skąd go mieć.
- Racja, nie miałam. Bo już jak się urodziłam wszyscy dookoła wiedzieli za kogo wyjdę. A kiedy poznałam swoją rodzinę to wszystko było załatwione biegiem, w kilka dni, że nie zdążyłam nawet nad tym pomyśleć. - no cóż, nie było jej dane samej znaleźć towarzysza na resztę życia, ale nie uważała, że jest za późno. W końcu dopóki ktoś nie odbierze jej życia będzie mogła szukać bezustannie. Choć twierdziła, że nic na siłę. Jeśli miałoby cokolwiek podobnego jej się przydarzyć to przyjdzie nieoczekiwanie. Tak samo jak ciężko było znaleźć Kenji'emu odpowiednią kobietę, tak jej trudno było znaleźć odpowiedniego mężczyznę. W łapy niewiernemu łachudrze nie zamierzała się pchać. - Miłość powinna działać w obie strony.- tak, dzieci kochała, a one ją. Ale na pewno związek z Seirenem nie był udany. I na pewno uczucie było platoniczne. Tak czy inaczej, nie miała wtedy źle. Przynajmniej miała męża, który był nią zaślepiony.
Siedziała ponownie przy wilku i czekała cierpliwie aż się ocknie. Dużo wrażeń jak na jeden dzień. Zrekompensował jej cały tydzień monotonii. Dość długo to trwało. Trwając w zamyśleniu dopiero po jakimś czasie dotarł do niej bodziec dotykowy. Zerknęła wymownie na mężczyznę, lecz do niego nadal niewiele docierało. Następnie przeniosła wzrok na dłoń, która właśnie dotykała jej piersi. Zaraz potem strzeliła go po tej łapie. - Panie Kenji, wstawaj, bo mnie zapieścisz na śmierć- rzekła donośnym głosem z nutą rozbawienia w głosie. Nie pozwalała na to, ale zdawała sobie sprawę, że mężczyzna zrobił to nieświadomie.  Nie było sensu się gniewać, ani traktować tego zbyt poważnie.
Wzięła jeden z owoców, zdjęła skórkę, po czym podsunęła mu do ust. - No dalej, wcinaj- musnęła owocem jego usta, żeby wreszcie zaczął jeść.


Victoria Kuran
biały wam­pir, który pożyczo­nym blas­kiem wy­sysa ze świata wszys­tkie barwy.
VictoriaRelacjePocztaSkrytkaKuran
Powrót do góry Go down
Kenji Hayashi
Kenji Hayashi


Miano : Kenji Hayashi
Liczba postów : 48
Join date : 24/02/2015
Age : 27
Skąd : Warszawa

Oaza Przeżycia Empty
PisanieTemat: Re: Oaza Przeżycia   Oaza Przeżycia EmptyPią Kwi 10, 2015 2:32 pm

Kiedy tak rozmawiał z dziewczyną, ta wyglądała jakby o czymś bardzo głęboko myślała. Niestety Kenji nie był aż tak dobry i nie potrafił niestety czytać w jej myślach,m więc po prostu musiał poczekać na kolejne jej słowa, które zapewne niedługo usłyszy. Tu także miała rację, nigdy o sobie dużo nie wspominał, wreszcie pamiętał ją tylko z czasów, kiedy ta opatrzyła jego rany. Wojownik tylko odchrząknął i rzekł w jej stronę:
-Masz rację, nawet nie miałem kiedy o sobie mówić, a co dopiero się przed kimś otworzyć. Jeszcze wtedy i tak za bardzo wam nie ufałem, więc wiesz jak kiedyś było. - powiedział, a jego mina znowu nabrała solidnej powagi. Miał trochę z niej polewkę, ponieważ ta twierdziła czasem, że od czasu do czasu mógł postąpić słusznie.

On w sumie sam nie wiedział czy jego niektóre wybory były słuszne, czy nie. Musiał przez chwilę o tym pomyśleć, lecz nie miał zamiaru na to jej odpowiadać. Wreszcie jednak usłyszał to, zaakceptowała fakt, że jest tym samym wilkołakiem co kiedyś, więc odpowiedział jej to:
-To dobrze, nie zapominaj także o sobie, choć w sumie nie wiem czy ty się zmieniłaś, nie mieszam się. - rozłożył ręce na boki, ponieważ to była akurat jej sprawa, a nie jego. Wreszcie wampirzyca zaczęła monolog na temat jej życia, za kogo wyjdzie i inne tym podobne gadki szmatki. Po jej wypowiedzi, szatyn usłyszał że także nie miała tak łatwo, wszystko było robione na szybko, więc musiało być jej raczej ciężko i nie mogła się od razu do tego przyzwyczaić, czy tez porządnie ustatkować.

Chyba trochę jej współczuj, więc od razu rzekł w jej stronę:
-Hmmm, nie wiem jak to wyglądało u ciebie, ale sądząc z twoich słów, musiało być ci ciężko, że przydzielili ci męża, a sama nie mogłaś go znaleźć i go wskazać... - rzekł i czekał dalej co jeszcze mu ciekawego powie. Wreszcie Hayashi nigdy nie był umawiany z kobietami, jeśli była potrzeba pojednania z jakiś królestw, dlatego też nigdy nie zakochał się w nikim. No i teraz dziewczyna walnęła w dziesiątkę. Miłość powinna oddziaływać w obydwie strony, tutaj musiał jej przyznać racji, nie było innego wyboru:
-I tutaj masz słuszność. Miłość powinna działać w obie strony, ale jeszcze poznaj tego, którego będziesz kochać do końca swoich dni. - rzekł, delikatnie tworząc uśmiech, ponieważ może mógłby z Victorią spędzić resztę życia, kto wie.

Ależ oczywiście w sumie ie mogło tak być, jak miała swoje dzieci, które by pomyślały że nagle ich matka wyszła za wilkołaka. To by na pewno je bardzo zdziwiło, więc za bardzo nie chciał wymieszać ras, choć kto wie, może kobieta pragnęła kogoś z innej rasy, on sam raczej tego nie wiedział. No niestety i w tym momencie rozmowy, wilczur stracił przytomność i wszystko było na głowie wampirzycy. Nie chciał znowu tracić przytomności, ale czy miał inny wybór? Raczej nie, wreszcie był bardzo głodny, a nic nie mógł na to poradzić. Mimo iż dostał kilka owoców od kobiety, to i tak za bardzo mu to nic nie pomogło. Może i Victoria starała się go nakarmić to i tak raczej nie dawało zbyt dużych rezultatów, ale chyba coś ponownie usłyszał z jej strony, gdyż niechcący złapał za jej pierś. Nie zrobił wreszcie tego specjalnie, nie był świadomy tego co robi.

Po upływie pół godziny, wreszcie zaczął się przebudzać i mógł zauważyć, że dziewczyna wsuwa mu do ust jakieś owoce. On wreszcie kiedy już wróciły mu zmysły, złapał za ten owoc i zaczął go jeść. Szatyn mógł zauważyć, że jeszcze kilka owoców miała przy sobie, więc przekręcił się na bok i zaczął je zajadać. Nie wiedział czemu, zostało mu w dłoni takie dziwne uczucie, jakby przedtem łapał coś miękkiego , to go zastanawiało. Po upływie paru minut, wreszcie tak leżał, przez chwilę pomyślał i rzekł w jej stronę:
-Mówiłaś przedtem, że miłość działa w obydwie strony. Ale czy różnica ras też o tego zależy czy nie? Może jesteśmy sobie przeznaczeni, kto wie. - rzekł gładząc jej policzek, musiał jej się jakoś odwdzięczyć za to, że zajmowała się teraz nim i załatwiła mu na dodatek żarcie. Już miał ochotę nawet ją za to ucałować w jej czerwone usta, lecz jednak powstrzymał się gdyż ona mogła sobie tego nie życzyć.

Jeszcze tak chwilę leżał, ponieważ nie czuł się najlepiej, lecz był w pełni świadom co się teraz wokół niego dzieję. Minęło kilka minut, aż wreszcie zaczął dalszą konwersację z kobietą:
-Czy nie miałabyś nic przeciwko, jakbym cie pocałował, od czegoś trzeba zacząć? Jeszcze miałem rzec, poleżę jeszcze chwilę i będziemy mogli ruszać, dobra? - ciągle miział jej policzek, ponieważ tak jakoś czuł coś dziwnego i ciepłego. Nie wiedział konkretnie czy to jest jakieś uczucie czy nie, ale był ciekaw jej reakcji czy też odpowiedzi.
Powrót do góry Go down
Victoria Kuran
Victoria Kuran


Miano : Victoria Kuran
Liczba postów : 47
Join date : 25/02/2015

Oaza Przeżycia Empty
PisanieTemat: Re: Oaza Przeżycia   Oaza Przeżycia EmptyPią Kwi 10, 2015 4:59 pm

Wtedy faktycznie się najlepiej nie znali. Wówczas nie porozmawialiby tak otwarcie jak teraz. Co nieco już o sobie wiedzieli. Nie mogła powiedzieć, że nie wiedziała o nim nic. Skinęła głową na jego słowa.
-  No tak. Rzeczywiście tamta sytuacja nie sprzyjała do końca- nie dziwiła się, że nie ufał im. Pewnie nie zachowywałaby się inaczej, gdyby była na terenach wilków.
Słuchała go dalej. Nie zapominała kim jest, zresztą nie musiał jej tego tłumaczyć. On wiedział co nieco o niej, a ona o nim.
Nie oczekiwała współczucia czy litości z żadnej strony. Zdawała sobie sprawę z tego, jak wyglądało jej życie, ale pogodziła się z tym już dawno. Nie było co tu przeżywać. Minęło wiele czasu i dawne rozterki odeszły w niepamięć. Obecnie nie miała żadnych trosk. Jak już wcześniej kilkakrotnie wspominała była wolnym stworzeniem, dlatego nie musiała się o nic martwić. Jedynie o własną skórę.
Skinęła jedynie na wypowiedź Kenji'ego. -  Tak, ale to stare dzieje i bez sensu to rozpamiętywać. Każdy ma narzucony jakiś los, ścieżkę do przejścia. Ja jedną przeszłam i nie zamierzam oglądać się do tyłu. - wzruszyła ramionami. Seirena już nie było, tak jak większości rodziny, więc nie miała się o co martwić. Nareszcie miała czas tylko dla siebie. Wymownie spojrzała na mężczyznę. -  Tak... Ale w tym świecie rozpusty i innych dziwactw trudno o kogoś takiego. W takim układzie lepiej być samemu niż targać sobie nerwy jakąś obłudą- miała na ten temat takie zdanie, a nie inne. Jeżeli miała się bawić w wieczny niepokój to już lepiej zająć się innymi, bardziej pożytecznymi rzeczami. O ile jeszcze potrafiła w ogóle kogoś kochać. Czy znała takie uczucie? Bardzo wątpliwe. Nigdy nie pojęła i nie zrozumiała go do końca.
Nie zastanawiała się nigdy nad opcją, że ona i wilk mogliby być razem. To znaczy... Sama nie wiedziała. Jakoś trudno było jej sobie to wyobrazić. Może z nim i flirtowała, ale czy mogłoby być coś więcej? Ot tak nie potrafiła komuś zaufać. Istniało wiele zagrożeń. Jeśli już człowiek się pakuje w takie historie to zawsze może się zawieść. Zawód... To chyba ostatnia rzecz jaka byłaby jej teraz do życia potrzebna. Może lepiej zlikwidować te myśli jak najszybciej zanim na dobre zakorzeni się to w umyśle.
Siedziała dalej obok niego, ledwo docierały do niej jego słowa. W życiu nie spodziewałaby sie takich insynuacji z jego strony. Przecież... No... Było wiele za i przeciw. Nie znała go na tyle, aby podejmować takie decyzje, które wpływają na całe jej życie. Może przesadzała, ale... Nie znała szczerości jego intencji. Być może dla niego to była tylko taka gra lub też zabawa. A ona nie szukała chwilowej rozrywki, by potem zostać na lodzie. Mimo wszystko dalej robiła dobrą i minę i posłała mu nieco zmieszany uśmiech. - Od ras? Jeżeli ktoś kogoś kocha to rasa nie ma tutaj żadnego znaczenia. Uważam, że miłość nie posiada takich bzdurnych ograniczeń.- wyjaśniła, a raczej wysnuła swoją opinię. Zerknęła na niego po raz kolejny lawirując wzrokiem po jego twarzy. - Przeznaczeni... Być może. A skąd wiesz, że nie poczułbyś przeznaczenia do kogoś innego, hm?- puściła do niego niewinne, perskie oko. - Dlaczego uważasz, że ja? Bo ci się podobam po prostu? Czy byłbyś w stanie zagwarantować dużo więcej od siebie?- dalej brała go pod włos. Musiała go ciągnąc za język i tyle. - Sam pewnie tego nie wiesz. Zanim wejdziesz ze mną w bardziej zażytą relację musisz być pewien, że potrafisz dawać od siebie sporo- rzecz jasna nie miała pojęcia czy faktycznie Kenji czegoś konkretnego od niej chce. Po prostu tak to wyglądało, a ona rzuciła niezobowiązujące słowa.
Znajdowała się blisko jego twarzy zastanawiając się przez moment, co mu odpowiedzieć. - A co chcesz zaczynać?- chwyciła jego dłoń, która dotykała jej policzka. Ucałowała go czule w usta, nie szczędząc czasu, ani namiętności. Chwilkę po tym posłała mu niewinny uśmiech, wstała i otrzepała się. - Lepiej się już czujesz? Możemy ruszyć po co bardziej konkretnego do jedzenia- tak, celowo to zrobiła. Nie zamierzała bawić się w bycie pierwszą lepszą. Panowała nad hormonami po tylu latach.


Victoria Kuran
biały wam­pir, który pożyczo­nym blas­kiem wy­sysa ze świata wszys­tkie barwy.
VictoriaRelacjePocztaSkrytkaKuran
Powrót do góry Go down
Kenji Hayashi
Kenji Hayashi


Miano : Kenji Hayashi
Liczba postów : 48
Join date : 24/02/2015
Age : 27
Skąd : Warszawa

Oaza Przeżycia Empty
PisanieTemat: Re: Oaza Przeżycia   Oaza Przeżycia EmptyNie Kwi 12, 2015 10:24 pm

Kiedy tak ze sobą rozmawiali, nie wiedział o czym mógłby pomyśleć. Wreszcie po kilku dłuższych chwilach, usłyszał głos dziewczyny, ponieważ wreszcie z nią rozmawiał. Zrozumiała, że tamta sytuacja była inna niż ta teraz, w tej właśnie chwili byli wolnymi ludźmi, w pewnym sensie znaczeniu tego słowa. Ciekawe co ona by zrobiła, jakby to właśnie ją by przywiodło na tereny wilkołaków, też uważali by ją za barbarzyńcę, czy też cudzoziemca. Najwidoczniej wilczur i wampirzyca coraz bliżej się zapoznawali, poznawali co poniektóre ciekawostki, czy też informacje o sobie. Minęło kilka minut i Kenji znów usłyszał jej delikatny głos. W sumie to miała rację, musiał to akurat jej przyznać. Niektórzy mieli naprawdę przeróżne ścieżki losu, a jaka jego czekała ?

To była jego odpowiedź, bo on ją musiał poprowadzić do tego stopnia, by ją wieść na spokojnie. No teraz to się uśmiał i to jeszcze jak. Wreszcie powiedziała coś sensownego, jeśli nie mogło się nikogo znaleźć, kogo by się kochało, zostawała tylko samotność. Hayashi od razu wypowiedział się na ten temat, nie niecierpliwiąc kobiety:
-W sumie racja, ja jakoś sobie radziłem sam. Coś mi się zdaję, że z czasem przyjdzie ktoś w kim się zakocham, chociaż zobaczymy co czas pokaże. - zrobił trochę poważną minę i dalej czekał na resztę wypowiedzi dziewczyny. Wreszcie wampirzyca wypowiedziała się na temat ras i ponownie strzeliła w dziesiątkę. Nie patrzyło się na pod-rasy czy też inne różnice między ludźmi, po prostu to musiała być sama miłość. Wilkołak chyba trochę przesadził i Victoria mogła się czuć dziwne, lecz tak jakby to zaakceptowała, choć w sumie to on sam nie wiedział.

Wreszcie zaczęła insynuować na temat o byciu przeznaczonym. W sumie może mężczyzna za szybko zadziałała i po prostu palnął to, a nie coś innego. Czuł się trochę zakłopotany, ale musiał jakoś szybko zareagować słownie w jej piękną buzię:
-Racja, nie przemyślałem chyba tego co mówię do ciebie. Możliwe, że to przez ten gorąc na tej pustyni, wybacz. Oczywiście, że mogło by tak być, ale... - no po prostu ciężko mu się było wytłumaczyć, nie wiedział co rzec w jej stronę. Szatyn miał teraz nie lada wyzwanie, a ona coraz więcej wypowiadała w jego stronę słów na temat bycia z nią, czy dałby coś od siebie. No na pewno coś by jakiegoś grosza tam rzucił, choć także musiał jej na to odpowiedzieć:
-Cóż...w istocie. Nie wiem czy dałbym ci wystarczająco, po prostu może tak naprawdę nie nadawałbym się, wybacz za ciągniecie tej rozmowy. Jestem idiotą i czasem podejmuje pochopnie zbyt szybkie słowa, które potem rozlatują się po wietrze, ehh... - no naprawdę, teraz się nieźle wkopał.

Wampirzyca nieźle go obwinęła, nie dosłownie, ale i tak załatwiła go grą słowną. I ponownie go zapytała co chce zaczynać. On już nie chciał na to odpowiadać, bo wiedziałby jakby to się skończyło, ponownie by z nią przegrał, a już miał tego dość. Nie chciał się bardziej poniżać w jej oczach, była bardziej doświadczona od niego i tyle. Kenji tym razem nie spodziewał się takiej reakcji ze strony Victorii. Ucałowała go bardzo szybko w jego usta, kto by pomyślał. Może jednak by coś było z tego związku, lecz on nie chciał teraz o tym myśleć. Zauważył, jak kobieta zaczyna się podnosić i otrzepywać z piasku, on w sumie musiał postąpić tak samo. Kiedy już był na obydwu nogach, przedtem usłyszał zdanie czy mogliby wreszcie się stąd zabierać, a on musiał jakoś na to odpowiedzieć:
-O tak, już o wiele mi lepiej. Musimy bardzo szybko znaleźć jakieś lepsze pożyweinie, ponieważ wiadomo jak to może dla mnie się skończyć, nie to co ty. Wreszcie jesteś jak komar, prawda? - rzekł i po prostu ruszył przed siebie, łapiąc szybko z przykuca kilka pełnych łyków wody, ponieważ także był trochę spragniony.

Był ciekaw co tym razem odpowie mu dziewczyna, wreszcie mieli dużo czasu na rozmowę, nigdzie im się nie śpieszyło. Kiedy zaprzestał picia, zaczął rozglądać się wokół i szukał najlepiej jakiejś karawany czy czegoś, co tak naprawdę mogli by kupić do jedzenia zamiast szukać do upolowania. Wreszcie postanowił, że zapyta się jego znajomej, która stała obok:
-W sumie, polowanie jest przereklamowane w tych czasach, znajdźmy najlepiej jakieś miasto i coś kupmy, zanim byśmy coś dorwali na pustyni, już pewnie bym gryzł piach, w dosłownym słowa tego znaczeniu, więc zatem ruszajmy. Prowadź, może ty znasz lepiej te tereny, ja to po prostu chciałem poczuć smak przygody i ruszyłem przed siebie, heh. - powiedział i czekał, aż Victoria mu odpowie i ruszą w dogodną dla nich stronę.
Powrót do góry Go down
Victoria Kuran
Victoria Kuran


Miano : Victoria Kuran
Liczba postów : 47
Join date : 25/02/2015

Oaza Przeżycia Empty
PisanieTemat: Re: Oaza Przeżycia   Oaza Przeżycia EmptyPon Kwi 13, 2015 2:01 pm

Gdyby znalazła się na jego terenach pewnie byłaby tak samo skonfundowana jak wilkołak na wampirzych terenach. Tak... Kenji na pewno był kimś bliskim jej sercu, ale nie potrafiła określić kim konkretnie. Czasem rzeczywiście myślała o ponownym zakochaniu się, ale życie ją nauczyło, że tak łatwo nie powinno się ufać. A już tym bardziej mężczyźnie. Może gdyby jeszcze była taką manipulantką, która umie sobie owinąć kogoś wokół palca to nie miałaby o co się martwić. A w tym przypadku jednak miała ku temu powody. Zauroczenie... Może tak to powinna nazwać. Ale Kenji nie może się o tym dowiedzieć. Być może na zewnątrz była silna, nie wydawało się, żeby była słabym osobnikiem. Na wszystkich innych płaszczyznach może była, ale jeśli chodziło o sferę uczuć to miała zajęcze serce. Któż by się spodziewał, prawda?
Uśmiechnęła się do swojego rozmówcy. - Na pewno przyjdzie taki czas. Mam szczerą nadzieję, że ci się to uda- co jak co, ale to była szczera wypowiedź. Bliskim osobom zawsze życzyła dobrze. Nieważne jak miało by to wpłynąć na jej życie osobiste. Swoją drogą była ciekawa czy potrafiła dobrze grać. W końcu musiała zachowywać się tak, jakby ciągle uważała go za dobrego znajomego. Ale skoro mężczyzna jeszcze tego nie zauważył to oznaczało, że posiadała potencjał aktorski. Czasami w życiu są takie sytuacje, że trzeba zagrać zachowawczo zanim coś zajdzie za daleko.
Dostrzegła jego zakłopotanie. Fakt, że nie chciała go w jakiś sposób urazić. Spojrzała na niego. - Nie o to mi chodziło... Po prostu chcę wiedzieć czego ode mnie oczekujesz. Wtedy będę mogła ci powiedzieć jak to widzę i czego ja oczekuję od ciebie- nie chciała, ale musiała powiedzieć wprost, bo najwyraźniej nie dała jasnych sygnałów wilkołakowi. A wyszło na to, że tylko niepotrzebnie go zmieszała. - Nie wiem czy myślałeś o tym samym, ale kiedy mówiłam, że trzeba dać dużo od siebie miałam na myśli osobowość. W żadnych wypadku nic materialnego. Bo widzisz... Ludzie w takich relacjach muszą dać od siebie jak najwięcej, żeby było im razem dobrze- pieprzyła jak potłuczona, ale chyba ziarno prawdy w tym było. Zmarszczyła nos słysząc jego słowa. - Nie uważam cię za idiotę- co to, to nie. Poniżać? Nigdy nie uważała, by się przed nią poniżał. Zawsze miała do niego ogromny szacunek i darzyła wielką sympatią. Może kiedyś nie była ona taka emocjonalna, ale kiedyś uważała go za przyjaciela. Teraz podobnie, ale w tym sęk, że nie do końca.
Zaśmiała się rozbawiona słysząc wypowiedź o komarze. - Albo jak pijawka. No, ale fakt. Już od dawna nic nie jadłam. Dobrze, że każda grupa krwi inaczej smakuje. Zawsze jakieś urozmaicenie- odpowiedziała uśmiechając się do niego wesoło.
Zastanowiła ją jego wypowiedź. To jej uświadomiło, że od kiedy mieszka w tej krainie ani razu nie była w żadnej karczmie czy czymś podobnym. - E to... W zasadzie nie za bardzo się znam na jakiś gospodach, ale możemy czegoś razem poszukać. Gdzieś w końcu dojdziemy- stwierdziła rezolutnie.



Victoria Kuran
biały wam­pir, który pożyczo­nym blas­kiem wy­sysa ze świata wszys­tkie barwy.
VictoriaRelacjePocztaSkrytkaKuran
Powrót do góry Go down
Kenji Hayashi
Kenji Hayashi


Miano : Kenji Hayashi
Liczba postów : 48
Join date : 24/02/2015
Age : 27
Skąd : Warszawa

Oaza Przeżycia Empty
PisanieTemat: Re: Oaza Przeżycia   Oaza Przeżycia EmptyWto Kwi 14, 2015 4:39 pm

Kiedy tak raczył czekać na jakąkolwiek reakcję, czuł jak słońce ostro od czasu do czasu pokazuję swoją potęgę. No cóż, Kenji niestety nie mógł nic na to poradzić, był jaki był. W sumie, nie miał nic osobiście do tej gwiazdy, ale ona musiała istnieć, inaczej świat byłby pogrążony w mroku. Wreszcie, mężczyzna usłyszał pewne słowa, które dla niego były oczywiste. Musiał po prostu mieć dogodny moment, aż wreszcie znajdzie się ta jedyna. Podczas, gdy tylko ona wypowiedziała te słowa, tylko kiwnął głową, że wszystko z tego wszystkiego łapie. Jej wypowiedź mogła być naprawdę szczerą wypowiedzią, ale czy aby na pewno. Szatyn sam dokładnie tego nie mógł pojąć od razu, ale wolał poczekać aż skończy na wszystkie jego pytania, czy też odpowiedzi odpowiadać.

Minęło trochę czasu, więc postanowił ponownie wziąć duży łyk wody z oazy, ponieważ słońce dawało się we znaki. Nagle wampirzyca zaczęła toczyć wątek z oczekiwaniami. W sumie wilczur miał spory mętlik w głowie, ale musiał jej jakoś na to odpowiedzieć:
-Czego od ciebie oczekuje powiadasz, hm.. W sumie to sam jeszcze nie jestem pewien, ale kiedy będę gotów, na pewno o tym wspomnę. - rzekł, rzucając szczery uśmiech, choć w sumie nie wiedział czy aby na pewno przemawia szczerością. Nagle Hayashi nie mógł uwierzyć, ale zaczęła mu mówić o szczerości, co w sumie miało spory sens. I tu też strzeliła w dziesiątkę, dwójce osobom musiało być naprawdę dobrze, żeby im się jakoś spokojnie żyło.

Beż żadnych kłótni, sporów i innych takich konfliktów, które mógłby by nastąpić w takim związku. Wilczur od razu zaprzestał picia i odpowiedział jej na te słowa:
Tak, masz absolutną racje. Czyli po prostu musiałbym dać bardzo dużo, żeby cię usatysfakcjonować, można tak przypuścić. Bądźmy szczerzy, od czasu do czasu facet może być idiotą, ponieważ palnie coś niepotrzebnie i wychodzą dyskusje takie, a nie inne. - powiedział, a jego mina zaczęła wyrażać delikatną rozwagę, jak i powagę. Po jakimś czasie dłuższej rozmowy, znów chyba któryś raz z rzędu, usłyszał śmiech kobiety. Dobrze, że humor jej dopisywał, ale raczej chodziło tutaj o stwierdzenie jako komara. To w sumie było prawdą, była takim krwiopijcem, ale jemu to raczej nie mogło za bardzo przeszkadzać, teraz już nie byli w czasach wojny pomiędzy królestwami, byli wolnymi ludźmi.

Victoria pochwaliła tylko, że każda grupa krwi inaczej smakuje, nie mógłby sobie wyobrazić co by było gdyby musiała wypić krew z komara, albo nawet z muchy, choć to raczej nie byłoby za bardzo możliwe. W sumie, musiał coś na ten temat powiedzieć, bo był bardzo ciekawy:
-W sumie, masz duży wybór, jeśli chodzi o krwistą kuchnię. Skoro o tym mowa, jeśli jesteś aż tak bardzo spragniony, jak ja mięsa, możesz wypić moją krew. Chyba nic mi się nie stanie od tego, hmm?? - rzucił w nią ciekawym zapytaniem, jak i miną. Był naprawdę zainteresowany, czy aby na pewno nie stanie się jednym z nich i czy jego rasa nie wymiesza się z jej podgatunkiem. No, Kenji wreszcie czekał na taką odpowiedź. W sumie na następny raz, jak będzie wybierał się na jakąś pustynię, będzie musiał pamiętać o sporej ilości żarciu, jak i wody.

Wojownik od razu pstryknął w palce, po czym wymierzył dłonią, a zaraz palcem wskazującym przed siebie, mówiąc w stronę dziewczyny:
-W takim razie ruszajmy, nie ma czasu tutaj sterczeć jak te dwa kołki. Jazda! - widać było że był bardzo zachwycony i wreszcie ruszył przed siebie, a wraz z nim Victoria. Był ciekaw, ona zapewne też gdzie dotrą przez te pustynne piaski, które dosłownie wypalały mu mózg i praktycznie nie mógł się na niczym skupić. Choć mógł tylko rozmyślać, co by było gdyby jego kompanka podróży nie była wampirem i by była skąpo ubrana, choć jednak od razu rozwiał te myśli i szli po prostu przed siebie.

z/t x2 - Vic, wybieraj to miejsce. W razie czego to rozmawiamy podczas podróży, konkretnie odpowiadasz na to co ja ci tutaj napisałem w tym poście.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




Oaza Przeżycia Empty
PisanieTemat: Re: Oaza Przeżycia   Oaza Przeżycia Empty

Powrót do góry Go down
 

Oaza Przeżycia

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: TERENY NICZYJE :: Zapomniane Pustynie-